Realizator.pl - Testy http://www.realizator.pl/rss/Testy.xml http://www.realizator.pl/Testy/SSL-Nucleus.html http://www.realizator.pl/files/news/1323-ssl-nucleus.jpg Solid State Logic Nucleus Solid State Logic Nucleus <p>Każdy z nas widział i miał nie raz możliwość pracy na analogowym sprzęcie. Przejrzystość, łatwość obsługi zawsze były cechą charakterystyczną tego typu urządzeń. Wszechobecna technika cyfrowa wychodzi nam naprzeciw i za wszelka cenę próbuje pomagać w naszym codziennym życiu. Czy w dobie komputerów, a przede wszystkim realizacji/produkcji muzycznej pomaga nam zawsze? Moim zdaniem nie. Codzienna praca z komputerem i naszym ulubionym DAW to nieustająca „myszkologia”. Czy w procesie produkcji utworu muzycznego ów sympatyczny gryzoń jest niezbędny? Czy dzięki niemu możemy pracować z ta samą łatwością i szybkością co na analogowym mikserze i podpiętym doń outbordzie? <br /><br />Z pomocą na te pytania przychodzi znany już od kilku miesięcy produkt firmy Solid State Logic – NUCLEUS. <br /><br />Nucleus to zaawansowany kontroler/interfejs audio, dzięki któremu nasza praca ma przypominać pracę w środowisku analogowych mikserów z możliwością pełnej obsługi naszego ulubionego edytora audio (DAW).<br /><br />Czy tak jest postaram się pokazać przy pomocy filmów i krótkiego opisu.<br /><br />Nucleus to prawdopodobnie najbardziej zaawansowana maszyna tego typu. Oprócz możliwości obsługi DAW dostajemy w komplecie wysokiej jakości interfejs audio z dwoma preampami z nowej serii Super Analog. Interfejs audio komunikuje się za pomocą kontrolera USB 2.0 oferując pełen wachlarz częstotliwości próbkowania począwszy od 44.1 kHz kończąc na 192 kHz. Część odpowiedzialna za kontrolę DAW komunikuje się za pomocą łącza ethernetowego czyli po popularnej skrętce.</p> <p>Panel frontowy to klasyka gatunku. Nie ma żadnych niespodzianek. Większość manipulatorów, przełączników natychmiast zdradza swoje przeznaczenie. Interfejs wyposażono w szesnaście zmotoryzowanych tłumików, które mogą spełniać też inne funkcje oprócz tej jednej oczywistej. Nad nimi mamy trzy rzędy przycisków. Każdy kanał wyposażony jest w SELECT, SOLO i CUT działający jak standardowy Mute. Nad nimi, kanały zaopatrzono w obrotowe enkodery nazwane przez producenta V-Pots i zamiennie V-Sel. Czemu zamiennie? Wspomniany enkoder umożliwia edycje poprzez kręcenie nim lub zatwierdzanie niektórych funkcji wciskając go. Powyżej enkoderów umieszczono prosty, ale bardzo przejrzysty wyświetlacz. Dzięki niemu kontroler informuje nas o parametrach na poszczególnych kanałach, wartościach panoramy, korektorów itp... Nad wyświetlaczem producent umieścił osiem przycisków opisanych kolejno DEFAULT/INSTRUMENT, MUTE/PLUGIN, SEND A/EQ, SEND B/PAN SEND C/SEND, SEND D/TRACK, SEND E, PAN.<br /><br />Pośrodku kontrolera znajduje się sekcja centralna. W górnej części  mamy do dyspozycji wszystkie kontrolery potrzebne do obsługi dwóch preampów (szerzej omówione w filmie).</p> <p>Po lewej stronie znajdują się przyciski zarządzające monitoringiem interfejsu. Kolejne służą do przełączania pomiędzy użytkownikami oraz uruchamianiu trybu RECORD, czy choćby zamiany „hebli” z enkoderami, funkcjami, klawiszem FLIP. Poniżej przyciski BANK i SELECT pozwalają przełączać się pomiędzy poszczególnymi kanałami lub całymi bankami (po osiem kanałów). Poniżej mamy klasyczne klawisze kursorów, a po ich prawej stronie koło JOG ułatwiające zmianę parametrów, przesuwanie wirtualnej głowicy etc. Poniżej duże i czytelne klawisze transportu. Kontroler umożliwia zapisanie/nadpisanie sesji (SAVE), możemy cofnąć ostatnią wykonaną operację (UNDO), zatwierdzać (ENTER) lub przełączać się pomiędzy kilkoma sekwencerami (DAW). Pokrętła MONITOR LEVEL i HP LEVEL umożliwiają regulacje głośności monitorów lub głośności wyjścia słuchawkowego.<br /><br />Tył Nucleus'a wygląda imponująco. Niby tylko dwa preampy, a sporo tu różnej maści wejść/wyjść. Patrząc od lewej, mamy gniazdo zasilania 230V z zabezpieczeniem przed wypadaniem wtyczki. Gniazda wejściowe preampów to wtyki combo akceptujące XLR oraz Jack TRS/TS. Sygnał z preampu możemy wyprowadzić gniazdem SEND na zewnętrzne urządzenie typu, procesor efektów, korektor itp... Wracamy do interfejsu poprzez RETURN. Oba gniazda to Jack TRS. Wyjścia główne z preampów zrealizowano na gniazdach XLR. Kolejne wyjścia sygnałów to oczywiście MAIN OUT (XLR), czyli wyjście główne oraz podwójne HEADPHONES – wiadomo do czego :) Wejścia chinch (RCA) służą do podłączenia konsumenckiego sprzętu (CD, MD). iJack daje nam możliwość podpięcia naszego ulubionego odtwarzacza MP3.</p> <p>Pierwszym gniazdem USB łączymy się z komputerem. Pozostałe cztery gniazda USB to hub, producent sugeruje możliwość podpięcia na przykład naszej ulubionej klawiatury komputerowej. Gniazda SPDIF zrealizowano w wersji światłowodowej. Złącze TERMINAL służy do diagnostyki kontrolera. Na samym końcu producent umieścił gniazdo na karty pamięci flash SD CARD oraz port ethernetowy. <br /><br />Prawa strona kontrolera to w zasadzie to samo, co po jego lewej stronie, ale enkodery V-Pot i przyciski powyżej wyświetlacza SOFT KEY nie maja na stałe przypisanych funkcji. Możemy je dowolnie konfigurować. Odbywa się to za pomocą dołączonego do Nucleus'a oprogramowania Nucleus Remote. To aplikacja, dzięki której połączymy nasze urządzenie z komputerem. Remote wskaże czy Nucleus widzi prawidłowo komputer. Oprócz tego, aplikacja ta, to zbiór kilku podstawowych profili (map) umożliwiających szybkie zdefiniowanie z jaką aplikacją (DAW) będzie mu dane pracować. Producent daje nam bezproblemową pracę z Logic Pro, Steinberg Nuendo, ProTools, oraz możliwość konfiguracji go z każdym innym sekwencerem dzięki zaprogramowaniu indywidualnie wszystkich ruchów, funkcji itp. na kontrolerze.</p> <p>Wspomniane przyciski i kontrolery możemy  indywidualnie skonfigurować, nie będę wnikał ze szczegółami co możemy z tym zrobić. Menu jest tak bogate, że opisanie go tu, zajęło by kilkanaście stron... Obsługa tej części jest stosunkowo prosta i polega na wybraniu interesującej nas funkcji z menu dostępnego dla danego enkodera lub klawisza (SOFT KEY). Konfiguracji podlega również koło JOG jak i pozostałe klawisze z sekcji centralnej (oprócz monitoringu i obsługi pokładowych preampów). Dzięki temu możemy niemal całe urządzenie spersonalizować pod siebie! Daje to niemal nieograniczone możliwości. Wszystko zależy od naszych indywidualnych upodobań i zachcianek.</p> <p>Interfejsem zarządza program Nucleus USB Control Panel. Instalacja przebiega bezproblemowo. Software dzieli się na dwie części: Playback Mixer i Monitor Mixer. Dla komputerów z systemem Windows jak i Macintosh sytuacja wygląda podobnie. Różnice między nimi są niewielkie i sprowadzają się do kosmetyki. Pierwsza część jak sama nazwa wskazuje, zarządza odtwarzaniem. Dzięki niej kontrolujemy wszystko co wychodzi w formie sygnału audio z interfejsu. Monitor mixer to po prostu wszystkie wejścia Nucleus'a, analogowe jak i cyfrowe.<br /><br />Praca z Nucleusem przez kilka tygodni była bardzo przyjemna. Początek zabawy może nie należał do przyjemnych... :) Kontroler wymaga opanowania ruchów, przyzwyczajenia się do nowego! Z biegiem czasu ilość pomyłek i ciągłego drapania się po głowie, w celu odnalezienia interesującej  funkcji malała. Znając dobrze topografię Nucleus'a możemy zamknąć oczy, położyć ręce na „heblach” i zacząć miksować. Słyszy się wtedy tylko muzykę i przede wszystkim muzykę! Znika konieczność ciągłego wbijania oczu w monitor oraz zaciekłego „myszkowania” naszym „gryzoniem”:) Wielka przyjemność. Polecam każdemu!<br /><br />Podczas kilku-tygodniowego testu pojawiły się też małe „rysy”... Pierwsza, to niestety wady mechaniczne... Dwa spośród szesnastu enkoderów z trudem dawały się wcisnąć przez co zatwierdzenie niektórych funkcji było chwilami niemożliwe... Z pomocą szła bardzo prosta czynność... Mianowicie zdjęcie plastikowej nakładki, umożliwiało poprawną pracę z enkoderem... W tej klasie urządzeń to zastanawiające...</p> <p>Producent niestety zapędził się zapewniając w folderach reklamowych, że kontroler można podpiąć do każdego komputera z dowolnym sekwencerem. Nie jest to do końca prawdą... Programy wymienione w liście sterownika działają rzeczywiście bez problemu, ale zmuszenie go do pracy np. z Samplitude 11 Pro spełzły na niczym... Dwa dni usilnych prób, dwóch „kumatych” ludzi nie dały rezultatu... Urządzenie milczało. Pracowało tylko jako interfejs. Szkoda, a mogło być tak pięknie... Za tak duże pieniądze przydałaby się większa „elastyczność sekwencerowa”.</p> <p>Nie do końca rozumiem, po co w tak zaawansowanym kontrolerze zdecydowano się na część audio... (preampy, interfejs). Gdyby producent zrezygnował z niej, znacząco obniżyło by to koszt produkcji i zakupu. Powiedzmy sobie szczerze... Kontroler w UK kosztuje 3500 funtów. To poważna suma. Na zakup przede wszystkim zdecydują się posiadacze grubych portfeli. Co za tym idzie tacy ludzie mają już dość dobrze wyposażone studia w profesjonalny sprzęt, więc po co im jeszcze dwa preampy plus interfejs USB...?<br /><br />Uzupełnieniem tekstu są filmy, jakie nakręciłem podczas pracy z kontrolerem. To dużo łatwiejsza forma prezentacji. Oprócz tego umożliwia wizualny kontakt z tym urządzeniem. Słowa nie oddały by tu mnogości funkcji jakie kryją się w tym produkcie. Mimo to zachęcam do indywidualnych testów. Bezpośredni kontakt da dopiero prawdziwy obraz z czym mamy do czynienia. Polecam!</p> <p> </p> <p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/kqnznX7m750" width="560" height="315" frameborder="0"></iframe></p> <p> </p> <p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/U62U2r8B42A" width="560" height="315" frameborder="0"></iframe></p> <p> </p> <p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/FBfm6bw7jcQ" width="560" height="315" frameborder="0"></iframe></p> <p> </p> <p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/qs5t8KWUK90" width="560" height="315" frameborder="0"></iframe></p> 2012-02-02T16:13:39+01:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/SSL-Nucleus.html http://www.realizator.pl/Testy/Apogee-Duet-2.html http://www.realizator.pl/files/news/1278-apogee_duet2.jpg Apogee Duet 2 Apogee Duet 2 <p>Apogee – ta nazwa wywołuje dreszcze absolutnie u każdego zajmującego się realizacją dźwięku.</p> <p>Kilka lat temu firma wprowadziła na rynek produkt przeznaczony dla odbiorców o mniej zasobnym portfelu. Pierwsza wersja Dueta mocno namieszała na rynku home-recordingowym. Za stosunkowo niska kwotę mogliśmy stać się posiadaczami niewielkiego interfejsu z logiem kultowego producenta, kojarzonego dotąd z urządzeniami absolutnie bezkompromisowymi, przeznaczonymi na rynek pro audio. Apogee Duet 2 to druga odsłona tego urządzenia. <br /><br /><strong>Przyglądamy się!</strong></p> <p>Różnice widoczne są już gołym okiem. Górna część została pokryta czarnym odbłyskowym materiałem, który w części powyżej dużego aluminiowego enkodera funkcjonuje jako kolorowy dotykowy wyświetlacz OLED. Na przedniej części mamy gniazdo słuchawkowe Jack 1/4 cala. Tył interfejsu wyposażono w trzy gniazda. Pierwsze to USB, drugie służy do podpięcia wiązki kabli czyli wyjść i wejść audio. Trzecie gniazdo to zewnętrzne zasilanie Dueta. Kilka słów o wspomnianej wiązce kabli. Przewód montuje się na takim samym gnieździe jakie znajdziemy w droższym produkcie czyli Symphony (tam służyło do komunikacji pomiędzy kartami Symphony 64, a samym przetwornikiem). Montaż jest łatwy i prosty. Gniazdo zatrzaskuje się i to wszystko. Żadnych śrub, nakrętek itp... Przewód to wiązka czterech symetrycznych kabli zakończonych dwoma żeńskimi gniazdami Jack 1/4 cala. Są to kanały wyjściowe. Dwa kolejne to gniazda combi (XLR/JACK TRS) umożliwiające podłączenie dwóch mikrofonów, sygnałów liniowych lub pochodzących bezpośrednio z pickup'ów gitarowych. Interfejs nie posiada gniazd MIDI i nie przyjmuje sygnałów audio w formacie cyfrowym.  Spód urządzenia pokryty został grubą warstwą gumy, co uniemożliwia przypadkowemu przesuwaniu się. W komplecie z interfejsem dostajemy również zasilacz sieciowy oraz komplet „przelotek” umożliwiających podłączenie Dueta w każdym zakątku świata. Interfejs oferuje nam całą gamę częstotliwości próbkowania. Pracować możemy bez problemu z częstotliwościami od 44 100 Hz aż do 192 000 Hz! Firma Apogee informuje że przetworniki zamontowane w Duecie to te same, jakie instaluje w najdroższym ze swoich produktów czyli Symphony! Całe urządzenie wyprodukowane zostało efektownie z bardzo wysokiej jakości materiałów. Nie ma  mowy o „chińszczyźnie”. Producent z dumą podkreśla wykonanie w USA. To ważne!<br /><br /><strong>Uruchamiany!</strong></p> <p>W zestawie nie zamieszczono płyty ze sterownikami lub jakimkolwiek dodatkowym oprogramowaniem. Karton zabezpieczający interfejs opatrzono informacją o konieczności ściągnięcia najnowszych sterowników ze strony producenta. Ma to sens. Po co umieszczać płytę, skoro producenci wypuszczają co chwilę nowe wersje oprogramowania? <br /><br />Instalacja jest prosta i bezproblemowa. Ściągamy drivery, podłączamy Duet do gniazda USB. Po instalacji komputer poprosi nas o restart. Wraz ze sterami instaluje się panel kontrolny znany z innych produktów Apogee czyli Maestro 2. To wszystko! <br /><br />Elementem skupiającym uwagę na testowanym urządzeniu jest bez wątpienia srebrny enkoder oraz wyświetlacz OLED. To dzięki nim mamy dostęp do części funkcji Dueta z poziomu samego urządzenia. Naciskając enkoder poruszamy się pomiędzy poszczególnymi kanałami lub funkcjami. Kręcąc nim, zmieniamy wartości na poszczególnym kanałach.</p> <p>Chcąc zmienić czułość wejścia audio musimy uruchomić panel sterujący Maestro 2 i z jego poziomu wybrać interesujący nas sygnał. Pracować możemy z poziomem liniowym w wersji konsumenckiej i pro czyli -10dbU lub +4dbU. Kolejna możliwość to oczywiście wybór czułości dostosowanej do sygnałów przychodzących z mikrofonów. Wzmocnienie preampu sięga 75db, czyli wystarczająco nawet dla mikrofonów dynamiczny jak Shure SM7 lub coraz bardziej popularnych mikrofonów wstęgowych. Na obu kanałach możemy wpiąć się bezpośrednio z sygnałem z gitar. Wyświetlacz informuje nas o wybranym źródle sygnału stosowną ikonką pojawiającą się nad miernikiem sygnału. Apogee uraczyło nas świetną funkcja „przeklejoną” z urządzeń z wyższej półki, a mianowicie SOFT LIMIT. Ogranicza się jedynie do jej włączenia. Nie trzeba długo tłumaczyć jakie korzyści płyną z jej użycia. Nie straszne nam będą lekkie przeskoki ponad cyfrowe zero. Limiter obchodzi się ze szczytami sygnału dając większy komfort pracy i brak stresu spowodowany ciągłym obserwowaniem mierników.</p> <p>Co jeszcze możemy? Na każdym kanale możemy podać napięcie Phantom +48V lub odwrócić sygnał w fazie. Wszystkie te czynności przeprowadzamy w Maestro, wyświetlacz Dueta informuje o załączonych funkcjach. W momencie wyboru źródła sygnału lub zmiany jego wartości na ekranie naszych „makówek” pojawiają się informacje w postaci charakterystycznych białych ikonek. Te same informacje podawane są również na wyświetlaczu Dueta.</p> <p>Warto na chwilę zatrzymać się przy panelu kontrolnym Maestro2. To bardzo prosta i przejrzysta w obsłudze aplikacja. Podzielona na Input, Output, Device Settings, Mixer i System Setup. Pierwsze dwie są chyba oczywiste i już częściowo omówione. Dodać należy że w sekcji Output możemy wybierać pomiędzy źródłem monitoringu. Dzięki temu np. wyjście słuchawkowe przypisujemy jako MAIN czyli 1-2, a wyjścia 3-4 na „kablu” jako pomocnicze lub odwrotnie. Wyjścia można oczywiście mutować lub ściszać o 15db dzięki przyciskowi DIM. Ciekawą funkcją, niespotykaną nawet w interfejsach dużo droższych jest tryb sumowania kanału stereo do mono. Przydatna rzecz podczas miksowania. <br /><br />Sekcja Device Settings to coś bardzo ciekawego i chyba niespotykanego w żadnym innym tego typu sprzęcie. Mowa o czymś, co producent nazwał Touch Button Assignment.  Dzięki tej funkcjonalności, dwa przyciski w postaci kółek na wyświetlaczu Dueta mogą spełniać różne zadania. Na przykład szybko uruchamiamy Mute wybranego kanału wejściowego / wyjściowego lub też przechodzimy w wyżej opisywany tryb sumowania kanałów wyjściowych MONO (moja ulubiona funkcja) lub ściszamy o 15db wybraną parę wyjść itp... Duży plus dla Apogee za ten pomysł! Kolejna sekcja panelu kontrolnego to MIXER. Tu mamy możliwość podejrzenia poziomu sygnałów w różnych miejscach Dueta. Dla sygnałów wejściowych dodatkowo możemy regulować panoramę sygnału, mutować sygnał lub przejść w tryb solo.</p> <p>Software Return podaje wartość sygnału wracającego z DAW. Poziom sygnału regulujemy przy pomocy „hebla”. Mixer Master to miernik i regulator poziomu wyjściowego z mixera. SYSTEM SETUP zarządza częstotliwością próbkowania z jaką ma pracować interfejs oraz pracą mierników. Tu też możemy określić, co będziemy regulować przy pomocy przycisków poziomu głośności znajdujących się w klawiaturze Mac'a. Dodać należy że całe urządzenie zasilane jest z kontrolera USB! Dzięki temu możemy naszego laptopa spakować wraz z Duetem i wybrać się do lasu w celu nagrywania głosu ptaków... :)</p> <p>Co ciekawe Maestro nie daje możliwości zmiany wartości bufora. Robimy to bezpośrednio z DAW czyli Logic'a, Garage Band itp. Mixer Maestro umożliwia również ustawienie monitoringu tak, aby zapewnić minimalną latencję podczas nagrań.<br /><br /><strong>Trochę pomarudzę...</strong></p> <p>Niestety pracujący na pecetach będą zawiedzeni...  Firma Apogee kilka lat temu przestała wspierać platformę Windows. Jedno jest pewne Apple i Apogee mocno ze sobą kooperują i nic nie zapowiada zmiany tego kierunku, a szkoda bo choćby w mojej skromnej osobie mieliby wielkiego entuzjastę i przede wszystkim klienta! :)  <br /><br />Przy pierwszym kontakcie, irytuje wyprowadzenie prawie wszystkich wejść/wyjść na zewnątrz urządzenia w postaci wiązki kabli... Z jednej strony trochę to upierdliwe, bo urządzenie nie jest w jednym kawałku, wiszą kable itp. Z drugiej strony jak się trochę nad tym zastanowić to dzięki temu rozwiązaniu Duet zawdzięcza małe gabaryty, a same kable można łatwo zwinąć i schować do laptopowej torby. <br /><br />Interfejs nie wyposażono w złącza MIDI. Uważam to za spore niedopatrzenie. Duet to przede wszystkim urządzenie dla mobilnych producentów. Brak możliwości podpięcia choćby zewnętrznej klawiatury to spora niedogodność. <br /><br />Przydałaby się też płyta CD/DVD z „lajtowymi” wersjami popularnych sekwencerów, wirtualnych instrumentów lub biblioteka sampli. Tak na zachętę :).</p> <p><strong>Jak to brzmi?</strong></p> <p>Nie mogłem się doczekać i na szybko podłączyłem testowany egzemplarz do mojego iMac'a. Pospieszna instalacja sterów, podłączenie do konsumenckich głośników i wielkie zdziwienie! Niepozorne Creative'y T20 zagrały czystszym i pełniejszym dźwiękiem. Słychać to od razu! Pokładowa karta dźwiękowa iMac'a zwyczajnie „nie stała” koło Dueta...:) Odtwarzane nagrania stały się bardziej czytelne. Słychać było więcej szczegółów. Pojawiała się góra pasma przedtem trochę nieobecna. Stereofonia wyraźnie lepsza. Zrobiło się trójwymiarowo. Podłączenie interfejsu pod zawodowy odsłuch bliskiego pola Proac Studio 100 potwierdziło moje wcześniejsze spostrzeżenia. Ta niepozorna szaro-czarna skrzynka gra tak jak jej dużo starsi bracia!</p> <p>Preampy w produktach Apogee są ok. Brzmią jak na tę klasę sprzętu wyjątkowo przejrzyście i czysto. Jeśli ktoś myśli o  przedwzmacniaczach absolutnie bezkompromisowych to musi liczyć się z wydatkiem dwu lub nawet trzykrotnie przekraczającym wartość samego Dueta! Za to jakość przetworników nie budzi absolutnie wątpliwości... Od razu czuć kto tu rozdaje karty! :) Bardzo dobre i póki co, w tej klasie urządzeń nieosiągalne dla innych producentów. Pozwoliłem sobie wrócić na chwilę do testu Apogee Symphony by porównać te dwa urządzenia. Brzmią podobnie! Czy tak samo? Raczej nie, ale jakość była zbliżona co oznacza że inżynierowie z Apogee potraktowali swoje najmłodsze dziecko baaaaaaaardzo poważnie. Chylę czoła!<br /><br />Apogee Duet 2 testowany był na iMac'u Core2Duo z systemem operacyjnym MacOs 10.6.8. DAW – GarageBand i Logic Pro 9.</p> <p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/XP53RBhw8FY" width="560" height="315" frameborder="0"></iframe></p> 2011-12-05T13:22:37+01:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Apogee-Duet-2.html http://www.realizator.pl/Testy/Roland-Classic-Series-C-200.html http://www.realizator.pl/files/news/1265-c200_1.jpg Roland Classic Series C-200 Roland Classic Series C-200 <p>Podczas wieczornego spotkania, które mijało w przyjemnym towarzystwie Jakuba Wójcika (wspaniałego realizatora firmy nagłośnieniowej GMB), zapukał do naszych drzwi pracownik firmy Roland Polska, przyworząc do testu instrument „Roland Classic Series C-200”. Postanowiliśmy więc na gorąco przetestować sprzęt.</p> <p>Oczywisty stał się dla mnie fakt, iż miejsca w których ten instrument będzie zachwycał swoim brzmieniem, to miejsca o szczególnym znaczeniu duchowym oraz społecznym: (kaplice, kościoły, sale chóralne, miejsca obrządków religijnych, sale koncertowe dla „muzyki dawnej” i wiele innych). Innymi słowy wszystkie te miejsca w których wręcz nie wypada (w szczególnych sytuacjach) grać instrumentami VST lub sterownikami midi...</p> <p>Postanowiliśmy zanieść go do „Kaplicy Chrześcijańskiej Społeczności” w Warszawie przy ul. Puławska 114. Po rozpakowaniu instrument ten okazał się  bardzo konkretnie zaprojektowany zarówno jeśli chodzi o stylistykę muzyki do jakiej został stworzony jak i warunki otoczenia w jakich ma funkcjonować.</p> <p>Wystarczy tylko wspomnieć w tym miejscu, o zestawie barw jakie są zaimplementowane do C-200: 50 brzmień organowych, które obejmują wszystkie najważniejsze tonalne rodziny barw, (z możliwością podłączenia klawiatury nożnej z opcją 13, 20 lub 25-u głosów), 24 głosy orkiestrowe (trąbka, obój harfa smyczki, dzwony, itp.), 4 barwy klawesynu, oraz 1 pianoforte oraz brzmienie celeste. (Instrument posiada także barwę fortepianu, ale jest ona w moim odczuciu tylko brzmieniowym dodatkiem do całości).</p> <p>Odpaliliśmy więc instrument i wsłuchaliśmy się w barwy i charakterystyki brzmień. Na początek nie podłączyliśmy instrumentu do systemu nagłośnieniowego, pozwalając mu grać przez wbudowane głośniki. System głośników wbudowanych w C-200 generuje doskonały dźwięk odpowiedni do kaplic lub kościołów. Od samego początku w brzmieniu organów, można było usłyszeć jak wielką wagę Twórcy przywiązali do imitowania barw poszczególnych rejestrów piszczałek i pracy całego „systemu organowego”, a także jego odzwierciedlenia panoramicznego. Wrażenie było bardzo realistyczne. Funkcja  Reverb’u  okazała się w instrumencie niezbędna, gdyż pozwoliła go wpasować w środowisko akustyczne miejsca w którym instrument pracował. Projektanci bardzo zmyślnie wpasowali również funkcje strojenia -  zgodne z zasadami „muzyki dawnej”. Pozwala ona nie tylko na dopasowanie odpowiadającego nam stroju (np. organowego), ale także na wpasowanie C-200 do instrumentów współgrających z nim (szczególnie tych instrumentów  z dawnych epok).</p> <p>Za dotknięciem jednego przycisku, mogłem wybrać jeden z pięciu temperowań dźwięku (Equal, Werckmeister, Kirnberger, Vallotti Meantone), dostosować  Pitch o czterech historycznych typach (Versailles: 392 Hz, barok: 415 Hz, Modern: 440 Hz, wenecki: 465 Hz), oraz włączyć istotny w dopasowaniu do muzyki baroku czy renesansu - „krokowy tuning” od 415,3 do 466.2Hz (regulowany w krokach co 1 Hz). Bez  tych opcji spasowanie tonalne zespołu muzyków (grających na instrumentach dawnych) z C-200 byłoby niemożliwe.<br /><br />Do stworzenia nastroju i klimatów muzyki sakralnej czy chóralnej idealnie wpasowuje się zestaw barw orkiestrowych zaprogramowanych w C-200. Łączenie ich z organowymi barwami oraz podział klawiatury na rejestry, daje możliwość grania różnymi zestawami barw np. (prawą ręka można grać partię oboju, lewą smyków lub organów - nie mówiąc o możliwości podłączenia sekcji rejestru pedałów. Jest to jednak opcja dodatkowo płatna).<br /><br />Po tym teście podłączyliśmy instrument pod system nagłośnieniowy. Po podłączeniu do systemu Kuba słusznie zauważył, iż barwy są zaprojektowane w bardzo dużej rozpiętości panoramicznej (cóż... tutaj w zależności od sali i akustyki będzie to atutem lub problemem). Jego spostrzeżenie dotyczyło również słyszalnej różnicy w głośności między poszczególnymi instrumentami. Wynika to oczywiście z faktu wiernego odwzorowania konkretnych instrumentów (co też jest w zależności od warunków atutem lub problemem). Biorąc jednak pod uwagę miejsca w jakich instrument będzie używany jest wielce prawdopodobne, iż będzie najczęściej wykorzystywany jako grający przez wbudowany system głośników. <br /><br />Podsumowując: C-200 to instrument, który jest przeznaczony do bardzo konkretnego środowiska profesjonalistów, grających szeroko rozumianą muzykę klasyczną. Odbiorcami Classic Organ C-200 będą z pewnością miłośnicy muzyki Renesansu i Baroku, organiści, dyrygenci chórów, akompaniatorzy, studenci specjalizujący się w muzyce danej epoki i w końcu wszyscy ci, którym wręcz nie wypada na scenie postawić sterownika midi oraz laptopa z instrumentami VST, choćby i ze względu na elegancję i styl danego miejsca w którym występują.<br /><br />Instrument świetnie sprawdzi się jako przenośne organy, oraz jako ten, który daje możliwość uniwersalnego łączenia instrumentarium klasycznych brzmień (organów, klawesynów, brzmień orkiestrowych) dając grającemu tworzenie różnych klimatów muzycznych z wykorzystaniem kolorów barw.<br /><br />W końcu C-200 jako dający możliwości temperacji stroju oraz „strojenia historycznego”, może stać się nieodzowny, w akompaniowaniu „instrumentom dawnym”.</p> <p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/ewq9THM2238" width="560" height="315" frameborder="0"></iframe></p> 2011-11-24T17:56:16+01:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Roland-Classic-Series-C-200.html http://www.realizator.pl/Testy/Empirical-Labs-Fatso-JR.html http://www.realizator.pl/files/news/1238-fatso1.jpg Empirical Labs Fatso JR Empirical Labs Fatso JR <p>Mnogość urządzeń jaka pojawiła się w ostatniej dekadzie przyprawia o zawrót głowy. To prawdziwy wysyp mniej lub bardziej udanych kompresorów, preampów, equalizerów itp...</p> <p>Dziesięć lat temu pojawił się kolejny produkt ze stajni Empirical Labs o wdzięcznej i lekko ironicznej nazwie Fatso Jr.<br /><br /><strong>Cóż to jest i z „czym się to je..."!?</strong><br /><br />Mamy do czynienia z ciekawym pomysłem połączenia analogowej symulacji kultowych kompresorów oraz brzmienia charakterystycznego dla układów spotykanych w kultowych konsoletach lub popularnych zewnętrznych urządzeniach. Wisienka na torcie to możliwość uzyskania „soundu” charakterystycznego dla nasycenia taśmą magnetyczną lub saturacji lampy próżniowej. Tyle w jednym urządzeniu? Czy to może działać, czy może zainteresować, czy zmusi do zakupu? <br /><br /><strong>Przyciąga wzrokiem?</strong><br /><br />Przyciąga! Zwracają uwagę przede wszystkim duże pokrętła INPUT i OUTPUT. To znak charakterystyczny tej firmy. Prawie wszystkie produkty Empirical Labs wyposażone są w duże jasnoszare gałki. Wspomniane pokrętła służą do regulacji poziomu wejścia i wyjścia przy czym INPUT określa również poziom zadziałania kompresora (threshold) oraz sposób nasycenia taśmy magnetycznej lub układu lampowego. Urządzenie może działać stereofonicznie lub w trybie dual mono. Oba kanały mają możliwość niezależnej regulacji wszystkich parametrów. <br /><br />Wybieramy/regulujemy cztery emulacje zachowania się kompresorów. Emulacje kryją się pod dość enigmatycznymi nazwami: BUSS, G.P (General Purpose), SPANK oraz Tracking Compressor.</p> <p>Wszystkie tryby możemy łączyć ze sobą w siedmiu konfiguracjach. Wspomniany przycisk nie służy do wyboru konkretnych urządzeń. To punkt wyjścia na drodze do osiągnięcia brzmienia przypominającego konkretne urządzenie lub wykreowania zupełnie czegoś nowego. <br /><br />Krótko o emulacjach kompresorów. BUSS – to delikatnie działający kompresor z poziomem tłumienia 2:1 oraz bardzo wolnym atakiem i szybkim release. G.P - producent opisuje jako „ogólnego przeznaczenia” ze średnimi czasami ataku i wolnymi release. Tracking Compressor – ma przypominać kultowy 1176LN. SPANK! – radykalnie działający limiter/kompresor emulujący między innymi słynny SSL Listen Mic Compressor.<br /><br />WARMTH odpowiada za brzmienie/charakter wyższych harmonicznych w materiale audio. Blok ten pracuje na zasadzie limitera pasmowego oraz filtra „zainsertowanego” tylko na wyższe częstotliwości. Poziom działania regulujemy w siedmiu krokach. Przycisk WARMTH otacza półkolisty wianuszek diod informujących o wybranym nasyceniu. Za poziom nasycenia/tłumienia wyższych harmonicznych odpowiada również ilość sygnału wprowadzana do „Juniora” (input). <br /><br />Kolejny tajemniczo opisany przycisk to TRANNY/BYPASS. Czym jest Tranny? Producent daje nam możliwość obcowania z brzmieniem układów, w których znajdują się transformatory symetryzujące wejścia i wyjścia. Charakter tej emulacji będzie silnie uzależniony od tego co wydarzy się we wcześniejszych sekcjach! Dzięki tej funkcji mamy możliwość spotkania się z brzmieniem znanym z takich marek jak NEVE czy API itp...! Mniam! BYPASS całkowicie omija Fatso. <br /><br />Urządzenie studyjne byłoby niepełnowartościowe bez kompletu mierników. Tu mamy trzy sekcje. Pierwsza patrząc od góry, odpowiada za poziom tłumienia wyższych częstotliwości wyrażona od 1 do -15 oraz druga (na dole panelu frontowego) przedstawiająca poziom tłumienia kompresora. Dwupozycyjny miernik umieszczony pomiędzy nimi to informacja o osiągnięciu sygnału na wyjściu 0VU i zniekształceń harmonicznych na poziomie 1% lub THD przekraczającego 5% - czerwona dioda opisana jako PINNED. Kanały linkujemy przez wciśnięcie obu przycisków WARMTH. Dioda LINK informuje o włączonym trybie stereofonicznym.<br /><br />Tył urządzenia wygląda równie imponująco co front. Z lewej strony mamy gniazdo zasilania, idąc dalej Fatso wyposażono w gniazdo insertowe umożliwiające pracę z zewnętrznym korektorem, kompresorem itp. Wyjścia sygnału zrealizowano na symetrycznym gnieździe XLR oraz niesymetrycznym Jack TS. Wejścia mogą pracować w trybie symetrycznym lub niesymetrycznym, przy czym niesymetryczny sygnał obsługuje gniazdo Jack TRS/TS. Dzięki podwójnemu wyjściu External Link łączymy razem dwa lub trzy Fatso umożliwiając pracę nawet w trybie 5.1!<br /><br /><strong>Odpalamy „grubasa”! :)</strong><br /><br />Pierwsze zetknięcie z testowanym egzemplarzem wprowadza trochę zamieszania... Frontowy panel „straszy” mnogością ustawień, kontrolek, diod, światełek, itp. Dobrym pomysłem będzie odwiedzenie strony internetowej producenta i zagłębienie się w instrukcję obsługi. Obszernie i wyczerpująco opisuje działanie urządzenia, a co najważniejsze podaje przykłady ustawień dając nam świetny start do pracy! Dzięki nim możemy szybko przekonać się o drzemiących w nim możliwościach.<br /><br />Fatso Jr oferuje naprawdę sporo. Mnogość kombinacji daje pełne pole do popisu. Chcesz brzmienie/kolor urządzeń spod znaku LA-2A, LA-3A itp. Proszę bardzo! Wybieramy emulację kompresorów opisaną G.P. Do tego dodajemy emulację transformatorów symetryzujących TRANNY i gotowe. Jeśli śnisz po nocach o brzmieniu analogowej taśmy to można ten efekt zasymulować wybierając jeden ze stopni nasycenia WARMTH. Lekko kompresujemy sygnał przy pomocy G.P. jednocześnie doprowadzając do zapalenia się diody PINNED. Dół pasma lekko zaokrągla się, niższy środek wychodzi na pierwszy plan, a góra w zależności od stopnia nasycenia zostaje „przydymiona” dając miły dla ucha efekt ocieplenia. TRACKING COMPRESSOR idealnie nadaje się do pracy na poszczególnych śladach. Oczywiście jego użycie nie ogranicza go tylko do tego. Łączymy go na przykład z blokiem TRANNY lub WARMTH i mamy kolejną zaskakującą barwę! Potrzebujesz czegoś delikatnego i zarazem dzikiego? Proszę bardzo. Łączymy dwie emulacje BUSS ze SPANK! i przed nami otwiera się nowa przestrzeń. Dzięki  takim ustawieniom możemy operować Fatso niemal jak korektorem! <br /><br />Dobierając odpowiednio ustawienia można wpłynąć delikatnie na obrabiany materiał lub niemal „zniszczyć” go brutalną kompresją (SPANK!) i 20% nasyceniem (THD)!!! Pełna paleta barw. Do wyboru do koloru. Opisywane urządzenie najbardziej przypadło mi do gustu na grupach i poszczególnych instrumentach. Kompresja połączona z blokiem nasycenia WARMTH plus PINNED oraz TRANNY dodają natychmiast charakteru. Użycie Fatso jest natychmiast słyszalne. Dobrze klei poszczególne instrumenty oraz grupy instrumentów.<br /><br />Fani urządzeń/brzmienia transparentnego mogą być zawiedzeni. Tu nie ma miejsca na szkolną poprawność lub odtwarzanie dźwięku takim jak jest. To „zabawka” dla ludzi oczekujących od swoich nagrań i miksów charakteru, natychmiastowej rozpoznawalności. Chcesz skopać tyłki muzycznej konkurencji? Włącz w swój tor audio Fatso Jr i obserwuj miny! :) <br /><br />Może jest to trochę kontrowersyjne, ale uważam że nie jest to urządzenie dla ludzi nie mających wcześniej styczności z kompresorami, preampami, korektorami potocznie zwanymi „kultowymi”. By móc zrozumieć w 100%  ten „diwajs” trzeba mieć choćby śladowe obycie z takim sprzętem. Inaczej można go odebrać jako „robiący” tylko jasno/ciemno itp... Ten sprzęt bez wątpienia ma duszę! <br /><br /><strong>Kilka słów zwanych „cierpkimi”</strong><br /><br />Niestety wielokrotne próby użycia Fatso na całych miksach spełzły na niczym. Zbyt nachalna kompresja miała tendencje do wywracania całości do góry nogami. Proporcje pomiędzy instrumentami szalały. Suma miksu to nie jest świat dla niego.<br /><br />Podobnie jak w Distressor’rze i tu gniazda output XLR dzierżą napis CHINA. W tak zacnym i kosztownym produkcie to lekka „przesada” :) Pomimo kontrowersyjnego pochodzenia gniazd, te  przez cały okres testowania zachowywały się pewnie i stabilnie. Ufff…<br /><br />Montując Juniora w szafce rack warto zostawić nad górną częścią obudowy około centymetra wolnej przestrzeni. Urządzenie po kilku godzinach intensywnej pracy bardzo mocno nagrzewa się. <br /><br />Ostatnia uwaga to mała przejrzystość frontowego panelu - umieszczono na nim mnóstwo informacji i przełączników. Przy pierwszym kontakcie wprowadza uczucie zamieszania i braku pewności. Na oswojenie się z mnogością ustawień potrzeba nieco czasu. <br /><br /><strong>Słowo „na dobranoc”<br /></strong><br />Jest to urządzenie warte wydania ostatniej złotówki. Obok Distressora to jeden z moich ulubionych „klocków”. Na początku nie mogłem przekonać się do tego pozornie dziwnego „wynalazku”, z czasem jednak w niego uwierzyłem. Co za bogata paleta barw i brzmień! A to wszystko w jednej jednostce o wysokości 1U. Ciekawie brzmiący kompresor o niemal nieograniczonych możliwościach oraz tak bardzo pożądane w cyfrowym świecie brzmienie taśmy magnetycznej  i ciepło lamp próżniowych. Niestety testowany egzemplarz musiał wrócić do dystrybutora... :)<br /><br /><strong>Przebieg testu</strong><br /><br />Pozwoliłem sobie wykorzystać ogólnodostępną sesję prezentującą możliwości brzmieniowe mikrofonów Telefunken. To dużo prostsze oraz wygodniejsze, gdyż nie wszyscy artyści chcą udostępniać swój materiał przed oficjalna premierą. Rozumiem to i szanuję.<br /><br />Praca z Fatso Jr polegała na przepuszczeniu całych grup instrumentów, głównego wokalu oraz pojedynczej ścieżki gitary akustycznej i elektrycznej. Bass, gitary i wokal zostały dodatkowo potraktowane filtrem górnoprzepustowym Brainworx. Na szynach AUX pracował reverb EMT 140 oraz chorus Dimension D (oba efekty pochodzą z kart UAD). Sygnał ze ścieżki wokalu został wysłany na reverb i chorus. Gitara dodatkowo otrzymała niewielką ilość wspomnianego chorusa.</p> <p><strong>Próbki MP3 z opisem parametrów:</strong></p> <p><a href="/files/file/TELEFUNKEN_-_AC_-_DRY.mp3" target="_blank">Telefunken - AC - DRY</a><br /> <a href="/files/file/TELEFUNKEN_-_BASS_-_DRY.mp3" target="_blank">Telefunken - BASS - DRY</a><br /> <a href="/files/file/TELEFUNKEN_-_DRUMS_-_DRY.mp3" target="_blank">Telefunken - DRUMS - DRY</a><br /> <a href="/files/file/TELEFUNKEN_-_GUITAR_-_DRY.mp3" target="_blank">Telefunken - GUITAR - DRY</a><br /> <a href="/files/file/TELEFUNKEN_-_VOCAL_-_DRY.mp3" target="_blank">Telefunken - VOCAL - DRY</a></p> <p><a href="/files/file/TELEFUNKEN_-_AC_-_FATSO_-_INPUT_-_6_COMPRESSOR_-_GPSPANK_WARMTH_-_5_TRANNY_-_OFF_OUTPUT_6.mp3" target="_blank">Telefunken - AC - FATSO - INPUT - 6, COMPRESSOR - GP+SPANK, WARMTH - 5, TRANNY - OFF, OUTPUT 6</a><br /> <a href="/files/file/TELEFUNKEN_-_DRUMS_-_FATSO_JR_-_INPUT_-_55_COMPRESSOR_-_GP-7db_g_r.mp3" target="_blank">Telefunken - DRUMS - FATSO JR - INPUT - 5,5   COMPRESSOR - GP(-7db g.r</a><br /> <a href="/files/file/TELEFUNKEN_-_BASS_-_WET.mp3" target="_blank">Telefunken - BASS - WET</a><br /> <a href="/files/file/TELEFUNKEN_-_GUITAR_-_FATSO_-_INPUT_-7_COMPRESSOR_-_GPSPANK-10db_g_r.mp3" target="_blank">Telefunken - GUITAR - FATSO - INPUT -7, COMPRESSOR - GP+SPANK(-10db g.r</a><br /> <a href="/files/file/TELEFUNKEN_-_VOCAL_-_FATSO_-_INPUT_-_3_COMPRESSOR-_GP-7db_g_r.mp3" target="_blank">Telefunken - VOCAL - FATSO - INPUT - 3, COMPRESSOR- GP(-7db g.r</a></p> <p><a href="/files/file/TELEFUNKEN_-_FATSO_JR_-_ROUGH_MIX.mp3" target="_blank">Telefunken - FATSO JR - ROUGH MIX</a></p> <p><strong>Pobierz próbki WAV: </strong></p> <p><a href="http://dl.dropbox.com/u/12233630/EMPIRICAL%20LABS%20-%20FATSO%20JR%20-%20TEST.ZIP" target="_blank">http://dl.dropbox.com/u/12233630/EMPIRICAL%20LABS%20-%20FATSO%20JR%20-%20TEST.ZIP</a></p> <p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/skXKOli4xK4" width="650" height="415" frameborder="0"></iframe></p> 2011-10-17T13:54:03+02:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Empirical-Labs-Fatso-JR.html http://www.realizator.pl/Testy/Roland-BK-7m.html http://www.realizator.pl/files/news/1236-roland_bk7m_2.jpg Roland BK-7m Roland BK-7m <p>Z nowym, nowoczesnym modułem interaktywnym BK-7m mieszczącym się w lśniącej, płaskiej obudowie dołączy do Twoich występów grający na światowym poziomie zespół podkładowy. Z rozmiarem nie większym niż książka, BK-7m jest wymarzonym urządzeniem dla artystów z świata rozrywki lub solowych muzyków potrzebujących zespołu podkładowego na scenę, do studia albo do domu. Setki świetnych dźwięków, stylów muzycznych i rytmów na pokładzie, błyskawicznie dostępnych w BK-7m dzięki przyciskom one-touch sprawią, że zabrzmisz jak zawodowy zespół. Wybierz podkład z biblioteki wbudowanych stylów lub odtwarzaj pliki muzyczne bezpośrednio z pamięci USB. Możesz też nagrywać występy bezpośrednio na pamięć USB w celu dalszej dystrybucji lub do zarchiwizowania.</p> <p><strong>Testuje Paweł Zając</strong></p> <p>Roland BK-7m to urządzenie, które łączy w sobie moduł brzmieniowy z funkcją autoakompaniamentu, odtwarzacz plików midi, mp3, wav oraz rejestrator dźwięku. Urządzenie znajdzie zastosowanie u wszystkich, którzy potrzebują zespołu akompaniującego w swoich występach, a nie mają możliwości skorzystania z żywych muzyków.<br /><br />Pierwsze wrażenie jest bardzo dobre, urządzenie jest solidnie i estetycznie wykonane. Zaletą jest też niewielka waga i rozmiar.  Wierzchnia płyta z wszystkimi kontrolerami jest pochylona pod kątem, co jest bardzo dobrym rozwiązaniem. Dzięki temu wszystkie przyciski, potencjometry i ekran są dobrze widoczne i dostępne kiedy urządzenie stoi np. na stole bądź statywie. Ekran LCD umieszczony w module nie jest zbyt duży, początkowo myślałem, że może być to problemem w obsłudze, jednak w praktyce okazało się, że dostęp do większości potrzebnych funkcji jest szybki i nie stanowi to najmniejszego problemu.<br /><br />Na głównym panelu mamy do dyspozycji szereg przełączników do szybkiego wybierania styli, potencjometry głośności wejścia i wyjścia sygnałów, przyciski do szybkiego dostępu do wcześniej zdefiniowanych barw i inne do obsługi urządzenia. Do poruszania się po ustawieniach menu w wyświetlaczu jest duży obrotowy kontroler.<br /><br />Na tylnym panelu urządzenia znaleźć możemy gniazda OUT, IN, wyjście video do podłączenia telewizora lub monitora, gniazda USB do podłączenia pamięci zewnętrznej i do komunikacji z komputerem, gniazda MIDI i wyjście słuchawkowe. Moduł jest zasilany zewnętrznym zasilaczem.<br /><br />W urządzeniu mamy do dyspozycji bardzo dużą ilość dobrych barw, ponad 1000 brzmień, 57 zestawów perkusyjnych. Funkcja autoakompaniamentu oferuje 400 styli muzycznych w dziesięciu różnych kategoriach. Każdy styl ma 4 różne wariacje plus automatyczne przejścia, intro i zakończenie. Do pełnego wykorzystania potrzebujemy podłączyć do modułu jakiś kontroler, np. klawiaturę lub inny instrument z MIDI. Producent przygotował gotowe konfiguracje do podłączenia różnego rodzaju urządzeń jak piano, master keyboard, akordeon, gitara czy komputer. W czasie grania z użyciem gotowych styli i autoakompaniamentu możemy też oczywiście wykonywać dodatkowe partie na żywo. Mamy do tego celu możliwość podziału klawiatury oraz zaprogramowania sobie 4 różnych barw, do których istnieje szybki dostęp za pomocą przycisków UP1, UP2, LWR, MBS i które można też łączyć ze sobą.<br /><br />Inną metodą wykorzystania modułu brzmieniowego jest odtwarzanie plików SMF(0/1). Możemy też odtwarzać z niej pliki wav i mp3. Do modułu można podłączyć telewizor lub monitor. Służy do tego gniazdo VIDEO OUTPUT. Na ekranie istnieje możliwość wyświetlania tekstów i akordów podczas odtwarzania plików SMF.<br /><br />Bardzo ciekawą funkcją urządzenia jest możliwość nagrywania na pamięć USB. Dzięki temu możemy nagrać swoje występy, przygotować szybkie demo itp. Ponieważ moduł posiada też wejście audio możemy nagrać nie tylko podkład z akompaniamentu, ale też np. śpiew czy inny instrument grany na żywo, z którego sygnał wyślemy na wejście urządzenia (AUDIO IN). Do ustawienia właściwych proporcji między modułem a partiami granymi na żywo są potencjometry AUDIO IN i BALANCE, którym regulujemy te proporcje.<br /><br />Dodatkową obróbkę brzmienia w module zapewnia sekcja MASTERING TOOLS posiadająca spore możliwości edycji parametrów (kompresora wielozakresowego, equalizera), a także procesor efektów (reverb, chorus itp.).</p> <p>Dla wykonawców scenicznych z pewnością duże znaczenie ma możliwość tworzenia własnych ustawień (zapisywanych na pamięci USB) oraz jakość brzmień. Jeśli chodzi o funkcjonalność, to te błyskawicznie przywoływane ustawienia performance pozwalają zmieniać styl lub utwór (znajdujący się w pamięci wewnętrznej lub na USB) oraz przypisane do nich brzmienia, efekty i poziomy głośności. Większość brzmień w BK-7m jest wyśmienitej jakości i łatwo się nimi gra.<br /><br />Podsumowując uważam, że jest to bardzo ciekawy produkt dla wykonawców, którzy sami bądź w ograniczonym składzie wykonują muzykę. Brzmienie modułu jest dobre, funkcjonalność urządzenia też bardzo duża, do tego niewielki rozmiar i waga co też nie jest bez znaczenia.</p> <p> </p> <p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/yBYptB8DIbA" width="560" height="315" frameborder="0"></iframe></p> <p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/FKJuFDCVVK0" width="560" height="315" frameborder="0"></iframe></p> <p><iframe src="http://www.youtube.com/embed/Thw_IDeSdDc" width="560" height="315" frameborder="0"></iframe></p> 2011-10-14T15:12:55+02:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Roland-BK-7m.html http://www.realizator.pl/Testy/Roland-Octa-Capture.html http://www.realizator.pl/files/news/1217-roland_octa-capture.jpg Roland Octa-Capture Roland Octa-Capture <p><em>Z dziesięcioma wejściami i dziesięcioma wyjściami, ośmioma przedwzmacniaczami VS PREAMP i świetną jakością audio 24-bit/192 kHz, Octa-Capture wyznacza nowy standard w przenośnych interfejsach audio opartych na protokole USB 2.0. Zaprojektowany z myślą o produkcji na wysokim poziomie łączy najlepsze elementy, wysoką jakość inżynierii Roland, a także własnościową technologię budowy przedwzmacniaczy i cyfrowego transferu sygnałów. Z kompaktową budową i nieskazitelną jakością dźwięku, Octa-Capture jest nie tylko perfekcyjnym interfejsem dla wielokanałowego studia opartego na komputerze, ale także świetnym rozwiązaniem rozszerzającym ilość wejść i wyjść w V-STUDIO 700 oraz V-STUDIO 100. Octa-Capture to interfejs audio następnej generacji, w którym jakość i wydajność znacznie wybiegają ponad cenę i rozmiar.</em></p> <p>Informacje dystrybutora (Roland Polska). Więcej informacji o interfejsie Roland Octa-Capture znajdziesz na stronach <a href="http://rolandpolska.pl/OCTA-CAPTURE" target="_blank">http://rolandpolska.pl/OCTA-CAPTURE</a></p> <p><strong>Testuje Marcin Lampkowski</strong>.<strong><br /></strong></p> <p>Od ponad dekady mamy do czynienia z szybko rozwijającym się  home-recordingiem. Wysyp urządzeń w tym segmencie osiągnął wysoki poziom co skutkuje delikatnym zamieszaniem na rynku, ale sytuacja ta daje nam potencjalnym użytkownikom spory wybór, a i ceny dzięki temu oscylują na dość rozsądnym poziomie. W gąszczu interfejsów audio pojawiło się niedawno na rynku nowe dziecko Roland'a - Octa-Capture. Czy uda mu się zwrócić naszą uwagę? Przekonajmy się czytając poniższy tekst.<br /><br />Pierwszy spotkanie z interfejsem  wywołuje zaciekawienie. Całość wygląda efektownie i przyciąga oko. Urządzenie zajmuje jedną jednostkę wysokości rack i pół szerokości. Metalowa obudowa i część frontowego panelu wzbudzają zaufanie. Drobne puknięcia lub nawet uderzenia nie powinny wpłynąć negatywnie na poprawność działania. Uwagę zwraca efektowny ekran ciekłokrystaliczny. W tej klasie urządzeń zaskakuje jego obecność. Odnotowujemy ten fakt na plus! Oprócz ekranu na frontowym panelu mamy do dyspozycji: enkodery -  cursor/value, direct mixer, sens/auto sens oraz podświetlane przyciski -  power, mix sel, display, comp, 48V i dwa klawisze opisane jako preamp channel. Ich funkcje omówię w dalszej część tekstu.</p> <p>Pierwsze cztery gniazda preampów mamy umieszczone na froncie Octa-Capture zaś pozostałe cztery, z tyłu urządzenia. Wszystkie wejścia preampów zrealizowane są na złączach combo – XLR/TRS. Tył interfejsu został zaopatrzony w wejścia/wyjścia SPDIF oraz gniazda MIDI in/out. Wyjścia analogowe umieszczone są na tylnym panelu. Wszystkie działają na  gniazdach jack TRS. Dwa pierwsze to wyjścia główne Master. Wbrew temu co pisze jeden z periodyków Octa-Capture to interfejs o łącznej ilości wejść/wyjść 10, a nie 12. Wyjście słuchawkowe wraz z regulacją głośności umieszczone jest na przednim panelu i traktowane jako Master. Urządzenie zasilane jest z zewnętrznego zasilacza. Przy tak niewielkich gabarytach to zrozumiałe. <br /> <br /><strong>Odpalamy japońskiego przyjaciela!</strong><br /> <br />Instalacja sterowników to przyjemność. Żadnych problemów. Ilość wersji zaskakuje! To prawdopodobnie jedyne urządzenie tak dobrze w nie zaopatrzone. Do dyspozycji otrzymujemy stery dla dwóch najbardziej popularnych platform z podziałem na wersje. Do kompletu mamy nawet osobne sterowniki dla komputerów Apple z procesorami PPC i Intel!!! Duuuuuży plus!<br /> <br />Krótkie przytrzymanie klawisza Power uruchamia testowany egzemplarz. Po kilku sekundach urządzenie staje gotowe do pracy. Podłączmy mikrofon do pierwszego wejścia interfejsu. Na początek ustalamy czułość wejścia przedwzmacniacza mikrofonowego. Roland proponuje nam wykonać tę czynność automatycznie, dzięki funkcji Auto Sense. Na panelu przednim kursorami wybieramy numer wejścia mikrofonowego. Wciśnięcie enkodera sens/auto sens przenosi nas do funkcji automatycznego dostrajania czułości. Enkoderem/kursorem umieszczonym po prawej stronie wyświetlacza wybieramy wejście numer jeden. Wciskamy ponownie przycisk SENS i interfejs dostraja czułość. W tym czasie śpiewany/gramy przez krótka chwilę. Wciskamy jeszcze raz enkoder SENS i cała operacja zakończona. Jej przydatność docenimy przede wszystkim używając większą ilość wejść mikrofonowych. Prosimy na przykład perkusistę by zagrał fragment refrenu. Kilka taktów gry i problem z głowy. Ta sama czynność na piechotę trwała by znacznie dłużej.</p> <p>Na każdym kanale mamy do dyspozycji filtr górnoprzepustowy oraz możliwość odwrócenia fazy sygnału. Dwa pierwsze wejścia pozwalają podłączenie gitary elektrycznej lub basowej. Te funkcje wybieramy i zatwierdzamy enkoderem cursor/value. Na każdym kanale możemy załączyć napięcie Phantom dla mikrofonów pojemnościowych. Jedno kliknięcie w przycisk 48V załatwia sprawę.</p> <p>Producent zaskakuje umieszczając w interfejsie kompresor na każdym kanale oraz reverb. Kompresor uruchamiamy jednym przyciskiem COMP na frontowym panelu. Uruchomienie powoduje przejście do strony edycji ustawień kompresora. Mamy wszystkie podstawowe wartości: treshold, gain output, atack, release, ratio. Do kompletu dostajemy również bramkę szumów! Regulacji podlega tylko poziom zadziałania bramki. Kompresor można linkować z sąsiednim kanałem co przyspieszy z pewnością regulację ustawień dla stereofonicznych sygnałów. Wspomniany wcześniej reverb to cztery presety – echo, room, short hall, large hall. Każdy z presetów możemy edytować. Edycji podlega tylko wartość pre delay i czas pogłosu. Uruchomienie następuje przez dłuższe przyciśnięcie klawisza Display. W ten sposób wchodzimy w  stronę nazwaną SYSTEM. Z menu wybieramy reverb, enkoderem Cursor uruchamiamy edycję. Oprócz parametrów reverbu określamy również ilość sygnału wysyłanego na wybrany kanał.</p> <p>Będąc nadal w SYSTEM'ie możemy regulować kontrast wyświetlacza LCD. Zmieniać częstotliwość próbkowania w zakresie od 44,1kHz do 192kHz. Regulacji podlega również funkcja Auto Sens. Zakres ustawień to: manualne wyłączenie auto dostrajania lub automatyczne wyrażone w jednostkach czasu – 30 sekund, 1 minuta, 3 minuty, 5 minut. Backup danych lub ich odczyt wykonujemy z tego samego miejsca. Kolejna funkcja to możliwość odłączenia wejść/wyjść cyfrowych. Dłuższe przytrzymanie wciśniętego klawisza Display uruchamia drugą stronę SYSTEM 2 gdzie między innymi regulujemy wartość filtra dolnoprzepustowego reverbu.<br /> <br />Cóż więcej? Osiem wyjść urządzenia możemy wykorzystać do stworzenia czterech niezależnych stereofonicznych miksów. Funkcja Mix Sel umożliwia zarządzaniem czterema parami wyjść oraz poziomami sygnałów wysyłanych z każdego kanału w obrębie danego miksu A, B, C lub D. Potrzebne cztery niezależne miksy dla grających? Proszę! Wystarczy tylko do kompletu czterokanałowy wzmacniacz słuchawkowy. <br /> <br /><strong>Software</strong><br /> <br />To wybawienie! Dzięki niemu szybko regulujemy poziomy, czułości wejść/wyjść, załączanie i edycję kompresora, filtrów, napięcia Phantom. Szybko wyślemy sygnał z wysyłki aux danego kanału na reverb oraz wyregulujemy wartość powrotu sygnału. Edycje parametrów, wybór presetu reverbu także zrealizujemy dzięki oprogramowaniu. Specjalna zakładka Patchbay krosuje nam sygnały pomiędzy wyjściami interfejsu. Wszystko jest bardzo przejrzyste i niesamowicie przyspiesza pracę.<br /> <br />Na dokładkę dostajemy w prezencie świetny sekwencer audio Cakewalk w wersji LE (Windows) oraz instrumenty wirtualne Rapture i Studio Instruments Drums.<br /> <br /><strong>Brzmienie i funkcjonalność</strong><br /> <br />Na początek brzmienie. Jakość preampów zaskakuje! Zwraca uwagę otwartość w górze pasma. Jest bardzo przejrzysty i zarazem przyjemny w odsłuchu. Shure SM7 odezwał się ciut przyjemniej niż podłączony do preampu RME FF800. To dobry znak. Choć zastanawia pojawiający się delikatny przester przy skrajnym poziomie sygnału. Oczywiście w konfrontacji z zawodowym preampem API 312 testowany Octa Capture musi ustąpić miejsca. Preampy Roland'a są trochę konturowe i nie tak dokładne jak wspomniany API. Nie dziwmy się, amerykański pojedynczy preamp kosztuje niemal dwukrotnie więcej niż cały (!!!) interfejs Octa Capture. Nie zmienia to faktu że urządzenie nadaje się idealnie do nagrania dobrze brzmiącego demo, a w sprawnych rękach może zaskoczyć nie jednego posiadacza zawodowych gratów. Na plus należy zaliczyć kompresor/bramkę i reverb. Za te pieniądze to bardzo dużo. Konkurencja może czuć się zagrożona. Niewielkie rozmiary dają szanse schowania interfejsu do torby z laptopem i udania się na plenerowe nagrania. Zamontowanie interfejsu w szafce rak to żaden problem. W komplecie mamy specjalne uszy umożliwiające montaż.</p> <p>Na uwagę zasługują sterowniki Roland'a. Życzę każdemu producentowi tak dobrze i stabilnie napisanych sterów. Praca nawet z niską wartością bufora nie sprawia kłopotów. Żadnych czkawek, dropów i wywalania systemu operacyjnego w kosmos.<br /> <br />Z tyłu urządzenia widnieje napis - MADE IN JAPAN. TO musi działać! :)<br /> <br /><strong>Ponarzekajmy – czyli minusy</strong><br /> <br />Brak w softwarowym panelu wskazań poziomów sygnałów na wejściach analogowych i cyfrowych. Obserwacja wskazań wyświetlacza interfejsu nie należy do wygodnych i precyzyjnych.</p> <p>Niestety po zainstalowaniu sterowników w pasku Windows'a i dock'u Macos'a nie pojawia się ikona panelu sterowania interfejsu. Samodzielnie należy wykonać tę czynność przeciągając ikonę na pulpit z panelu sterowania Windows'a, a w przypadku jabłecznych komputerów z katalogu Applications do dock'a.</p> <p>Kompresor nie zaskakuje brzmieniem. Osobiście nie odważyłbym się na jego użycie. Jest  płaski brzmieniowo, a w szczególności przy głębszej kompresji. <br />Funkcja autosense pomimo genialności pomysłu wymaga sporej uwagi. Dostrajanie czułości mikrofonu w towarzystwie mocno odkręconych odsłuchów może skończyć się poważnym sprzęgnięciem w szczególności gdy przerwiemy śpiewanie do mikrofonu, a Auto Sense podciągnie nam czułość wejścia o +50... Ojo jo j... Sam tego doświadczyłem to wiem.<br /> <br /><strong>Podziękowania i inne!</strong><br /> <br />Test dźwiękowy przeprowadzony został dzięki uprzejmości Jacka Moczadło (Kobranocka) w roli grającego oraz jego wzmacniaczy Marshall JCM800 i przerobionego Marshall'a JVM. Mikrofony użyte w teście to Sennheiser MD421 (kremowe) – dwie sztuki. Dla porównania użyliśmy interfejsu EMU ProTracker 0404. <br /> <br />Dodam że interfejs nie wrócił do dystrybuto... Grający na gitarze zakochał się w nim od pierwszego wejrzenia! :)<br /> <br /><strong>Dane techniczne:</strong></p> <ul> <li>częstotliwość próbkowania: 44.1 kHz, 48 kHz, 96 kHz, 192kHz</li> <li>nagrywanie: 10 kanałów, odtwarzanie: 10 kanałów</li> <li>częstotliwość próbkowania: 192 kHz - nagrywanie: 4 kanałów, odtwarzanie: 4 kanałów</li> <li>Przetwarzanie sygnałów: 24-bit,  AD/DA conversion: 24-bit , internal: 40-bit</li> <li>nominalny poziom wejściowy: Input Jack 1 - 6 (XLR): -56 to -6 dBu, Input Jack 7 - 8 (XLR): -50 to +0 dBu, Input Jack 1 - 8 (1/4-cala TRS phone type): - 46 to +4 dBu</li> <li>nominalny poziom wyjściowy: Output 1 - 8: +0 dBu (zbalansowane)</li> <li>head room 16 dB</li> <li>impedancja wejściowa: Input jack 1 - 6 (XLR): 5 kÙ (zbalansowane), Input Jack 7 - 8 (XLR): 10 kÙ (zbalansowane), Input Jack 1 - 8 (1/4-cala TRS phone type): 17 kÙ (zbalansowane)</li> <li>impedancja wyjściowa: Output 1 - 8: 1.8 kÙ (zbalansowane) , Phones: 47 Ù</li> <li>pobór prądu 1.45 A</li> <li>wymiary: [mm] 283.8 x 157.9 x 50.4</li> <li>waga 1.32 kg</li> </ul> <p> </p> 2011-09-15T14:54:26+02:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Roland-Octa-Capture.html http://www.realizator.pl/Testy/b2c04f4565e3dced475c692d40f8d587.html http://www.realizator.pl/files/news/1155-si_2.jpg Soundcraft Si Compact 16 Soundcraft Si Compact 16 <p>Nowa seria Si Compact powstała w oparciu o pełen sukcesów cyfrowy dorobek Soundcraft’a.</p> <p>Najmniejszy model może być montowany w racku. W każdym kanale wejściowym dostępna jest parametryczna, czteropasmowa korekcja, przetwarzanie dynamiki, filtr górnoprzepustowy oraz delay. Każdy model udostępnia czternaście monofonicznych szyn AUX, cztery szyny FX, cztery szyny Matrix oraz szynę LCR. W każdej z szyn wyjściowych znajdziemy kompresor, korektor parametryczny i graficzny. Dodatkowe wejścia i wyjścia obejmują szesnaście analogowych wyjść liniowych, wyjście słuchawkowe oraz wejście i wyjście AES. Ponadto konsoleta ma wolny slot, w który można włożyć dowolną kartę rozszerzeń dla serii Si.</p> <p>Tekst Jędrzeja Cieszyńskiego, oraz Rafała Szumnego. W testach pomagał Rafał Łuszczek. Podziękowania dla firmy Yafart, oraz Radia Kraków.</p> <p> </p> <div class="test_header"> <p class="interview_body"><strong>Pierwsze wrażenia - test w magazynie - jeszcze przed włączeniem</strong></p> <p class="interview_body">Po wyjęciu miksera z pudełka sprawia on dobre wrażenie. Od razu rzuca się w oczy duża sekcja parametrów kanału. Duże pokrętła z diodowymi wskaźnikami, duże przyciski oraz długie suwaki. Bezpośredni dostęp do bramki, kompresora i eq razem z HPF jest naprawdę sporym zaskoczeniem in plus.</p> <p class="interview_body">Wszystkie pokrętła pracują bez zastrzeżeń. Może jedynie przyciski pozostawiają pewien niedosyt. Zaskoczeniem jest to, że stół, który ma 16 wejść i wyjść ma tylko 14 suwaków (analogicznie wersja 24 i 32 ma zawsze o 2 suwaki mniej). W przypadku wersji 16 można to tłumaczyć chęcią “upchania” miksera do racka 19”, ale w większych wersjach jest to zastanawiające. Skutkiem tego jest fakt, że ostatnie dwa kanały mamy na drugiej warstwie oraz korektory graficzne mają tylko 28 pasm (we wszystkich wersjach). Producent obiecuje jednak, że zmiana ułożenia kanałów wejściowych na warstwach ulegnie zmianie po nadchodzącej na przełomie czerwca i lipca planowanej aktualizacji oprogramowania). Dużą zaletą jest system tOTEM™ (the One Touch Easy Mix), który jest niczym innym jak znanym z innego popularnego na rynku stołu Sends on Fader. Na wierzchu znajdziemy przyciski do wszystkich 14 BUS’ów, 4 MATRIX’ów oraz 4 Efektów.</p> <p class="interview_body">Olbrzymim zaskoczeniem jest umieszczenie przycisków TAP do każdego z 4 efektów - choć po uruchomieniu stołu nie jest to już tak wygodne, ale o tym później.</p> <p class="interview_body">Ekran nie jest oszałamiająco wielki, ale nie można narzekać przy tej wielkości miksera, zwłaszcza gdy mamy ciągły dostęp do bramki i kompresora!</p> <p class="interview_body"><strong>Pierwszy start</strong></p> <p class="interview_body">Zaraz po uruchomieniu miksera pojawia się pierwsze zaskoczenie. Czas wstawania stołu to aż 70 sekund! Po konsultacji z dystrybutorem dowiedzieliśmy się, że w nowym oprogramowaniu będzie to o co najmniej 20 sekund mniej. Czyli już znacznie lepiej!</p> <p class="interview_body">Zabawę zaczęliśmy od grzebania w setupie. Nie można ustawić sobie zbyt wiele. Ekran w zasadzie służy do patchowania kanałów, podglądu EQ, ustawień efektów i wpisywania nazw. Z ekranu obsługujemy wirtualną klawiaturę tekstową, a pokrętło obok służy do wybierania opcji (działa w trybie obróć i naciśnij). Z ekranu uruchomimy także oscylator.</p> <p class="interview_body">Naszą uwagę zwróciła dość głośna praca silniczków sterujących suwakami, oraz niecała sekunda, która mija od naciśnięcia przycisku do reakcji miksera.</p> <p class="interview_body">Nie dość ze przyciski są solidnie podświetlone to w mikserze zastosowano system Fader Glow™ dzięki czemu szybko widzimy czy suwak obsługuje kanał mono, stereo, zparowany, wysyłkę Pre lub Post albo GEQ.</p> <p class="interview_body">Zaczęliśmy prosty test: jeden SM58 i jedna aktywna paczka i przeszliśmy całą drogę od gniazda XLR do sumy miksera. W sekcji IN znajdziemy przycisk +48, obracanie fazy, potencjometr gain’u i filtra HP wraz z włącznikiem.</p> <p class="interview_body">Soundcraft zadbał o komunikację wizualną: obecność zasilania Phantom jest oznaczona przez podświetlenie przycisku, diodę zamontowaną zaraz przy gnieździe XLR kanału, gain i HPF mają czytelne świecące skale, a poziom sygnału wejścia pokazują dwa 8 diodowe wskaźniki.</p> <p class="interview_body">Następna w kolejności jest bramka - bardzo fajna bo jej działanie możemy zobaczyć zarówno w sekcji bramki jak i na diodach przy każdym kanale. Dodatkowo bramka posiada filtry HPF i LPF przypięte jako sidechain czego się nie spodziewaliśmy w takim mikserze. Brama działa bardzo dobrze poza faktem klikania przy ataku ustawionym na minimum. Bramce brakuje tylko parametru HOLD. W kompresorze podobnie, są wskaźniki kompresji zarówno przy kanałach jak i w panelu. Innymi słowy bramka nas rozpieściła.</p> <p class="interview_body">Po tych rarytasach lekkim rozczarowaniem jest fakt, że EQ ma tylko 2 parametryczne filtry, a góra i dół to półki. Dobroć (Q) pracuje po “Soundcraftowemu” - w lewo szerzej, w prawo węziej - kwestia gustu. Na końcu toru możemy ustawić sobie DELAY, panoramę i odesłanie do sumy stereo lub/i mono (naprawdę nieźle!).</p> <p class="interview_body">Od razu dodamy, że mikser posiada fajny przycisk CLR, który w kombinacji z włącznikami bramki, kompresora i EQ czyści parametry w danym kanale. Co więcej naciskając go razem z SEL’ectem czyścimy cały kanał. Warto zaznaczyć, że skróty klawiszowe to mocna strona miksera - jest na przykład funkcja Interrogate do szybkiego podglądu włączonych procesorów, sum itp. na wszystkich kanałach od razu.</p> <p class="interview_body">Gainy, filtry i panoramę (zamiennie) mamy dostępne w rzędzie pokręteł nad suwakami. Wysyłki są dziecinnie proste - po naciśnięciu przycisku BUS, MTX lub FX suwaki przeskakują w tryb wybranej szyny. Szkoda, że nie możemy używać do tego też umieszczonych powyżej pokręteł. Tory suwaków świecą na żółto i zielono dla szyn pre i post. (podsumowując temat Fader Glow™: biały: kanały zparowane; pomarańczowy: martixy; czerwony: GEQ; cyan: efekty, magenta: wejścia stereo).</p> <p class="interview_body">Mikser w testowanej wersji posiada 16 kanałów mono, 2 stereo (4 gniazda TRS), możliwość zamontowania karty rozszerzeń i przypięcia systemu HiQ NET (system komunikacji i sterowania. Soundcraft intensywnie pracuje nad przesyłem dźwięku używając AVB używając technologii HiQnet).</p> <p class="interview_body">Delikatnie zaskoczyło nas, że w cyfrowym mikserze nie możemy przenieść kanałów stereo i powrotów efektów na pierwszą warstwę suwaków, oraz, że na drugiej warstwie mamy w kolejności: kanały 15 i 16, na stałe umieszczone, 4 kanały stereo - 4 efekty lub 2 efekty i 2 wejścia stereo. Mamy jednak informacje, że przyszłe wersje oprogramowania mają już mieć możliwość zmiany położenia kanałów. Na szczęście suwaki zrehabilitowały się pracując w trybie GEQ. Pasmo korektora podzielone jest na pół (1 i 2 warstwa), silniczki w bardzo przyjemny sposób zaznaczają przejście przez punkt zero, GEQ można szybko bypasować naciskając przyciski LOW i HIGH.</p> <p class="interview_body">Pozostając przy suwakach warto zaznaczyć, że w trybie stereo (zparowane) działa tylko nieparzysty, czyli lewy suwak z pary, a prawy jedzie za nim. Niemożliwe jest natomiast sterowanie prawym suwakiem. Jest to kwestia przyzwyczajenia, wszystkie konsole Soundcraft’a spinają kanały nieparzysty do parzystego i to w niczym nie przeszkadza, ale blokowanie suwaka “slave” nie do końca jest naszym zdaniem zrozumiałe.</p> <p class="interview_body">Zajmijmy się teraz ekranem. Pewnym utrudnieniem jest brak wizualizacji bramki i kompresora. Ekran EQ pokazuje co prawda wykresy dla każdego pasma oraz ich sumę, ale nie widać jaką częstotliwość edytujemy, wykres nie uwzględnia również filtra HP. Przy tak niewielkim ekranie można by poprawić też co nieco w ergonomii grafiki - na przykład fiszki zaznaczające patchowanie są mało czytelne, przy przełączaniu kanałów wyświetla się spory ekran z logo, nazwą kanału i pustymi miejscami na parametry encoderów, zasłaniając większość ekranu na czas ok. 1 sekundy itd. Ekran ratuje to, że jest kolorowy, dotykowy i technicznie działa poprawnie.</p> <p class="interview_body">Producent chwali się użyciem efektów Lexicon®, jak w wielu swoich produktach. Na mikserze potwierdza to przycisk LEX, oraz 4 encodery o działaniu podobnym do na przykład serii MPX. Urządzenie posiada cztery niezależne procesory; możemy użyć wszystkich rezygnując z wejść stereo. Sterowanie odbywa się przy użyciu encoderów i ekranu. Do dyspozycji mamy dużo algorytmów, jednak nie ma możliwości zapisu własnej biblioteki efektów (parametry zapamiętane są tylko przy zapisie sceny - CUE). Gdyby była możliwość zapisywania presetów wtedy moglibyśmy ustawić efekty wg. własnych potrzeb. Biblioteka - zapis i przywoływanie parametrów z biblioteki ma się jednak niebawem pojawić w konsoletach serii Si oraz Si Compact.</p> <p class="interview_body">Natomiast brak presetów kanałów (eq, comp, gate itd) nie przeszkadza w ogóle, nawet więcej - jest to wielka zaleta: wymaga od realizatora żeby zawsze ustawił kanał adekwatnie do źródła dźwięku, a nie wgrywał rutynowo presetów!</p> <p class="interview_body">Również nasz początkowy zachwyt 4 przyciskami TAP osłabł podczas próby ich użycia. Reagują na tapowanie (i tym samym migają) tylko kiedy ekran jest w trybie efektów.</p> <p class="interview_body">W każdym innym przypadku musimy nacisnąć ponownie przycisk LEX żeby tam wrócić i dopiero...To jednak ma się zmienić we wspomnianej aktualizacji softu.</p> <p class="interview_body">Wodotryskiem w takim małym mikserze są grupy MUTE - dlaczego nie ma grup VCA, czy też funkcji Recall Safe? To miejsce moglibyśmy wykorzystać na przyciski użytkownika. Chociaż mamy nadzieję, że niektóre z tych funkcji pojawią się w przyszłości wraz z aktualizacją soft’u. Zresztą po aktualizacji naprawdę wiele może się zmienić.</p> <p class="interview_body">Kiedy mamy już wszystko ustawione i okraszone efektami wypada zapisać scenę. W Si Compact zorganizowane jest to w ten sposób, że nadrzędnym projektem jest “Show”, wewnątrz którego zapisujemy kolejne sceny “CUE”.</p> <p class="interview_body">Od razu zwróciliśmy uwagę na niebezpieczne położenie przycisków Recall i Next (służy do przechodzenia do kolejnego CUE), oraz brak możliwości ustawienia potwierdzenia przywołania sceny. Fakt ten zademonstrowaliśmy efektownym sprzęgiem po “przypadkowym” naciśnięciu jednego z powyższych przycisków;) Lepiej używać do tego encodera przy ekranie, a na wspomniane przyciski uważać.</p> <p class="interview_body">Wygodnym rozwiązaniem jest natomiast kombinacja klawiszy ALT+Store dzięki której zapiszemy nową scenę o kolejnym numerze.</p> <p class="interview_body">Show można zapisywać też na pamięć USB, eksport trwa dość długo, ale można w tym czasie pracować na mikserze (jeśli nie potrzebny nam ekran) :)</p> <p class="interview_body">Z magazynu przenieśliśmy się do studia (Studio Centrum), gdzie posłuchaliśmy brzmienia stołu w komfortowych warunkach i nagraliśmy kilka próbek przy użyciu Neumanna U87 i przetwornika Creamware A16 Ultra.</p> <p class="interview_body"><strong>Dość tych zabaw w koszarach, pora na pole bitwy</strong></p> <p class="interview_body"><em>Koncert w Radio Kraków (Fundacja Anny Dymnej, Lidia Jazgar, Basia Wilk), koncert w klubie Fabryka jako stół monitorowy (Chupacabras).</em></p> <p class="interview_body">Koncerty w studiu S5 Radia Kraków realizuję dość regularnie, najczęściej na tym samym sprzęcie nagłośnieniowym i mikserze Yamaha 01V96. Dlatego zabranie ze sobą Soundcrafta SI Compact było świetnym testem w znanych warunkach. W dodatku koncert w tym składzie i podobnym repertuarze miałem już okazję wykonać kilka miesięcy temu.</p> <p class="interview_body"><strong>Input lista wyglądała następująco:</strong></p> <ul> <li>1,2 - fortepian (Neumann U87), </li> <li>3 - pierwsze skrzypce (ATM350), </li> <li>4 - drugie skrzypce (ATM350), </li> <li>5 - wiolonczela (ATM350), </li> <li>6 - kontrabas (linia), </li> <li>7 - gitara elektryczna (SM57), </li> <li>8 - klarnet /saksofon (Sennheiser MD421), </li> <li>9,10 - dzwonki (Neumann TLM103), </li> <li>11 - wokal główny (SM58), </li> <li>12,13 - mikrofony bezprzewodowe (Sennheiser ew100 g2), </li> <li>odtwarzacz CD, </li> <li>cztery tory monitorowe typu wedge i monitor douszny.</li> </ul> <p class="interview_body">Na koncercie tym wystąpiła duża liczba wokalistów z akompaniamentem zespołu, jednemu występowi towarzyszył podkład z CD.</p> <p class="interview_body">Ponieważ pomieszczenie jest spore, ma studyjną akustykę nie ma potrzeby dużej ingerencji w korektorze graficznym, wszystko też czytelnie słychać.</p> <p class="interview_body">Jednak już grzebiąc w GEQ (autorstwa firmy BSS) ucieszyłem się, że stół ładnie brzmi, co potwierdziło się w trakcie koncertu. Gładkie, okrągłe, spójne dźwięki. Nie ma wrażenia cyfrowości, chropowatości. Equalizer w tym mikserze jest bardzo muzyczny - to już tradycja w Soundcraft’ach. Kompresora użyłem delikatnie na smyczkach w celu ich “sklejenia” i fortepianie aby złagodzić dynamiczne wyskoki. Ostrzej potraktowałem kontrabas, gitarę i wokal. Kompresor zadziałał transparentnie na instrumentach, jedynie na wokalu miałem lekki problem z optymalnym ustawieniem: albo za mało, albo od razu mocne imadło :).</p> <p class="interview_body">Chciałbym zwrócić uwagę, że przed koncertem użyłem opcji “Reset All”, która wszystkie parametry kanałów i korektorów ustawia na fabryczne i zaskoczyło mnie to co zobaczyłem na kompresorze: bardzo długi atak i bardzo niski treshold. Włączenie tak ustawionego kompresora na kanale powoduje zabawny efekt zatkania, więc na każdym kanale najpierw musiałem przynajmniej odkręcić treshold z powrotem w górę, a potem jadąc w dół go ustawić (ponownie - kwestia poprawy softu. Podejrzewam, że zmieni się to po aktualizacji).</p> <p class="interview_body">Gain działa trochę nieliniowo, czyli na początku długo nic, a potem dużo sygnału, ale nie jest to poważny problem.</p> <p class="interview_body">Szczególnym utrudnieniem okazała się za to widoczność ustawień na mikserze. Podczas koncertów w okolicy miksera zazwyczaj nie jest zbyt jasno. Si Compact posiada gniazdo BNC do lampki jednak tej w pudełku brak. LED’y na mikserze świecą tak ostro, że nie można dobrze odczytać skali wokół pokręteł. Na ekranie widać co prawda wartości poruszanych pokręteł ale niewiele to daje. Kiedy włączymy widok EQ (na którym nie ma skali co już stwierdziliśmy wcześniej) widzimy wprawdzie kształt korekcji ale już nie wyświetlają się wartości pokręteł. Warto zadbać o oświetlenie miksera i nastawić się na pracę bardziej “analogową”. Wcześniej wspomniany screen z nazwą kanału, który pojawia się na długo przy przełączaniu kanałów okazał się trochę uciążliwy. Kiedy bawiąc się mikserem w warunkach testowych zauważyliśmy z Jędrkiem lekkie opóźnienia w działaniu suwaków spodziewaliśmy się, że podczas pracy będzie inaczej. I było!</p> <p class="interview_body">Kiedy ja wykonywałem kolejne czynności mikser sprawiał wrażenie, że myśli jeszcze o dwóch poprzednich. Diody w sekcji kanału jakby odrysowywały się. W krytycznym momencie przycisk ON na kanale zadziałał i zaświecił się ponad sekundę po jego naciśnięciu. Wrażenia bardziej z mocno obciążonego peceta niż z dedykowanego do takiej pracy urządzenia. Nie będzie to przeszkadzać komuś, kto nie pracuje w pośpiechu ale przyznajcie, że dużo czasu do pracy zdarza się rzadko. Jeśli ktoś jednak dobrze zapozna się z mikserem powinien mieć możliwość komfortowej pracy.</p> <p class="interview_body">Dostaliśmy również informację od dystrybutora, że przyszła duża aktualizacja softwaru “odblokuje” moc DSP i rozwiąże większość z wymienionych wyżej uciążliwości.</p> <p class="interview_body">System tOTEM™ spisywał się tak jak oczekiwałem - poprawki w busach monitorowych, wysyłkach do efektów są bardzo łatwe do wykonania.</p> <p class="interview_body">Okazało się, że oszczędnie stosowany Lexicon zabrzmiał całkiem-całkiem, przynajmniej przy takich lekkich gatunkach muzycznych powinien się sprawdzić.</p> <p class="interview_body">Z ergonomicznego punktu widzenia przyciski i pokrętła na stole rozłożone są bardzo wygodnie. Mimo wspomnianej słabej widoczności nie było “szukania” - ręka sama szła w kierunku potrzebnego “manipulatora”. Dodatkowo duże przestrzenie między gałami i przyciskami powodują, że o nic się nie zawadza.</p> <p class="interview_body">O ile praca z zespołem przebiegła bez problemów, o tyle w tak prostym zadaniu jak występ wokalistki z CD (poprzedzający występ zespołu) okazało się, że ograniczenia w patchowaniu kanałów są uciążliwe.</p> <p class="interview_body">Mając wokal na pierwszej warstwie, CD (wejście stereo) i powroty efektów na drugiej trzeba się trochę naskakać żeby poustawiać proporcje, albo w czasie przerwy między utworami wyłączyć pogłos. Oby przenoszenie kanałów na warstwach nadeszło szybko.</p> <p class="interview_body">Porównałem moje doświadczenia z Rafałem Łuszczkiem, który przetestował mikser w pracy monitorowej. Doszliśmy do podobnych wniosków. Wadami tego urządzenia są przede wszystkim wolna praca, słaba wizualizacja na ekranie i jaskrawe świecenie LED’ów. Zaletami natomiast ergonomia, wygodny system tOTEM™, duża pełna sekcja edycji kanału, z punktu widzenia FOH bardzo ładne brzmienie, duża liczba wyjść i GEQ.</p> <p class="interview_body">Rafał spotkał się też z drobną niespodzianką - mikser zaczął podczas zapisywania Show poruszać suwakami i gasić przyciski ON. W związku z tym został profilaktycznie wyłączony i włączony. Jestem pewien jednak, że aktualizacja softu ten problem rozwiąże.</p> <p class="interview_body">Ponieważ każdy realizator ma swoje przyzwyczajenia, pracuje częściej na konkretnych urządzeniach, aby było bardziej obiektywnie mikser pokazaliśmy też kolegom z branży: realizatorom zaprzyjaźnionej firmy Yafart i z Radia Kraków konsultując nasze wrażenia i spostrzeżenia przed ich spisaniem w powyższej postaci.</p> <p class="interview_body"><strong>Reasumując:</strong></p> <p class="interview_body">Konsoleta ma potencjał - analogowy feeling w obsłudze poprzez duży panel kanału, bardzo ładne brzmienie, dużo wejść/wyjść - mamy nadzieję, że nowa platforma EMMA, na której oparty jest ten stół poprzez kolejne uaktualnienia oprogramowania usunie uciążliwe wady i doda trochę nowych funkcji.</p> <p class="interview_body"><strong>Plusy:</strong></p> <ul> <li>ładne brzmienie stołu (preampy Soundcraft, GEQ BSS, kompresory DBX),</li> <li>ergonomia szybki dostęp do wysyłek (tOTEM™), </li> <li>wygodne skróty klawiszowe, </li> <li>GEQ na każdym wyjściu (oraz jego sprawne działanie) bramka z SideChainem, </li> <li>system Fader Glow™, bardzo czytelna sekcja kanału - in, gate, comp, eq, out, </li> <li>duża liczba wyjść</li> </ul> <p class="interview_body"><strong>Minusy:</strong></p> <ul> <li>brak wizualizacji bramki i kompresora (także częsciowo EQ) na ekranie, </li> <li>wywołanie CUE bez możliwości ustawienia potwierdzenia, </li> <li>brak recall safe, </li> <li>brak klawiszy i warstwy użytkownika, </li> <li>tylko 2 EQ parametryczne trochę uboga możliwość konfiguracji, </li> <li>brak regulacji jasności ekranu i podświetlenia przycisków i suwaków, </li> <li>brak oprogramowania na komputery Mac.</li> </ul> </div> 2011-07-08T11:32:34+02:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/b2c04f4565e3dced475c692d40f8d587.html http://www.realizator.pl/Testy/Empirical-Labs-Distressor-EL8.html http://www.realizator.pl/files/news/1154-dist-front-4.jpg Empirical Labs Distressor EL8 Empirical Labs Distressor EL8 <p>Empirical Labs jest firmą znaną na rynku pro audio od ponad dekady. Jej założycielami oraz głównymi inżynierami byli ludzie pracujący wcześniej dla Eventide i Wave Mechanics. To oni wpadli na pomysł konstrukcji urządzenia skupiającego w sobie charakterystyczne cechy kultowych kompresorów takich jak LA2A, Urei 1176LN czy Farchild 660.</p> <p>Pod koniec zeszłego stulecia światło dzienne ujrzał Distressor EL8. Od razu zaskarbił sobie sympatię wielu realizatorów. Po dziś dzień zajmuje miejsce w szafkach rack w wielu znamienitych studiach nagrań.Niektórzy spytają, po co testować coś, co jest już znane od ponad dziesięciu lat? Fakt, kompresor jest znany, ale głównie na zachodzie i USA skąd się wywodzi. W naszym kraju pomimo sporej świadomości wielu realizujących/produkujących nie spotkamy go zbyt często. Czemu? Tego nie wiem, ale być może ten stan zmieni się po przeczytaniu tego tekstu!</p> <p><strong>Pliki odsłuchowe</strong> (zobacz sekcję "Pliki audio do pobrania")<strong>:<br /></strong></p> <ul> <li>Guitar 1 - Guitar Dry</li> <li>Guitar 2 - Ustawienia: Ratio 6, Attack 0,5, Release 5, Dist 3</li> <li>Bass 1 - Bass Dry</li> <li>Bass 2 - Ustawienia: Tape Saturation - Ratio 2, Dist 3, Attack 5, Release 3,5</li> <li>Kontrabas 1 - Kontrabas Dry</li> <li>Kontrabas 2 - Ustawienia: Ratio 6, Detector-HP, SIDECHAIN Filter, Audio - Dist 3, Attack 3, Release 6</li> <li>Drum AMB1 1 - Drum AMB Dry</li> <li>Drum AMB1 2 - Ustawienia: Ratio 10, Attack 2, Release 3,5, DETECTOR- HP, SIDECHAIN Filter, Audio - Dist 3</li> <li>Drum AMB2 1 - Drum AMB2 Dry</li> <li>Drum AMB2 2 - Ustawienia: Ratio 10, Attack 2, Release 3,5, DETECTOR- HP, SIDECHAIN Filter, Audio - Dist 3</li> </ul> <p> </p> <div class="test_header"> <p class="interview_body"><strong>Co mamy?</strong></p> <p class="interview_body">Urządzenie zajmuje jedną jednostkę wysokości w szafce rack. Przedni panel wygląda bardzo efektownie dzięki ogromnym jasno szarym gałkom odpowiedzialnym za regulację sygnału wejściowego, wyjściowego oraz za czasy ataku i odpuszczenia kompresora. Reszta regulacji spoczywa na przełącznikach. Patrząc od lewej mamy: przycisk bypass (w tym przypadku true bypass całkowicie omijający urządzenie). Kolejny to RATIO, za pomocą którego wybieramy poziom kompresji regulowany w zakresie od 1:1 do 20:1 oraz NUKE (rodzaj brickwall limitera idealnie nadającego się do kreowania brzmienia ujęć ambientowych perkusji, ale nie tylko). Wybrany stopień kompresji przedstawiają diody led przypisane do konkretnej wartości. Kolejny przycisk i sekcja kompresora to DETECTOR. Dzięki niemu możemy odciąć filtrem górnoprzepustowym częstotliwość leżące poniżej 80Hz. Co nam to daje? Na obwód kompresora nie dostają się częstotliwości poniżej progu filtra, ale są przekierowywane bezpośrednio do wyjścia kompresora. Dzięki tej funkcji unikamy problemu z efektem pompowania kompresora i zachowujemy w ten sposób naturalny charakter brzmieniowy kompresowanego instrumentu. Wciskając go po raz drugi wchodzimy w zakres częstotliwości środkowych. Dzięki niemu podczas mocnej kompresji unikniemy efektu uwypuklenia środkowego zakresu częstotliwości. Dzięki tej funkcji wokale czy mocno brzmiące gitary zachowają swój naturalny charakter. Czyli znika nam konieczność użycia korektora do kompensacji tego zjawiska. Funkcję tę producent opisuje jako sidechain, choć nie mamy możliwości wprowadzenia do kompresora sygnału sterującego z zewnątrz. Trzecie kliknięcie powoduje przejście kompresora w tryb link czyli stereo, do którego potrzebny nam jest drugi egzemplarz Distressora. Ostatnia sekcja AUDIO to coś co niedźwiadki lubią najbardziej, czyli zniekształcenia!:) W omawianej sekcji na dzień dobry mamy kolejny filtr górnoprzepustowy, ale tym razem skutecznie odfiltrowujący z sygnału niskie częstotliwości. Klikamy drugi raz i pojawia się druga harmoniczna charakterystyczna dla całej gamy urządzeń opartych na lampach. Trzecie kliknięcie w magiczny klawisz i pojawia się trzecia harmoniczna charakterystyczna dla nasycenia taśmą magnetyczną! Poziom tłumienia kompresora kontrolujemy za pomocą efektownych 16 diód led.</p> <p class="interview_body">Tył urządzenia to klasyka gatunku czyli: gniazdo zasilania akceptujące europejskie napięcie, gniazda wejść i wyjść audio zrealizowane na symetrycznych gniazdach XLR oraz niesymetrycznych jack ¼'. Do kompletu mamy dwa gniazda jack ¼' potrzebne do linkowania dwóch kompresorów w tryb stereo.</p> <p class="interview_body"><strong>„Cuda wianki”  Panie!!!</strong></p> <p class="interview_body">Odpalamy i już na samym początku uśmiech rysuje się na twarzy. Kompresor działa niesamowicie! Nie ma takiego źródła sygnału, grup instrumentów, które by źle brzmiały po przepuszczeniu przez testowany egzemplarz. Kreatywność i muzyczność to jego domena. Dzięki dwóm charakterystycznym sekcjom DETECTOR i AUDIO w połączeniu z klasyczną regulacją kompresora otrzymujemy różne „kolory” kompresowanego materiału.</p> <p class="interview_body">Potrzebny „sound” przypominający nasycenie taśmy magnetycznej? Proszę! Ustawiamy średnie lub krótkie czasy ataku i release, pilnujemy żeby poziom redukcji szczytów nie przekraczał 2-3 dB, uruchamiamy w sekcji AUDIO trzecią harmoniczną i kompresowany materiał zaczyna się „lepić”. Szczyty sygnału zostają lekko zaokrąglone. W przesterowanym basie pojawia się przyjemniejsza górka i mniej męczący swoją obecnością dół oraz niski środek. Lwi pazur pokazał na poszczególnym śladach zestawu perkusyjnego. Grupy i ambienty to chyba najmocniejsza strona Distressora. Monofoniczny ślad ambientu perkusji powalił brzmieniem. Surowy i dość leniwy groove po „zgnieceniu” pokazał inne oblicze. Potężny dół i ciekawy oddech pomieszczenia to zasługa testowanej „zabawki”!:) Lubimy sposób działania kompresora LA2A? Proszę bardzo. Attack na pozycje 10, release na 0, plus filtr sidechain do tego trzecia harmoniczna z bloku AUDIO i kultowy Teletronix w zasięgu ręki i ucha. Gitara przepuszczona przez wah-wah fuzz i naszego przyjaciela gubi nieprzyjemny świst w środkowym paśmie. Staje się łagodniejsza i lepiej osadza się w miksie. Urzeka zapięty na śladach wszelkiej maści głosach damskich i męskich. Załączony filtr górnoprzepustowy plus odpalona emulacja drugiej lub trzeciej harmonicznej dodaje lekkości i powietrza w kompresowanym wokalu.</p> <p class="interview_body"><strong>Kilka minusów...</strong></p> <p class="interview_body">Chińskie gniazda XLR to kiepski sposób na obniżenie kosztów produkcji. W tej klasie urządzeń to niepotrzebnych ruch. Często pojawiające się trzaski podczas regulacji w sekcji AUDIO trochę irytują, ale nie są na szczęście zbyt agresywne. Głośniki w naszych odsłuchach z pewnością to wytrzymają:) Ostatni minus jest taki, że gałka ATTACK obraca się wyczuwalnie lżej od reszty. Czemu? Nie wiem.</p> <p class="interview_body"><strong>Na koniec</strong></p> <p class="interview_body">Co ciekawego jest w tym sprzęcie, że mimo mocno ugruntowanej pozycji wielu urządzeń, ten właśnie produkt wdarł się na studyjne salony i mocno na nich namieszał? W jednym pudelku kryje się mnóstwo możliwości kreowania sygnału audio. To nie tylko zwykły kompresor, ale też urządzenie działające trochę jak symulator taśmy analogowej/lamp próżniowych lub delikatny korektor. Te zalety jak i muzycznie działająca kompresja przyciągają jak magnes do Distressora EL8!</p> <p class="interview_body">Wielu producentów, realizatorów, studia nagrań poznało się na możliwościach Distresssora. Czas na nas drogie Panie i Panowie!</p> <p class="interview_body"><strong>Podziękowania:</strong></p> <p class="interview_body">Dla MBS za wypożyczenie Distressora oraz Kuby Krzywaka z portalu realizator.pl za zaufanie:) Kompresor testowany był przy okazji nagrań i miksów nadchodzącej nowej płyty Atrakcyjnego Kazimierza.</p> <p class="interview_body"><strong>Sprzęt użyty do testów:</strong></p> <p class="interview_body">Pecet Sony Vaio, interfejs RME FF800, przetwornik analogowo cyfrowy API A2D. Preampy API 312, Sytek 4Aii, Telefuken v672, Siemens V77 oraz mikrofony Neumann CMV 672, Sennheiser MD421(kremowy), Electrovoice RE-20, Shure SM57.</p> </div> 2011-07-01T12:33:00+02:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Empirical-Labs-Distressor-EL8.html http://www.realizator.pl/Testy/Roland-RD-700NX.html http://www.realizator.pl/files/news/1123-rd700nx_1.jpg Roland RD-700NX Roland RD-700NX <p>Świetne brzmienie, wbudowana klawiatura, system sterowania. Roland RD-700NX to połączenie zaawansowanego brzmienia SuperNATURAL Piano, electric piano, oraz SuperNATURAL.</p> <p>Instrument wyposażony jest również w luksusową klawiaturę PHA III Ivory Feel z mechanizmem wymykowym, oraz unikalne funkcje Sound Focus. Całość dopełnia ulepszony interfejs użytkownika oparty o jeszcze bardziej przejrzysty wyświetlacz LCD.</p> <p>Jak w praktyce prezentuje się Roland RD-700NX? O tym poniżej w autorskim materiale Rafała Gorączkowskiego.</p> <p> </p> <div class="test_header"> <p class="interview_body">Chcąc opisać Wam Roland'a RD-700NX przypomniałem sobie kilka rozmów z kolegami klawiszowcami z różnych zespołów, z którymi wymieniałem dość kulturalne rozmowy na temat instrumentów typu Stage Piano, a górnolotnie formułowane mysli brzmiały mniej więcej tak:</p> <p class="interview_body"><em>Wiesz... chcę mieć fajne piano, dynamiczne, na koncerty, o super brzmieniu, takie aby było je dobrze słychać wśród instrumentów w moim bandzie... i żeby nie było tak, że grając melodię pojedynczymi dźwiękami muszę podciągać volume w klawiszu... po za tym dobrze brzmiący soczysty rhodes – wiesz, żeby dobrze brzmiał jak położę prosty akord... aaaa... no i hamondy z powerem... a i jeszcze pady... wiesz do grania dwoma palcami. No bo padami wiele nie zagram. No i nie za ciężki, przecież nie będę tego tachał na scenę... chyba że będzie technika.</em></p> <p class="interview_body">Po tak kunsztownym doborze słów, nie pozostawało nic innego jak wznieść toast za celnie skonstruowane idee. Prawdziwy problem pojawiał się jednak gdy trzeba było wyjąć z kieszeni parę groszy i zainwestować w dobry instrument. Wtedy percepcja wyostrzała się i argumenty kolegów nieco bladły w kontekście zbliżającego się wydatku. I tak z biegiem czasu natknąłem się na Roland'a RD700-NX o którym już wiele słyszałem. Ponieważ własne doświadczenie gry na instrumencie wygrywa z każdą udaną bądź nieudaną recenzją postanowiłem podzielić się swoimi spostrzeżeniami z Wami. Nie napiszę tutaj czy jest to według mnie najlepszy model Stage Piano w swojej klasie gdyż taką ocenę wystawicie sobie sami wedle własnego uznania. Ja jedynie zwrócę Wam uwagę na kilka istotnych elementów "tej układanki", która nosi symbol RD-700NX.</p> <p class="interview_body">Dla każdego muzyka klawiszowca grającego na scenie najważniejsze są w instrumencie: brzmienie, własne setupy - szybkość dostępu do nich, oraz ergonomia pracy z instrumentem czyli intuicyjne - dobre rozmieszczenie funkcji, a także barw oraz przycisków do ich zmian (nie raz zdarzało mi się zacząć solo na pianie i zakończyć je na brzmieniu typu smyczki co spowodowane było przypadkowym włączeniem nie tej barwy - za małe bądź źle rozmieszczone klawisze do zmiany brzmienia itp.).</p> <p class="interview_body"><strong>Zacznę więc od klawiatury i brzmienia…</strong></p> <p class="interview_body">Nawet przy wyłączonym klawiszu sam dotyk klawiatury sprawia bardzo dobre wrażenie. Naprawdę dobrze leżące i wystarczająco ciężkie klawisze dają poczucie fortepianowych klawiszy. Granie na niej jest dużą przyjemnością (jest lepsza niż w moim modelu RD-700). Bardzo dobrze gra się szybkie przebiegi i ładnie przenosi dynamikę. Mogę z pewnością powiedzieć, że jedna z lepszych na których grałem.</p> <p class="interview_body"><strong>Fortepiany, fortepiany, fortepiany...</strong></p> <p class="interview_body">Fortepiany są podzielone na trzy grupy (szybkiego dostępu): koncertowe, studyjne, jasne. Barwy oceńcie sami. W pliku można posłuchać kilka barw z wyżej wymienionych grup (nagranie zostało wykonane bez żadnych preampów, zarejestrowane przy użyciu przetwornika Solid State Logic). Moim zdaniem barwy te bardzo wpływają na sposób gry co oznacza, że Panowie z Roland'a postarali się przy kreowaniu brzmień dając muzykowi do ręki brzmienia które są bardzo "intuicyjne" (w kontekście improwizacji) . Warto też wspomnieć, iż pod ręką mamy możliwość włączenia kompresora który ma wiele ustawień kompresji fortepianowych barw, co często jest przydatne w wypadku "nadpobudliwego" grania dynamicznego lub nadużywania rejestru basowego. Na wzmiankę zasługuje również funkcja „sound fokus” która działa jak „enchanser” - wypychając przy tym jeszcze bardziej brzmienie do przodu...</p> <p class="interview_body"><strong>Barwy z serii El.Piano</strong></p> <p class="interview_body">Tutaj także mamy do wyboru szybki dostęp do trzech grup tych instrumentów: Rhodes, Wurlitzer, El.piano. Poprzednim sposobem zamieszczam kilka próbek barw (niektóre z nich współbrzmią z barwami typu PAD oraz z zaimplementowanymi rytmami, które posiada RD-700NX).</p> <p class="interview_body">Znawcy serii RD uważają, iż w poprzednich modelach barwy typu rhodes posiadały więcej zadziora przy mocnej dynamice gry. Bardzo istotnym atutem barw typu Piano i El.Piano, jest możliwość kreowania własnej barwy, odpowiednio łącząc różnego rodzaju efekty: strun, pudeł rezonansowych, stroju instrumentu, akcji młoteczków, efektu działania pedału itp. Można więc wykreować własny instrument, o ciekawym i autorskim brzmieniu.</p> <p class="interview_body">Jeśli chodzi o pady brzmią bardzo podkładowo i oczywiście w Roland'owski sposób. W kontekście łączenia ich z brzmieniami Piano oraz El. Piano dają bardzo przyjemny efekt ciepła i wypełnienia głównej barwy. W obrębie zestawu barw typu PAD mamy do czynienia z prostymi ale bardzo pełnymi, ciepłymi brzmieniami prostych barw padowych. Kilka z nich udostępniłem w dziale "Pliki do pobrania". Zapraszam do odsłuchu.</p> <p class="interview_body">Kolejnym zestawieniem brzmień, który zasługuje na uwagę jest moduł organowy z elektroniczną implementacją drawbar'ów... I tutaj zostałem miło zaskoczony, gdyż barwy zostały polepszone odnośnie wersji RD-700, oraz została dodana możliwość przypisania dwóm dodatkowym podręcznym kontrolerom FX'ów różnego typu efektów (od przesteru po vibrato, chorus i flanger).</p> <p class="interview_body">Jeśli chodzi o wygodę pracy z instrumentem Roland'a, wiadome jest już z poprzednich modeli, iż wszystko jest pod ręką i do zaprogramowania. Przejrzystość funkcji, wielkie przyciski barw, szybkie setupy, USB do zapisu własnych ustawień, szybka kontrola głośności barw oraz możliwość łączenia do 4 brzmień naraz w dowolnej kolejności podczas gry, są dużymi atutami w seriach RD. Można po prostu powiedzieć: pomysłowo zorganizowana bestia. Żałuję iż nie ma możliwości rozbudowy instrumentu o kartę z dodatkowymi brzmieniami (przyznam iż barwy typu „Strings” w moim podstarzałym RD-700 wygrały w potyczce z „ NX” i z chęcią wpakował bym w model NX dodatkowe Strings'y).</p> <p class="interview_body">Wiele można by pisać o tym instrumencie i wiele zostało napisane. Moim zdaniem RD-700NX to instrument o pięknych fortepianach, głębokich i słodkich Rhodesach, ciepłych Padach i przyjemnych barwach typu Organ. Instrument który daje możliwości stworzenia ciekawych własnych brzmień fortepianów i elektrycznych pianin. Jest to również sterownik o wspaniałej klawiaturze do gry oraz instrument o bardzo przejrzystej funkcjonalności. Kto wie... może właśnie NX?</p> <strong> </strong></div> 2011-06-06T12:50:50+02:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Roland-RD-700NX.html http://www.realizator.pl/Testy/Marcin-Lamkowski-o-Apogee-Symphony.html http://www.realizator.pl/files/news/1106-apogee_2.jpg Apogee Symphony I/O Apogee Symphony I/O <p>Symphony I/O jest zwieńczeniem 25 lat działalności Apogee na rynku pro audio. Jest najlepiej brzmiącym i zaawansowanym wielokanałowym interfejsem audio, jaki firma kiedykolwiek wyprodukowała.</p> <p><strong>Charakterystyczne cechy Apogee Symphony I/O</strong> (informacje pobrane ze strony dystrybutora MBS):</p> <ul> <li>Całkowicie zmieniona i zoptymalizowana budowa sprawia, że Apogee reprezentuje teraz jeszcze wyższą jakość i brzmienie, </li> <li>Prosta regulacja (m.in. na przednim panelu) pozwala bezproblemowo przełączać się między Logiciem i Pro Toolsem, </li> <li>Podłącz Symphony I/O do jakiegokolwiek intelowego Maca poprzez USB 2.0 i pracuj ze swoją aplikacją obsługującą Core Audio, bez instalacji dodatkowych sterowników, </li> <li>Symphony I/O posiada dwa sloty na 5 różnych modułów We/Wy umożliwiając Tobie konfigurację systemu stosownie do potrzeb, </li> <li>Pracujesz z Pro Toolsem LE? Ustaw „Audio Interface Mode” interfejsu Symphony I/O na tryb „StandAlone” i podłącz się bezpośrednio do swojego interfejsu Pro Tools LE dla świetnego brzmienia Apogee, </li> <li>Symphony I/O wyposażony jest w złącza PCI (dla Symphony), Pro Tools HD, USB 2.0 oraz Ethernet, aby móc wykorzystać rozwijające się formaty cyfrowe, </li> <li>Aż do 32 kanałów analogowych i cyfrowych wejść jednocześnie, audio Interface Mode (AIM) sprawia, że możesz w prosty sposób skonfigurować Symphony I/O do pracy w następujących trybach: Symphony (podłącz Symphony I/O do karty Symphony PCIe lub Symphony Mobile Express/34, aby uzyskać super nisko-latencyjną współpracę z Logiciem lub Iną aplikacją Core Audio), Pro Tools HD (podłączenie bezpośrednie do kkarty Pro Tools PCIe), USB (podłączenie do szybkiego portu USB 2.0), StandAlone (wejścia I/O przypisane bezpośrednio do wyjść I/O).</li> </ul> <ul> </ul> <p> </p> <div class="test_header"> <p class="interview_body"><strong>TROCHĘ HISTORII...</strong></p> <p class="interview_body">Apogee to kalifornijska firma istniejąca od 1985 roku. Początkowo zajmowała się projektowaniem i produkcją filtrów stosowanych w pierwszych rozwiązaniach cyfrowych audio. Dalszy rozwój technologii przetwarzania sygnału audio pchnął firmę do pomysłu budowy konwerterów audio na potrzeby profesjonalnych studiów nagrań stając się w niedługim czasie wiodącym producentem tych że urządzeń.</p> <p class="interview_body">Po dziś dzień, konwertery Apogee i interfejsy audio uważane są za wzorcowe w branży. Produkty takie jak Rosetta Series i X-Series, Big Ben, Ensemble i Duet stały się punktem odniesienia, niemalże wzorem do naśladowania!</p> <p class="interview_body"><strong>Co mamy?</strong></p> <p class="interview_body">Kalifornijczycy z Apogee uraczyli nas nowym urządzeniem. Symphony I/O jak twierdzi producent, to najbardziej zaawansowany konwerter/interfejs audio jaki dotąd powstał. Sprawdźmy czy tak jest.</p> <p class="interview_body"><strong>Wygląd i funkcjonalność</strong></p> <p class="interview_body">Konwerter natychmiast wpada w oko. To prawdopodobnie jedno z niewielu urządzeń studyjnych zaprojektowane przez poważnych speców od designu. Frontowy panel przypomina audiofilski sprzęt z najwyższej półki! Podświetlane logo na tle jasno szaro matowego panelu natychmiast tłumaczy z jaką firma mamy do czynienia. Środkową część zajmuje wyświetlacz z dwoma enkoderami. Na froncie znajdziemy też dwa gniazda słuchawkowe. Całość wygląda imponująco, dając właścicielowi wizualne potwierdzenia dobrze wydanych pieniędzy :) Gustownie, z klasą i bez zbędnych udziwnień. Tak w skrócie można opisać wygląd zewnętrzny.</p> <p class="interview_body">Kilka słów o enkoderach na panelu przednim. Możemy nimi: regulować głośności wyjścia głównego oraz dwóch wyjść słuchawkowych, przełączać się pomiędzy trzeba trybami pracy: Symphony – czyli praca z kartą PCI-X Symphony64 umożliwiająca komunikację pomiędzy komputerem z zainstalowanym natywnym DAW np. Logic, Cubale, Pro Tools HD – czyli praca z jedną z kart Pro Tools HD umożliwiającą komunikację komputera z wersją sprzętową produktu ze stajni AVID. Stand Alone – czyli możliwość uruchomienia oraz pracy interfejsu bez udziału komputera.</p> <p class="interview_body">Enkoderami możemy również skasować miernik sygnałów we/wy. Dostępna jest również funkcja mute dla wszystkich wyjść oraz możliwość wyboru sygnału synchronizacji WordClock oraz wybór jednej z częstotliwości próbkowania.</p> <p class="interview_body">Część tylna to już klasyka gatunku. Prawa strona to element interfejsu nie podlegający modyfikacji. Mamy: Gniazdo zasilania przyjmujące napięcie z każdego zakątka świata. Pod nim znajdziemy złącza BNC potrzebne do dystrybucji sygnału synchronizacji WordClock. Idąc dalej mamy gniazdo USB 2.0, gniazdo w klasycznym formacie sieciowym Ethernet i najważniejsze czyli gniazda main/thru potrzebne do połączenia konwertera z kartami PCI-X Symphony64 mieszczącymi się wewnątrz Mac Pro lub kartą dla laptopów Symphony Mobile. Producent wyposażył interfejs w wentylator wymuszający przepływ powietrza w celu zapewnienia lepszego chłodzenia. Lewa część interfejsu to dwa wolne miejsca na karty dzięki, którym Symphony będzie konfigurowany według naszych potrzeb. Do testu importer dostarczył jedną kartę w wersji 8 Analog I/O + 8 AES I/O. Jeśli potrzebujemy innego kompletu wejść/wyjść po prostu wymieniamy ją. Operacja jest stosunkowo prosta i ogranicza się do odkręcenia kilkunastu śrubek, zamontowaniu interesującej nas karty we właściwym miejscu i podłączeniu taśmy łączącej kartę z płytą główną konwertera. Wejścia/wyjścia analogowe oraz AES/EBU zrealizowano na złączach D-SUB.</p> <p class="interview_body">Karty jakie proponuje producent to: 8 Analog I/O + 8 AES I/O, 8 Analog I/O + 8 Optical I/O, 16 Analog IN + 16 Optical OUT, 16 Analog OUT + 16 Optical IN, 8 Mic Preamp. Jak widać jest w czym wybierać. Większość z nas powinna być taką mnogością rozwiązań usatysfakcjonowana.</p> <p class="interview_body">W komplecie dostajemy „uszy” potrzebne do zamontowania interfejsu w szafce rack.</p> <p class="interview_body"><strong>Software/sterowniki</strong></p> <strong> </strong> <p class="interview_body">Urządzenie dostarczane jest z kompletem oprogramowania potrzebnego do funkcjonowania i zarządzania nim. Apogee wypuściło z tej okazji nową wersję panelu sterowania Maestro2 znaną z innych urządzeń tego producenta. Cały panel jest przejrzysty i nie sprawia kłopotu z obsługą. Całość została podzielona na sekcje INPUT, OUTPUT, DEVICE SETTINGS, INPUT ROUTING i OUTPUT ROUTING oraz SYSTEM SETUP. W sekcji INPUT zarządzamy wszystkimi wejściami analogowymi cyfrowymi. Do każdego przyporządkowany jest miernik poziomu wejściowego, plus fader do regulacji poziomu wejściowego (TRIM) w zakresie +/- 2db. Nad miernikiem znajdziemy trzy przyciski. Dwa z nich służą do regulacji czułości wejść, zaś trzeci z nich do uruchomienia soft limitera. Niezwykle skutecznego i przydatnego podczas nagrań. Dzięki niemu nie musimy przejmować się drobnymi przeskokami sygnału ponad 0db. Odpada też ciągła konieczność kontrolowania poziomów wejściowych. Praca limitera odbywa się w czterech krokach, gdzie dwa ostatnie to Soft Saturate i Soft Crush. Ostatniego nie polecam, chyba że do efektów specjalnych:) Limiter działa bardzo sprawnie, nawet największe wrzaski do Shure'a SM7a nie spowodowały przekroczenia magicznego cyfrowego zera...!</p> <strong> </strong> <p class="interview_body">Regulacja głośności nie sprawia problemu dzięki widocznym w górnej części wirtualnym enkoderom. Regulujemy poziom wyjścia „main” czyli wyjść 1-2 i dwóch wyjść słuchawkowych umieszczonych z przodu interfejsu.</p> <p class="interview_body">INPUT i OUTPUT ROUTING równie prosty i przejrzysty w obsłudze co pozostałe części. Szybki powrót do ustawień fabrycznych w omawianej sekcji zapewnia klawisz RESET ROUTING.</p> <p class="interview_body">SYSTEM SETUP – dzięki niemu możemy szybko przełączyć częstotliwość próbkowania między 44,1, 48, 88,2, 96, 192kHz. Ustawić interesujący nas sposób prezentacji szczytów miernika na panelu frontowym interfejsu. Zmienić źródło poboru sygnału synchronizacji World Clock z zewnętrznego lub wewnętrznego zegara Apogee Symphony. W sekcji Keyboard Volume Control wybieramy jaka para wyjść będzie kontrolowana z poziomu klawiatury naszego Mac'a.</p> <p class="interview_body">DEVICE SETTINGS - to najskromniejsza część opisywanego sterownika. Dzięki niej określamy jaka sekcja wejść czy wyjść analogowych lub cyfrowych będzie prezentowana na wyświetlaczu Symphony. Oprócz tego, jednym tylko przyciskiem sprawdzamy czy np. sterownik widzi urządzenie, a prezentowane jest to przez włączenie wszystkich mierników na panelu frontowym interfejsu.</p> <strong> <p class="interview_body"><strong>W działaniu</strong></p> </strong> <p class="interview_body">Bezproblemowo. Po zainstalowaniu sterowników i najnowszej wersji firmware'u oraz ustawieniu interesujących nas parametrów wejść, wyjść itp. urządzenie gotowe jest do pracy. Sprzęt testowany był na komputerze Intel MacPro z systemem Leopard. Aplikacja nadrzędna to Logic w wersji 9. DAW praktycznie przejmuje kontrolę nad interfejsem. Routing kanałów odbywa się wewnątrz Logic'a bez potrzeby wychodzenia po za jego obręb. Po dłuższym czasie złapałem się na tym... że kompletnie zapomniałem o istnieniu interfejsu! Całą uwagę mogłem skupić na pracy z Logic'em nie błądząc w gąszczu ustawień, kabli itp.</p> <p class="interview_body">Na wielu zachodnich forach można przeczytać trochę negatywnych opinii o wentylatorze zamontowanym na pokładzie Symphony. Niektórzy zadają pytanie po co w ogóle jest. Inni narzekają na jego głośna pracę lub nieprawidłowe działanie. Fakt wentylator jest i się kręci, ale czy męczy jego obecność? Nie! Interfejs zamontowany w szafie rack oddalony o kilka metrów od naszych uszu jest niesłyszalny, a prędkość wentylatora jest uzależniona od temperatury wewnątrz urządzenia. Dobrej jakości rack plus logiczne rozmieszczenie urządzeń w nim, oddala rzekomy problem warczącego cooler'a.</p> <strong> <p class="interview_body"><strong>Brzmienie</strong></p> </strong> <p class="interview_body">Cóż..., jakby to powiedzieć, hmmm..., więc... Dobra bez przedłużania...!:) Rewelacja!!! Po prostu rewelacja. Symphony porównywałem do FireFace 800. Różnice w brzmieniu były natychmiast wyczuwalne, ale... Nie są przepastne. Czemu? Ano temu że FF800 to świetne urządzenie. Jego tor audio jak i jakość przetworników mimo upływu czasu cały czas zaskakują, ale Symphony to produkt świeży na którym skupiło się długoletnie doświadczenie inżynierów Apogee. I to słychać. Słychać większą szczegółowość odsłuchiwanego i nagrywanego materiału audio. Słuchanie między innymi najnowszej płyty Johna Portera to prawdziwa przyjemność. W spokojniejszych numerach wychodzą ma wierzch najdrobniejsze niuanse artykulacyjne na werblu i innych instrumentach. Odsłuch sesji zarejestrowanych przy pomocy FF800 pokazał że moja wcześniejsza euforia nieco zmalała po konfrontacji go z przetwornikami Apogee... :)</p> <p class="interview_body">W trakcie nagrań interfejs potwierdził jakość! Przesterowana gitara elektryczna brzmi pełniej. Słychać w niej więcej niższych i wyższych harmonicznych co daje bardzo przyjemny efekt – nie męczy uszu. Druga zaleta to większa szczegółowość nagrywanego materiału audio. Faktura dźwięku jest głębsza, wyraźniejsza, dokładniejsza. Lekko „skranczowany” bass zagrał dynamiczniej, większą paletą barw. Słuchając nawet pojedynczych śladów ma się wrażenie trójwymiarowości. Gitara, bas dostają trzeciego wymiaru, przez co jeszcze bardziej przyciągają uwagę. Przypominam że mowa cały czas o niuansach, ale dających możliwość pracy na wyższym pułapie jakościowym. Spyta ktoś po co tak drogie urządzenie, skoro różnica jest niewielka? W sytuacji gdy nagrywamy 50-60 traków i łączymy to w trakcie miksu w jedna całość okazuje się że dostajemy coś innego - lepszą jakość! Nieosiągalną dla urządzeń z niższej półki.</p> <p class="interview_body">Kilka słów o wyjściach słuchawkowych – grają czysto i bardzo głośno! Słuchawki AKG k270 i Sony MDR 7506 oraz zwykłe multimedialne KOSS'y odezwały się nadspodziewanie dobrze.</p> <strong> <p class="interview_body"><strong>Beczka miodu z łyżką dziegciu – czyli minusy</strong></p> </strong> <p class="interview_body">Sterowniki – 3.0 działają ok. Dopiero te uspokoiły działanie samego interfejsu jak i obsługującego czyli mnie. Poprzednie lubiły spłatać psikusa w najmniej oczekiwanych momentach... Dotyczyło to przede wszystkim samej instalacji sterów. Urządzenie lubiło być głuche, lub nie reagować w ogóle. W wersji 2.1 np. brakowało dostępu do routingu sygnałów.</p> <p class="interview_body">Wspominałem wcześniej o gnieździe USB 2.0 i złączu ethernetowym. Póki co USB wykorzystywane jest połowicznie. W tej wersji sterowników służy jedynie do obsługi Maestro 2 oraz instalacji sterów i firmware'u. Docelowo dzięki niemu przetwornik ma działać jak klasyczny interfejs audio bez konieczności użycia kart Symphony 32-64. Pełne wykorzystanie USB ma nastąpić w momencie udostępnienia przez producenta sterowników wersji 4.0. Gniazdo Ethernet – jego zastosowanie na te chwilę jest mocno mgliste... Nie znalazłem żadnych informacji o sposobie i wykorzystaniu w przyszłości tego złącza.</p> <p class="interview_body">Interfejs niestety pracuje tylko na platformie IntelMac... Taka jest polityka firmy i chyba tego nie zmienimy.</p> <strong> <p class="interview_body"><strong>Pytanie na koniec</strong></p> </strong> <p class="interview_body">Panie, a po ile to?:) Tu trzeba się chwilę zastanowić. Wybieramy konfigurację z dwoma kartami po 8 analog in/out. Całość to wydatek rzędu 6000$ (cena w USA)... Czy to dużo? Niby tak, ale gdy zastanowić się dłużej to nie jest aż tak źle. Czemu? Ano temu że wychodzi to ciut taniej od poprzedniego flagowego produktu Apogee czyli przetworników X-Series. Rachunek jest prosty. Po drugie Apogee Symphony I/O to produkt dla studiów nagraniowych z grubym portfelem, produkujących wysoko budżetowe nagrania. Nagrania o bezkompromisowej jakości i wszędzie tam gdzie taki zakup szybko się zwróci!!!</p> <strong> <p class="interview_body"><strong>Przebieg testu</strong></p> </strong> <p class="interview_body">Punktem centralnym był oczywiście opisywany przetwornik. Sygnał podawany był z preampu API A2D oraz mikrofonu Neumann CMV563. Komputer – Intel MacPro, MacOs - Leopard, DAW - Logic 9 Pro.</p> <strong> </strong> <p class="interview_body">Z góry uprzedzam że każdy przykład dźwiękowy to kolejny „take” więc występują pomiędzy nimi różnice wynikające z braku możliwości identycznego zagrania przy każdym podejściu.</p> <p class="interview_body">Same nagrania trwały bardzo krótko, więc bywało czasem że instrumentalista może nie zagrał partii życia, no... ale sami rozumiecie... :) Nie o doskonałość wykonawczą tu chodzi :) Pliki nie były w żaden sposób obrabiane! Surowe, bez dodatków – kompresorów, korektorów itp...</p> <strong> <p class="interview_body"><strong>Podziękowania</strong></p> </strong> <p class="interview_body">Dla Kuby Krzywaka z portalu realizator.pl za zaufanie:), Maćkowi Błachnio za info o teście:), firmie MBS za wypożyczenie sprzętu oraz miłe i fachowe wsparcie techniczne, Bartkowi Kurkowskiemu ze studia Nove Studio w Toruniu za cierpliwość, przychylność oraz wypożyczenie „intelowskiej makówki” oraz grającym na instrumentach szarpanych: Jackowi Bryndalowi i Danielowi Dębniakowi!!! Peace!!!:)</p> <strong> </strong></div> 2011-05-31T12:56:42+02:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Marcin-Lamkowski-o-Apogee-Symphony.html http://www.realizator.pl/Testy/Adam-A3X-w-systemie-51.html http://www.realizator.pl/files/news/1091-A3X-przod.jpg Adam A3X w systemie 5.1! Adam A3X w systemie 5.1! <p>A3X to połączenie wstęgowego głośnika w technologii X-ART i 4,5" głośnika niskotonowego. Nowy materiał membrany zapewnia bardzo dużą sztywność i jednocześnie wysoki współczynnik tłumienia przy małej masie, a odpowiednio ukształtowane porty bass-reflex pozwalają na przenoszenie pasma w dół aż do 60Hz. Dzięki wszystkim tym elementom osiągnięto "tradycyjną" dla ADAM'a niezwykle wiarygodną reprodukcję dźwięku, klarowność, oraz doskonałą scenę dźwiękową - brzmienie nie ma sobie równych w klasie najbardziej kompaktowych monitorów bliskiego pola. A3X znajdą zastosowanie wszędzie tam, gdzie przy wyjątkowo małej przestrzeni oczekujemy najwyższej możliwej klasy brzmienia.</p> <p>A3X zawiera dwa 25-wattowe wzmacniacze, po jednym dla każdego głośnika. Na panelu przednim umieszczono przycisk zasilania oraz potencjometr regulacji wzmocnienia. Tylna ścianka zwiara gniazda balansowane (XLR) i niebalansowane (RCA), które umożliwiają bezpośrednie podłączenie szerokiej gamy źródeł dźwięku. Ścięte rogi obudowy zmniejszają interferencję dźwięku na krawędziach. Wygodna funkcja linkowania stereo umożliwia kontrolowanie głośności obydwu monitorów z jednego z nich - idealne rozwiązanie dla środowisk w których nie używa się zewnętrzengo miksera z kontrolerem głośności.</p> <p>Maciek Błachnio, który współpracuje z Kosa Studio przedstawia własną koncepcję wykorzystania monitorów Adam A3X! W tym przypadku posłużyły one do rozbudowy systemu z 2.1 do 5.1 czyli typowego surroundu.</p> <p> </p> <div class="test_header"> <p class="interview_body">Monitory Adam A3X pierwszy raz usłyszałem na wystawie we Wrocławiu. Są naprawdę małe, więc pierwszą myślą było - Gdzie jest subwoofer? Głośniki komputerowe nie grają tak bez subwoofera. Adam Audio zrobiło odsłuchy komputerowe dla dźwiękowców profesjonalistów - muzyków i realizatorów dźwięku.</p> <p class="interview_body">Przetwornik wysokotonowy jest poza dyskusją - nowy X-ART, jak w każdym zestawie firmy, doskonały i wyjątkowy - bezcenne.</p> <p class="interview_body">W dziedzinie tonów niskich zrobiono tyle, ile zrobić się da. 4,5 calowa membrana nie wygląda. Tym większe zaskoczenie kiedy jej posłuchać. Adamy posiadają obudowy typu bass reflex i podejrzewam dodatkowe korekcje we wzmacniaczu - moim zdaniem sensowny kompromis. Co prawda dostajemy zniekształcenia fazowe i czasowe, ale przecież mniejsze niż przy użyciu subwoofera. Lepsze są tylko głośniki większe, których w ofercie firmy jest pod dostatkiem. Dane techniczne rzetelnie podają granicę 60Hz. Użyłem generatora. Słychać już 50Hz, tylko poziom jest niższy. To fajne.</p> <p class="interview_body">Gdybym pracował w domu przy komputerze, A3X byłyby moim pierwszym wyborem. Jednak w domu nie pracuję. Okazało się jednak, że w studio też są bardzo przydatne.</p> <p class="interview_body">Rok temu zaszła potrzeba rozbudowania odsłuchu z 2.1 (stereo plus opcjonalny subwoofer) do 5.1, typowego surround. Główna para to klasyczne Adamy P22A uzupełnione Adamem Sub10. Zaprzyjaźniony dystrybutor, firma Audiotech, wynalazła dla nas jeszcze pojedynczą sztukę P22A na odsłuch centralny. Pozostało zdecydować o zestawach tylnych. Wg zaleceń powinny być takie same. Jednakże nie byłoby to uzasadnione ekonomicznie. Studio wciąż robi sporo nagrań stereo. Pamiętajmy też, że w praktyce, i w domach, i w kinach, tylne głośniki są mniejsze. Rozsądnie więc będzie w studio zrobić podobnie. Postanowiliśmy spróbować Adamy A3X. Okazało się, że w tej roli posiadają same zalety. Jakość dźwięku jest bez zastrzeżeń. W zasadzie przetworniki wysokotonowe przewyższają te w P22A, tylko mają słabsze wzmacniacze. Nie odstają charakterem od odsłuchu głównego. Są małe i relatywnie lekkie, co ułatwia instalację.</p> <p class="interview_body">Poziomy audio całego systemu skalibrowaliśmy wg standardu Dolby Digital dla kin. Nigdy nie zdarzyło się, żeby głośnikom A3X zabrakło dynamiki. Zazwyczaj poddawał się subwoofer, który w kinach służy głównie do trzęsienia.</p> <p class="interview_body">Załączone zdjęcia pokazują sposób mocowania do ścian. Omawiane monitory mają z tyłu po 2 nagwintowane otwory. Niestety w okolicznych sklepach nie udało nam się znaleźć odpowiednich uchwytów głośnikowych. Użyliśmy więc takie od płaskich telewizorów. Mają odpowiednią nośność i potrzebny zakres regulacji położenia. Trzeba było jedynie wywiercić w nich nowe otwory. Jak widać, spisały się bardzo dobrze.</p> <p class="interview_body">Adamy A3X zostały u nas na stałe. Myślimy, żeby dodać jeszcze 2 z tyłu pomieszczenia, podobnie jak jest w salach kinowych, aby umożliwić odsłuch surround na tylnej kanapie, dla klientów. W praktyce, w naszej konfiguracji nie odczuwam jakiejkolwiek potrzeby stosowania większych głośników surround. Osobiście chętnie widziałbym całe 5 takich w swoim kinie domowym. Mogłyby pracować pełnopasmowo, subwoofer pozostawiając na efekty. Uważam, że w klasie maluchów, A3X są bardzo trudne do pobicia.</p> </div> 2011-05-09T14:51:18+02:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Adam-A3X-w-systemie-51.html http://www.realizator.pl/Testy/Roland-FP-7F-jako-instrument-nieslychanie-muzyczny.html http://www.realizator.pl/files/news/1006-roland_1.jpg Roland FP-7F Roland FP-7F <p>W pianinie FP-7F znajdziemy moduł brzmieniowy SuperNATURAL Piano, nową klawiaturę PHA III Ivory Feel-S z mechanizmem wymykowym, wbudowany Looper, oraz wejście mikrofonowe wraz z efektami harmonizującymi.</p> <p>To kompaktowe nowoczesne pianino dostępne jest w wykończeniu o kolorze czarnym i białym, z opcjonalnym potrójnym pedałem fortepianowym RPU-3.</p> <p>Autorem testu jest znany kompozytor muzyki filmowej i teatralnem Adrian Konarski, urodzony 7 lutego 1975, kompozytor i pianista. Ukończył Akademię Muzyczną w Krakowie (2000 r.) na wydziale kompozycji, dyrygentury i teorii muzyki. Od roku 2007 jest członkiem European Film Academy. Napisał muzykę m.in. do filmów Magdaleny Piekorz (Pręgi, Senność), od 2004 roku pisze muzykę do spektakli teatralnych i filmów w reż Jerzego Stuhra. Jest także kompozytorem musicalu “Mała księżniczka” oraz muzyki koncertowej.</p> <p> </p> <div class="test_header"> <p class="interview_body"><strong>Roland FP-7F jako instrument niesłychanie muzyczny</strong></p> <p class="interview_body">Gram na pianinie od czwartego roku życia, i nigdy nie było mi wszystko jedno na jakim fortepianie, a do muzyki filmowej szczególnie upodobałem sobie Steinwaya. Fortepianu jednak nie da się ze sobą przewieźć na plecach, a czasy są takie że coraz częściej, szczególnie w muzyce rozrywkowej, gra się na pianinach elektronicznych. Bardzo często znajdowałem się w tego typu sytuacjach, ale niestety bardzo rzadko przynosiły mi one satysfakcję – w większości przypadków czułem się jak bym grał na czymś z plastiku, zadowalając się tym że instrument stroi. Tak, to prawda, może mnie ktoś przekonywać że coś ma najlepsze brzmienie z możliwych – ja natomiast, znając naprawdę wiele tych instrumentów, wszystko muszę sprawdzić sam.</p> <p class="interview_body">Dziś tak bardzo nie akceptuję brzmień różnych instrumentów z wbudowanymi próbkami fortepianu, że właściwie to co najbardziej lubię to podłączać ich klawiatury do komputera i przez MIDI wyzwalać na przykład brzmienia Ivory Piano albo Steinway Galaxy czy nawet fortepian wbudowany w Logica albo pianino od East West.</p> <p class="interview_body">Jako pianista z natury nastawiony jestem sceptycznie do instrumentów udających fortepian – a jeśli już zdarzy mi się podłączyć brzmienia komputerowe, to z kolei dźwięk bywa piękny, ale nieprzyjemnie się gra, niektóre dźwięki “wyskakują”, dziwny jest velocity response (tak, dobrze wiem że ta krzywa jest regurowalna, ale często to i tak nie funkcjonuje tak jak prawdziwy instrument).</p> <p class="interview_body">Parę razy jednak fotepian syntetyczny sprawdził mi się bardziej niż prawdziwy. Zdarzyło mi się że ogromny Steinway, który miał na przykład tak ustawiony mechanizm że nie dało się na nim zagrać piano, w ogóle.</p> <p class="interview_body">Przy tych wymaganiach postanowiłem z wielką ciekawością przyjąć do testu Rolanda FP-7F oznaczonego jako Super Natural piano. Chciałbym jednocześnie podziękować firmie Roland za dostarczenie tego instrumentu.</p> <p class="interview_body">Skupię się na tym co jest według mnie najważniejsze – nie będę testować dodatkowych urządzeń takich jak looper do nakładania dźwięku, wejście mikrofonowe z efektem harmonizacji. To są cudowne nowe funkcje które na pewno się przydadzą niektórym (poczytajmy specyfikację techniczną produktu)– ale nie mają wpływu na komfort używania instrumentu. Dla muzyka naprawdę rzeczą najważniejszą jest odpowiedź na pytanie jak to gra i jak się na tym gra, jak klawiatura reaguje na to co chcę zagrać. Głównie się skupię też na brzmieniu fortepianu, które jest niejako wizytówką tego instrumentu.</p> <p class="interview_body">Dodatkowo jest jeszcze jedno ważne kryterium które moim zdaniem może być istotne przy wyborze instrumentu. Dla mnie dobry instrument ma nie tylko dobrze się miksować w sytuacjach koncertowych, ale tez dobrze brzmieć na płycie. Tutaj musi istnieć równowaga.</p> <p class="interview_body">Idziemy więc dalej. Pierwsze co po otwarciu obszernego pudła mnie zadziwiło to fakt że w srodku jednak nie ma tych pięknych drewnianych nóżek ze zdjęć tylko właściwie sam, jak to mówią “parapet”. Później się zorientowałem że to jest osobna opcja – może i dobrze, przynajmniej zmieści się do samochodu jak by trzeba było. Odpakowałem instrument i zaraz później dotknąłem klawiatury. Pierwsze zaskoczenie, tak głośno pracuje jak karabin maszynowy, dosłownie, chociaż wydaje się dosc wygodna. Dotychczas przyzwyczajony byłem do Fatara jesli chodzi o ważone klawiatury, a jako kontrolera używam leciwego już KORGa SP-200 (to też Fatar). Oczywiście barw z niego nawet nie słucham, są żenująco nieprzystające do dzisiejszych instrumentów.</p> <p class="interview_body">Biorę więc tego Rolanda i stawiam na statywie zamiast mojego dawnego instrumentu. Super sprawa, że ma wbudowane głośniki, często w warunkach koncertowych jest to sposób na źle dynamicznie dopasowane odsłuchy. Dobrze jest mieć zródło dźwięku w samym instrumencie. Pierwsze co sprawdzę na pewno czy jak wypuszczę sygnał przez audio out na zewnątrz czy czasem myśl techniczna nie odłączy głośników, jak się zdarzało w niektórych instrumentach... najbeznadziejniejsza rzecz jaka się może przydarzyć.</p> <p class="interview_body">Następne zaskoczenie, instrument jest bardzo ciężki, z przenoszeniem mojego porzedniego nie ma żadnego problemu, nawet jak trzeba po schodach do bagażnika. Ten jest tak zrobiony że właściwie jeden facet go uniesie, ale ciężko go samemu podnieść z podłogi, udało się tylko nieść go bokiem, nie ma za co chwycić, bo jest cały płaski, trzeba uważać by nie uszkodzić czegoś. Generalnie polecam dobry stabilny statyw (ja mam patent Herculesa). Jednak nikt nie powiedział że to jest instrument do przenoszenia, na obrazku wygląda ślicznie z tymi drewnianymi nogami, więc raczej jest przeznaczony do domu.</p> <p class="interview_body">Już jestem pozytywnie zaskoczony, z tyłu znalazłem wyłącznik przesuwany, który pozwoli mi włączać i wyłączać głośniki wbudowane! Żeby tylko jeszcze brzmienie mnie zadowoliło... Nie mogę się doczekać i podłączam porządne słuchawki!</p> <p class="interview_body">Chciałem użyć mojego pedału sustain od Korga i okazuje się że tenże Roland ma odwrotną polaryzację – dziwne, może czegoś nie wiem, ale przy włączaniu systemu z podłączonym pedałem system sam powinien polaryzację zmienić. Nie jest to intuicyjne więc będę czytać instrukcję czy to w ogóle możliwe. Wróciliśmy do czasów lutowania przewodów? Podłączam więc pedał dedykowany Rolandowi.</p> <p class="interview_body">Na “kłapanie” klawiatury narzekałem jak na dźwięki z Kałasznikowa, tymczasem okazuje się że już ją polubiłem, jest niezwykła. Jest takie wrażenie że mechanika działa bardzo dobrze, tak jak w dobrym fortepianie, co mnie zaskoczyło, nie czuć żadnej inercji w przyciskaniu tych klawiszy, bardzo szybko odbija i reaguje, no może mam trochę zastrzeżenie że jak się zagra bardzo forte to w prawdziwym fortepianie byłoby jeszcze głośniej. No ale efekt “bolącej” struny to raczej tylko na żywym instrumecie można uzyskać. Próbuję zagrać fragment Etiudy rewolucyjnej Chopina – no i da się... Czujemy że mamy pod palcami zapas, rakiętę, a o to chodzi, żeby czuć pełną kontrolę, że mamy na tyle ekspresji dostępnej ile chcemy.</p> <p class="interview_body">Rozumiem że jest to “stage piano”, ale jako kompozytor narzekam na brak przynajmniej pitchbendera, za taką cenę powinno być to możliwe. Aftertoucha rozumiem że nie ma, bo pewnie zmieniłoby to właściwości klawiatury.</p> <p class="interview_body">Improwuzuję sobie i stwierdzam że po raz pierwszy od dawna mam wrażenie że sprawia mi przyjemność granie na elektronicznym instrumencie – naprawdę można improwizować, wszystko jest jak trzeba, brzmienie inspiruje, czego się nie spodziewalem, wciskam pedał to słychać szum strun – wcześniej coś takiego słyszałem tylko w wirtualnych instrumentach. Dźwięk z tych wbudowanych głośników jest śliczny, próbuję na pedale zagrać bardzo wiele nut, wszystko się sprawdza, na tyle na ile da się udwać że to jest fortepian. Wielka przyjemność.</p> <p class="interview_body">Z dodatkowych funkcji instrument ma kilka różnych barw, np fortepian elektryczny (bardzo porządny), brzmienie strings i ogranów. Te jednak pominę, bo naprawdę nie widzę ich zastosowania, skoro nie brzmią na tyle dobrze co pianino.. Dodam że jedynie główne brzmienie fortepianu mnie zadowala, te poboczne raczej są średnie. Inna funkcja to mozliwość dzielenia klawiatury (tzw split), w taki sposób żeby inną barwą można było grać prawą ręką i inną lewą. Ma też wbudowany metronom.</p> <p class="interview_body">To co się rzuca w oczy to dodatkowo możliwość dołączenia mikrofonu na łączu przypominającym mały jack – tej funkcji jednak nie testowałem ponieważ u siebie mam jedynie mikrofony podłączane za pomocą kabla XLR. To by trzeba było zgłębić osobno jaki mikrofon nadaje się do podłączenia do tego Rolanda.</p> <p class="interview_body">Wpadłem na inny pomysł, bo przecież niektórzy nagrywają płyty w domu. Podłączam go przez MIDI jako kontroler, nie mogłem się pohamować, też gra się wspaniale, no ale niestety źródło dźwięku już nie wychodzi z samego instrumentu – jeśli ktoś kupuje już instruement elektroniczny, to niech naprawdę zadba o to żeby były wbudowane głośniki w niego. To wielka frajda, tak jak w tym przypadku. Jeśli bym chciał pograć sobie w domu w ogóle nie chciałbym nawet myśleć że mam podłączać się do jakichś wzmacniaczy czy kart muzycznych.</p> <p class="interview_body">Jest jedna rzecz która przy testach mnie kompletnie zaskoczyła i zbiła z tropu. Oktawa subkontra i kontra ma ewidentnie jakiś problem z intonacją. O ile same te dźwięki brzmią dobrze to w połączeniu z akordami granymi w górze, nawet w oktawie razkreślnej robi się fałsz. Wystarczy zagrać trójdźwięk g kontra, c wielkie i g wielkie. Wrażenie intonacyjne jest takie że lewa ciągnie w dół a prawa do góry. Nie wiem z czego to wynika, szczególnie jeśli lewą ręką zagra się oktawę. Same dźwięki oktawy subkontra brzmią trochę niestabilnie jakby “wjeżdały” do góry, mają dziwne zdudnienia, słychać to. Niestety nie da się tego ukryć. Zacząłem drążyć temat i ulżyło mi dopiero w momencie gdy podłączyłem instrument do zewnętrznych głośników za pomocą jego wyjścia out, tym razem już nie jako klawiaturę sterującą. (Przy okazji sprawdziłem że wewnętrzne głosniki również grają, nie odłączają się od podłączenia kabla do wyjść out – głośniki można wyłączyć przełącznikiem z tyłu – to bardzo przydatne) No i całe szczęście okazało się że wszystko jest dobrze! Stroi wtedy pięknie. Jednoznacznie więc stwierdzam że chyba tak się jakoś alikwoty dziwnie zachowują, akurat z tymi wbudowanymi głosnikami. Wygląda na to że mogę mieć jedynie pretensje do producenta głośników, bo potwierdziłem że próbka sama wbudowana w instrument stroi dobrze, choć i tak uważam że Roland pownien się tym zainteresować. Nagrałem to wszystko za pomocą zewnętrznego mikrofonu i dołączam do testu. (Proszę posłuchać szczególnie w plikach <a href="/files/file/glosnikiwewn3.mp3" target="_blank">glosnikiwewn3</a>, <a href="/files/file/glosnikiwewn4.mp3" target="_blank">4</a>). Dla porównania pliki <a href="/files/file/test1_Roland.mp3" target="_blank">test1Roland</a>, <a href="/files/file/Test_2_Roland.mp3" target="_blank">test2Roland</a> i <a href="/files/file/Test_3_Roland.mp3" target="_blank">test3Roland</a> nagrane zostały za pomocą wyjścia line out.</p> <p class="interview_body">Wypadałoby dodać (co uwieczniłem na fotografiach) że instrument ma możliwość wybrania różnych strojów, np pitagorejski czy arabski. Oczywiście sprawdziłem że opisany wyżej problem dotyczy stroju równomiernie temperowanego, próbowałem resetować instrument i przywracać do ustawień fabrycznych. Nie znalazłem jednak skali ćwierćtonowej... no chyba żeby skorzystać ze tego co pisze producent regulacja wysokości indywidualnych nut w zakresie -50.0 - +50.0 centów, dosc żmudna. No ale to raczej specyfika instrumentów smyczkowych, a to przecież jest Stage Piano...</p> <p class="interview_body">Skoro już podłączyłem wyjście out do studyjnych głośników przez kartę muzyczną Fireface napiszę parę uwag na temat samego brzmienia instrumentu – teraz słuchanego w warunkach studyjnych. Uważam że pełny test musi być podparty takim porównaniem. (patrz plik Test1 Roland oraz innyinstrument2) No i tutaj muszę powiedzieć że, choć idealnie czysto, nieco mniej to brzmi przyjemnie. Porównałem np z próbkami Steinway Galaxy, które brzmią trochę pełniej, są bardziej nasycone, niewątpliwie bardziej brzmią jak fortepian. Ale akurat prawda jest taka, że w wielu nagraniach muzyki rozrywkowej, albo poprostu w warunkach koncertowych ten Roland dużo lepiej będzie się miksować z całością zespołu niż jakiekolwiek wirtualne instrumenty z wyższej półki, tak zwczajnie jest, nie mam problemów z kompresją itd. Jestem przeciwnikiem uzywania wbudowanego korektora graficznego, ponieważ moim zdaniem tylko pogorszy to brzmienie, ale jeśli trzeba, jeśli z jakichś powodów pomieszczenie by pracowało inaczej to jest możliwość zrobienia tego z poziomu instrumentu. Jednak, szczególnie do muzyki rozrywkowej z całym przekonaniem stwierdzam że testowany Roland będzie dobrze brzmieć w miksie, ma w sobie te częstotliwości, które dobrze brzmią w radiu, nie muli, jest klarowny. Posłuchajcie dołączonych przykładów. Poprzełączałem również trochę barwy i postanowiłem go “pokatować” długimi nutami na pedale, sprawdził się bardzo.</p> <p class="interview_body">Podsumowując napiszę że jest to jeden z najlepszych instrumentów na jakich grałem i gorąco polecam. Wrażenie jest takie że za tę cenę dostajemy coś niezwykłego, co można polubić tak jak pianino. Gdy miewam gości czasem coś im gram, zwykle zawsze podchodzę do pianina prawdziwego – tym razem jednak czuję naprawdę walor w tym Rolandzie, czuję że on ma duszę, że coś w nim jest. Tak jak pisałem granie na nim to przyjemność, mechanika jest świetna, i można w ogóle próbować modelować brzmienie i się zainspirować tym instrumentem, korzystając z jego wbudowanych głośników. Choć jednak wiadomo że nie jest to fortepian instrument jest niesłychanie muzyczny, tak bardzo że szkoda było go oddawać. A może właśnie Rolandowi nie chodziło o emulację fortepianu tylko o stworzenie czegoś co jest równie ciekawe i ma duszę? Posłuchajcie tylko pliku TestRoland3.</p> <p class="interview_body"><em>Adrian Konarski</em></p> </div> <p> </p> 2011-03-15T14:41:41+01:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Roland-FP-7F-jako-instrument-nieslychanie-muzyczny.html http://www.realizator.pl/Testy/Universal-Audio-710-Twin-Finity.html http://www.realizator.pl/files/news/991-twin_2_filtered.jpg Universal Audio 710 Twin Finity Universal Audio 710 Twin Finity <p>Universal Audio 710 Twin-Finity wychwalany przez takich inżynierów jak Al Schmidt (Jackson Browne, Dr. John, Diana Krall) czy Matt Boudreau (The Samples, Sean O’Brien).</p> <p>Najważniejszą cechą tego preampu jest możliwość mieszania sygnału tranzystorowego z lampowym w dowolnych proporcjach.</p> <p> </p> <div class="test_header"> <p class="interview_body">W czasie, kiedy zastanawiałem się nad kolejnym urządzeniem do testu poszukiwałem również dobrze brzmiącego kompresora lampowego. Wtedy właśnie nadarzyła się okazja nagrania lektora z przeznaczeniem do prezentacji multimedialnej. Pomyślałem, że może warto w ten sposób wypróbować rozwiązania, na które, aktualnie mnie nie stać. Przecież zawsze marzyłem o kompresorze lampowym z prawdziwego zdarzenia!</p> <p class="interview_body">Dywagowałem chwilami intensywnie z Adamem, który w firmie MBS odpowiada za sprzedaż w działce studyjnej. I tak po długotrwałych rozmowach, nawet nie wiem kiedy w moich drzwiach ukazał się kurier z... preampem mikrofonowym! W ten oto sposób z ciekawego tematu kompresji lampowej i hardware-u z nim związanej przeszliśmy do przedwzmacniaczy :)</p> <p class="interview_body">Po rozpakowaniu dobrze zabezpieczonego pudła ujrzałem fajnie wyglądający preamp mikrofonowy Universal Audio 710 Twin-Finity. Marki nie będę przybliżał bo chyba każdemu jest dobrze znana. Wszystkich zainteresowanych jej rozwiązaniami zapraszam na stronę internetową: http://www.uaudio.com, oraz bezpośrednio na podstronę związaną z testowanym sprzętem: <a href="http://www.uaudio.com/hardware/mic-preamps/710-twin-finity.html." target="_blank">http://www.uaudio.com/hardware/mic-preamps/710-twin-finity.html.</a></p> <p class="interview_body">Twin-Finity to monofoniczny lampowo-tranzystorowy przedwzmacniacz mikrofonowy oraz DI Box. Lampowo - tranzystorowy - słowa warte podkreślenia, ponieważ to właśnie one wyróżniają preamp wśród konkurencji. Możemy dowolnie mieszać wprowadzony sygnał między lampą, a układem tranzystorowym!</p> <p class="interview_body">Opisując przedni panel od lewej strony znajdziemy potencjometr Gain (czułość wejściowa), przełącznik +48V umożliwiający podanie dodatkowego zasilania Phantom na mikrofony pojemnościowe, przełącznik 15dB PAD, przełącznik Mic /Line, oraz wejście wysokoimpedancyjne (Hi-Z). W przypadku naszego testu ważne wejście. W środkowej części znajduje się wskaźnik poziomu sygnału wejściowego, oraz potencjometr TRANS & TUBE. To właśnie on pozwala mieszać sygnał tranzystorowy z lampowym. Po prawej stronie znajdziemy analogiczny układ oraz takie przełączniki jak MTR (output /drive), Low Cut, oraz Power. Nad przełącznikiem Power znajduje się potencjometr LEVEL (czułość wyjściowa).</p> <p class="interview_body">W tylnej części panelu znajdziemy gniazdo zasilania, Line Output (XLR), Line Input oraz Mic Input (XLR). Obudowa preamp-u wykonana jest bardzo solidnie z wykorzystaniem wytrzymałych materiałów. Do tego prezentuje się bardzo stylowo. Niedogodnością może być fakt, że nie pozwala na umieszczenie w racku 19”.</p> <p class="interview_body">OK! Po opisie funkcjonalnym warto przejść do odczuć. Osobiście lubię skupiać się na subiektywnych odczuciach ponieważ to właśnie one obrazują osobiste wrażenia przy pracy ze sprzętem. UA użyłem w teście przy nagraniu zarówno gitary elektrycznej jak i akustycznej. Dzięki temu miałem możliwość porównania różnych źródeł sygnału (podziękowania dla Dawida i Michała za poświęcony mi czas).</p> <p class="interview_body">Przyjęliśmy założenie, że będziemy nagrywali po kolei próbki przy jednym ustawieniu poziomu wejściowego i wyjściowego, ale manipulując je potencjometrem TRANS & TUBE. Dzięki temu mieliśmy podgląd tego, co oferuje preamp i jakie faktyczne zmiany brzmieniowe wprowadza w przejściach między tranzystorem a lampą. W ten sposób nagraliśmy około 5 próbek przy nagraniu jednego instrumentu.</p> <p class="interview_body"><strong>Osobiste wrażenia</strong></p> <p class="interview_body">Już po pierwszych odsłuchach wiedziałem jakie możliwości daje 710-tka. Niesamowitą frajdę sprawia kreowanie brzmienia, mieszania sygnału tranzystorowego z lampowym. To, co zdążyliśmy odsłuchać mówiło nam o bardzo subiektywnych zmianach w konturze brzmienia. Sygnał przepuszczony przez układ tranzystorowy sprawiał, że gitara brzmiała agresywniej i mocniej. Przepuszczony przez "lampę" łagodniał. Stawał się mniej konturowy, a co za tym idzie cieplejszy i przyjemniejszy dla ucha.</p> <p class="interview_body">Ja jednak czekałem z niecierpliwością na nagranie gitary akustycznej, ponieważ tam spodziewałem się usłyszeć o wiele ciekawsze różnice między tranzystorem, a lampą. I tak się stało! Lampa spełniła moje oczekiwania. Gitara akustyczna świetnie się sprawdziła w swojej roli. Ciepłe, delikatne brzmienie, które wprowadza układ lampowy daje do zrozumienia, że UA 710 to prawdziwy preamp lampowy. Ta dodatkowa funkcjonalność, jaką oferuje producent, a więc możliwość mieszania pomiędzy układami wprowadzonego sygnału sprawia, że otrzymujemy 2 w 1. Warto według własnych preferencji ustawić zarówno Gain jak i Level jednocześnie słuchając i monitorując poziom sygnału. Pozwoli to na ustawienie odpowiedniej dynamiki nagrania.</p> <p class="interview_body"><strong>Wnioski</strong></p> <p class="interview_body">Osobiście jestem zafascynowany kompresorami i preampami lampowymi. Z racji codziennej pracy z zespołami grającymi koncerty akustyczne bardzo lubię używać wszystkich ciekawostek posiadających w sobie "lampę". Z całą pewnością mogę stwierdzić, że Universal Audio 710 Twin-Finity to ciekawa konstrukcja. Zapewni ona nie tylko oczekiwane rezultaty w poszukiwaniu ciepłego lampowego brzmienia, ale pozwoli również w czasie rzeczywistym porównać nasze nagranie. Możliwość mieszania sygnału tranzystorowego z lampowym daje ciekawe możliwości w zakresie poszukiwanego rezultatu brzmieniowego. I to właśnie wyróżnia 710!</p> <p> </p> </div> 2011-02-21T12:18:52+01:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Universal-Audio-710-Twin-Finity.html http://www.realizator.pl/Testy/Roland-V-Studio-20.html http://www.realizator.pl/files/news/1065-v-studio_20_1.jpg Roland V-Studio 20 Roland V-Studio 20 <p>Gitarzyści mogli o tym tylko pomarzyć, aż do teraz-efekty gitarowe BOSS oraz przełomowa technologia modelowania COSM firmy Roland wbudowana została w potężne urządzenie i oprogramowanie do nagrywania. To właśnie jest V-STUDIO 20.</p> <p>V-STUDIO 20 jest mobilnym, sprzętowym systemem nagrywania, współpracującym z komputerem. Kiedykolwiek jesteś w domu lub w trasie, możesz łatwo podłączyć gitarę lub mikrofon do urządzenia VS-20 i przebierać wśród legendarnych brzmień firmy BOSS. Gdy już poczujesz się gotowy, nagraj dźwięk bezpośrednio do komputera w celu dalszej obróbki i miksowania przy użyciu oprogramowania Cakewalk Guitar Tracks. Nie skuś się na imitacje-Roland, Cakewalk i BOSS to są marki, którym możesz zaufać, ponieważ zawsze dostarczają najlepsze rozwiązania dzisiejszym muzykom.</p> <p> </p> <div class="test_header"> <p class="interview_body"><strong>Opis urządzenia </strong></p> <p class="interview_body">Roland V- Studio 20 jest gitarowym (przede wszystkim, choć nie tylko) interfejsem audio USB. Posiada wejście typu Jack przystosowane impedancyjnie do współpracy z gitarą oraz basem, a także 2 (stereo) wejścia liniowe i wejście XLR z zasilaniem Phantom. Oprócz tego na panelu przednim znajdują się 2 mikrofony (lewy i prawy). Urządzenie pozwala nam na nagrywanie i odtwarzanie do 32 śladów, przy czym mamy dostęp do 8 ścieżek jednocześnie, przyciskami możemy się przełączyć na kolejne grupy po 8 ścieżek. Wszystko zorganizowane jest przyjaźnie i intuicyjnie, a obsługa interfejsu nie wymaga nawet czytania instrukcji. Producent dostarcza nam z urządzeniem wszystkie niezbędne sterowniki oraz program do wielościeżkowej rejestracji ściśle współpracujący z nim i kabel USB, czyli generalnie wszystko co umożliwi nam pracę z Rolandem.</p> <p class="interview_body"><strong>Brzmienie</strong></p> <p class="interview_body">Roland V- Studio 20 obsługuje się poprzez edytor software’ owy, który wygląda jak klasyczne multiefekty Boss’ a, również jest intuicyjny i zadziwiająco prosty jak na mnogość możliwości. Modelowanie brzmienia jest oparte na technologii COSM znanej także z produktów zarówno Rolanda jak i Boss’ a. Niestety nie jest to rozkręcony lampowy potwór, a tylko emulacja, więc niestety czuć w brzmieniu cyfrowy powiew. Ogólny charakter brzmienia jednak jest zadowalający. Najlepiej jednak brzmią lekkie crunch’ e, czystości i nieczystości są zbyt cyfrowe i „plastikowe”, lecz jednak i tak lepsze niż większość oferowanych przez konkurencję. Modulacje są raczej przeciętne, ale delay’ e brzmią pięknie, czysto, krystalicznie.. Możemy korzystać z wielu gotowych presetów, które są dobrą podstawą do wykręcania własnych ustawień i nie są wcale najgorsze.</p> <p class="interview_body"><strong>Podsumowanie </strong></p> <p class="interview_body">Roland V- Studio 20 przyda się każdemu, kto chce w dobrej jakości nagrać w domu gitarę. Jest prostym, intuicyjnym i przystępnym urządzeniem z masą brzmień efektów i możliwości. Konfiguracja wejść i wyjść daje możliwość praktycznie kompletnego nagrania i zmiksowania utworu (tylko perkusji nie nagrasz, no chyba, że jednym mikrofonem;)). Wielką zaletą jest zasilanie Phantom w wejściu XLR, co jest rzadkością w większości tego typu urządzeń. Ten interfejs to rzecz, którą każdy domowy realizator powinien mieć.</p> </div> 2011-02-03T10:47:55+01:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Roland-V-Studio-20.html http://www.realizator.pl/Testy/Stanton-RM416---miks-i-nagranie.html http://www.realizator.pl/files/news/960-rm_416min.jpg Stanton RM.416 Stanton RM.416 <p>RM.416 to najnowsza pozycja wśród mikserów montowanych do racka czyli serii RM. Z czterema tradycyjnymi kanałami połączonymi z trzema wejściami mikrofonowymi, RM.416 świetnie sprawdzi się w każdych warunkach!</p> <p>Dodatkowo RM.416 posiada złącze USB, które pozwala nagrywać miks w czasie rzeczywistym. Dwa dodatkowe wejścia dla subwoofera z regularnym punktem odcięcia pozwala na dopasowanie brzmienia do panujących warunków akustycznych.</p> <p> </p> <div class="test_header"> <p class="interview_body">Firmy Stanton nie trzeba chyba nikomu przedstawiać. Marka ta kojarzy się przede wszystkim z legendarnymi już gramofonami. Od samego początku produkty tej firmy zdobyły uznanie w oczach najbardziej wymagających użytkowników dzięki niesamowitej wytrzymałości, oraz jakości podzespołów. Tym razem do testu otrzymałem od dystrybutora marki Stanton na Polskę, firmy Show System mikser dj-ski w wersji rack Stanton RM.416. Przyjrzyjmy się nieco bliżej nowej propozycji firmy Stanton.</p> <p class="interview_body"><strong>Wizualnie</strong></p> <p class="interview_body">Seria RM to oznaczenie produktów dj’skich przeznaczonych do zamontowania w racku (Rack Mount). 19-calowy, oraz 4-kanałowy mikser może pracować zarówno w racku jak i poza nim dzięki możliwości demontażu uchwytów. Wysokość samej obudowy różni się od podstawowych modeli dj-skich co w tym przypadku działa oczywiście na plus nowego miksera. Osobiście lubię pracować na urządzeniach z wysoką obudową. Jeśli już mówimy o obudowie warto również wspomnieć kilka słów o jej solidnym wykonaniu. Stało się to możliwe dzięki zastosowaniu elementów metalowych dzięki czemu mamy absolutną pewność, że w trakcie transportu czy tez użytkowania będzie ona bardzo odporna. To ważne ponieważ wiele marek w celu obniżenia kosztów stosuje o wiele gorszej jakości materiały. W praktyce skutki mogą być w przyszłości opłakane.</p> <p class="interview_body">W górnej części miksera znajdziemy potencjometry i fadery wykonane z plastiku, ale do tego faktu producenci sprzętu już nas dawno przyzwyczaili.</p> <p class="interview_body">Wizualnie RM.416 znacznie różni się od 406-tki. Osobiście RM.416 kolorystycznie przypadł mi do gustu. Bez zbędnych "umilaczy". Wszystko bardzo czytelne i na miejscu. Brakuje mi jedynie wskaźników poziomu głośności na poszczególnych kanałach.</p> <p class="interview_body"><strong>Parametry techniczne, oraz subiektywne odczucia z pracy</strong></p> <p class="interview_body">Mikser posiada cztery kanały, które wyposażone są w 3-zakresowy EQ, który pracuje bardzo płynnie dzięki czemu kreacja brzmienia to czysta przyjemność!</p> <p class="interview_body">Oczywiście na kanale znajdziemy również przycisk Gain, CUE, oraz przełącznik przypisania kanału do crossvadera. Różnica między kanałami polega na możliwości "podpięcia" konkretnych urządzeń do kanału. I tak dla pierwszych dwóch kanałów są to standardowe wejścia "Phono/AUX", natomiast dla kanału trzeciego przypisane jest również dodatkowe wejście USB. Kanał czwarty natomiast poza "Phono/AUX" posiada również przypisane wejście mikrofonowe.</p> <p class="interview_body">Na płycie czołowej znajdziemy również dwa wejścia mikrofonowe typu XLR, które posiadają podstawową korekcję brzmienia (HI, MID, LOW), oraz dodatkowo przełącznik umożliwiający użycie funkcji "TALK OVER" (automatyczne wyciszanie głośności muzyki o 14 dB w czasie otrzymania sygnału z mikrofonu).</p> <p class="interview_body">Warto również powiedzieć o pozytywnych odczuciach związanych z samym odsłuchem. Działa on jak najbardziej poprawnie. Wygodny potencjometr głośności odsłuchu pozwala na regulację pomiędzy sygnałem z odsłuchu, a tym na wyjściu. Ciekawym rozwiązaniem jest również osobne wejście, oraz cała sekcja pozwalająca na wysterowanie subwoofera. Przyda się mobilnym dj-om, którzy na co dzień spotykają się z różnie nagłośnionymi pomieszczeniami w jakich przyjdzie im grać.</p> <p class="interview_body">Ergonomia pracy z mikserem oceniam naprawdę na wysokim poziomie. 3 sekcje korekcji (EQ) działają bardzo sprawnie, oraz płynnie pozwalając na dostosowanie własnego brzmienia do warunków akustycznych. Dźwięk wydobywający się z miksera to bardzo dobry Sound i żaden użytkownik nie powinien mieć żadnych wątpliwości co do jego jakości!</p> <p class="interview_body">Fadery działają bardzo sprawnie... a jeśli chodzi o ich trwałość to o tym będziemy mogli się przekonać dopiero po pewnym czasie ich użytkowania. Stanton już na dobre zdążył nas jednak przekonać do ich trwałości i wysokiej jakości wykonania!</p> <p class="interview_body">Zaletą RM.416 jest również 10-częściowy wskaźnik poziomu sygnału na sumie kanałów w zakresie od -25 do 11. Odsłuch działa wzorowo, a obsługa całości jest intuicyjna. W trakcie testu ani razu nie zajrzałem do instrukcji obsługi nawet przy próbie podłączenie miksera do komputera. Nie było również najmniejszego problemu z obsługą PLUG & PLAY, oraz współpracy miksera z oprogramowaniem Traktor DJ Pro.</p> <p class="interview_body"><strong>Podsumowanie</strong></p> <p class="interview_body">Stanton RM.416 jest bardzo solidnie zaprojektowanym i wykonanym mikserem, który sprawdzi się w codziennej pracy mobilnego DJ'a. Często jest to codzienna ciężka praca więc jego podstawowe właściwości na pewno będą jedynie udogodnieniem tej pracy. W ostatnim czasie produkt ten otrzymał prestiżową nagrodę "Best 4-Channel Mixer Budget" magazynu "DJ Mag" co powinno doskonale odwzorować jego właściwości i zalety!</p> </div> 2011-02-02T13:42:42+01:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Stanton-RM416---miks-i-nagranie.html http://www.realizator.pl/Testy/Roland-Gaia.html http://www.realizator.pl/files/news/976-roland_gaia_1.jpg Roland Gaia Roland Gaia <p>Roland Gaia SH-01 jawi się jako wysoce wydajny instrument z wdziękiem retro. Zestaw trzech silników to potężna dawka wirtualnej syntezy analogowej podanej w przystepny i łatwy sposób, wszystko dzięki przyjaznemu i intuicyjnemu sterowaniu.</p> <p>Teraz nawet nowicjusz może cieszyć się tworzeniem świetnych dźwięków. Przepływ sygnału w instrumencie jest łatwy do zrozumienia dzięki logicznemu rozkładowi gałek, suwaków i przycisków na panelu. Doskonałe sterowanie i tłusty dźwięk sprawiają, że ten niewielki instrument ucieszy zarówno studentów muzyki, kompozytorów, muzyków sesyjnych jak i wykonawców scenicznych z każdego stylu muzycznego.</p> <p> </p> <div class="test_header"> <p class="interview_body">Pierwsze wrażenia jakie przyszły mi na myśl zaraz po rozpakowaniu syntezatora Roland GAIA SH-01 to: ogromne możliwości w zakresie zaawansowanej edycji brzmienia, oraz ergonomiczny interfejs analogowy!</p> <p class="interview_body">Oprócz syntezatora GAIA SH-01 w zestawie znajdziemy również Owner's Manual, Guide Book, płytę CD-ROM ze zbiorem sterowników dla systemów Windows i Macintosh, DVD z poradami video, zewnętrzny zasilacz AC, oraz kabel sieciowy.</p> <p class="interview_body">Pełna dokumentacja, oraz podstawowe akcesoria i oprogramowanie sprawiają, że po rozpakowaniu syntezatora możemy swobodnie rozpocząć kreatywną zabawę z dźwiękiem.</p> <p class="interview_body">Warto również zainteresować się dodatkowymi akcesoriami takimi jak statyw klawiszowy, przełącznik nożny z serii DP, pedał ekspresji, oraz zewnętrzna pamięć. Nie sposób pominąć opcjonalnego, płatnego programu GAIA Synthesizer Sound Designer – aplikacji pozwalającej na ekranową edycję wszystkich parametrów instrumentu, ale o tym dalej. Teraz wróćmy do omawianego sprzętu…</p> <p class="interview_body"><strong>Trochę techniki</strong></p> <p class="interview_body">GAIA wyposażona jest w 37-klawiszową klawiaturę dynamiczną, 64-głosową polifonię, oraz sekcję generatora dźwięku Virtual Analog. Oprócz zasilania sieciowego można pracować przy użyciu 8 akumulatorów AA, które według zapewnień producenta pozwalają na swobodną pracę przez około 5 godzin, a 4 godziny z podłączoną pamięcią USB.</p> <p class="interview_body"><strong>Panel </strong></p> <p class="interview_body">posiada sporą ilość potencjometrów, suwaków, oraz przycisków rozplanowanych logicznie według sekcji, dzięki czemu praca z syntezatorem jest bardzo prosta. Co prawda syntezator nie jest wyposażony w wyświetlacz, bez którego pewnie wielu z nas nie wyobraża sobie normalnej pracy, ale intuicyjne rozplanowanie sygnalizatorów diodowych na panelu przednim pomaga w wyborze odpowiednich ustawień przy programowaniu brzmienia.</p> <p class="interview_body">Na panelu umieszczone są sekcje odpowiedzialne za kreowanie dźwięku oraz narzędzia usprawniające codzienną pracę z instrumentem.</p> <p class="interview_body">Tylny panel zawiera wszystkie potrzebne wejścia/wyjścia, są to wyjście jack (L/Mono/R 1/4"), wyjście słuchawkowe (1/4"), złącze pedal in, wejście/wyjście MIDI, złącze USB (audio/midi), oraz gniazdko USB dla pamięci flash. Całość dopełnia gniazdko zasilania, oraz przycisk POWER.</p> <p class="interview_body"><strong>Kreujemy brzmienie...<strong></strong></strong></p> <p class="interview_body">Sama edycja brzmienia jest łatwa dzięki prostocie obsługi, oraz ogromnym możliwościom. To naprawdę świetna zabawa! Syntezator GAIA wyposażony jest w 8 banków. Każdy z nich zawiera 8 brzmień. Wybrane przez nas brzmienie możemy swobodnie dopasować do tempa dzięki przyciskowi Tap Tempo. Jest też arpeggio i funkcja transponowania dźwięku (o półtony i całe oktawy naraz). Aby z nich skorzystać warto zaznajomić się z odpowiednią kombinacją klawiszy. Pomocny okazać się może manual w postaci pliku pdf.</p> <p class="interview_body"><strong><strong><strong>Sekcja LFO</strong> </strong></strong></p> <p class="interview_body">Swoją przygodę zacząłem z sekcją LFO znajdującą się po lewej instrumentu. Odpowiada ona za zakres tzw. "drgań" brzmienia. Zakres szybkości zmieniamy za pomocą potencjometru RATE.</p> <p class="interview_body">Kreując nasze "drgania" dźwięku możemy użyć sześciu różnych trybów, które pozwolą nam wykreować dźwięki ostre, łagodne lub powtórzone. W sekcji LFO znajdziemy również suwaki: Fade Time, Pithc Depth, Filter Depth, oraz AMP Depth.</p> <p class="interview_body"><strong>Sekcja OSC</strong></p> <p class="interview_body">Tutaj dostępnych jest siedem różnych kształtów fal przełączanych za pomocą przycisku WAVE. Każdy posiada trzy wariację. Podwyższanie i obniżanie dźwięku uzyskujemy za pomocą potencjometrów Master Tune i Detune. Dodatkowe suwaki (mamy do dyspozycji ich aż 5!) pozwalają na modelowanie tłumienia i wyostrzania nadanych wcześniej dźwięków. Byłem pod wielkim wrażeniem możliwości edycyjnych tej sekcji! Jedynym ograniczeniem jest chyba tylko i wyłącznie nasza pomysłowość!</p> <p class="interview_body"><strong>Sekcja FILTER</strong></p> <p class="interview_body">Oferuje cztery tryby filtrowania brzmienia: LPF, HPF, BPF, oraz PGF – filtry swietnie brzmią i pozwalają w potężny sposób tworzyć własnych dźwięki!</p> <p class="interview_body">Tłumienie / rozjaśnianie tonów, kreowanie szumów, czy zmiany częstotliwości to tylko niektóre z nich. Przyznaję, że łączenie różnych efektów przynosi wiele satysfakcji i pozwala na kreowanie fantastycznych brzmień!</p> <p class="interview_body">Dodatkowy potencjometr RESONANCE dopełnia możliwości filtra wzmacniając jego działanie. W sekcji FILTER znajdziemy również dodatkowy przycisk SLOPE, który zmienia stromość zbocza charakterystyki filtra, dostępne są -12dB i -24dB na oktawę.</p> <p class="interview_body"><strong>Sekcja efektów<br /></strong></p> <p class="interview_body">Ostatnie przy kreacji własnych dźwięków są zazwyczaj efekty. Tu można nałożyć ich na raz aż pięć. Przyznaję, że nie wyobrażam sobie tego syntezatora bez TYCH efektów! Dostępne są Distortion (albo Fuzz bądź Bit Crush), Flanger (zamienny z Phaser bądź Pitch Shifter), Delay (znów z możliwością przełączenia na Panning Delay), kolejny jest Reverb a na koniec podbicie dołu, czyli Low Boost. Dwa potencjometry do sterowania to troszkę mało, ale można je przepinać kolejno do różnych efektów. Można dzięki nim regulować siłę danego efektu oraz jego parametry.</p> <p class="interview_body">Brzmienie efektów jest nowoczesne, ale nie krzykliwe (poza fuzz, ale to plus) i dają spore możliwości wzbogacania o przestrzeń. Całości dopełnia przycisk ON/OFF dzięki któremu w każdej chwili można wyłączyć wszystkie efekty.</p> <p class="interview_body"><strong><strong><strong>Podczerwień D BEAM!</strong></strong></strong></p> <p class="interview_body">Instrument oprócz sekcji LFO, OSC, FILTER, oraz EFFECTS wyposażony jest również w podczerwień D BEAM. W ten sposób możemy swobodnie modulować dźwięki poprzez unoszenie i opuszczanie ręki w powietrzu. Osobiście uważam, że to świetna zabawa oraz dodatkowe możliwości ekspresji.</p> <p class="interview_body">Dodatkowe oprogramowanie edycyjne (opcja płatna). Można dokupić oprogramowanie o którym już wspomniałem, GAIA Synthesizer Sound Designer, dzięki któremu można przenieść wszystkich parametry na ekran komputera. Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do pracy z software-em lub wyświetlaczem to oprogramowanie edycyjne pozwoli mu komfortowo pracować podczas tworzenia brzmień.</p> <p class="interview_body"><strong><strong><strong>Podsumowanie</strong></strong></strong></p> <p class="interview_body">GAIA SH-01 bez wątpienia stwarza ogromne możliwości w poszukiwaniu własnego brzmienia. Głównym atutem jest brzmienie, które pozbawione zostało nieprzyjemnej chropowatości znanej z wcześniejszego modelu Roland SH-201, a także ciekawa sekcja efektów zawierająca m.in. świetnie brzmiące Pitch Shifter, Fuzz oraz Bit Crash! Zdecydowanie polecam ten instrument i to nie tylko początkującym.</p> <p class="interview_body">Instrument pozwala na kreowanie nowych dźwięków, nagrywanie ich w pętli, a następnie dogrywania ruchu gałek i suwaków. Od zera do „czegoś wielkiego”. Prosta obsługa i łatwy analogowy dostęp do wszystkich sekcji odpowiedzialnych za kreowanie naszych dźwięków to wielki plus!</p> <p class="interview_body">Małe gabaryty instrumentu, oraz możliwość zasilania bateryjnego docenimy w podróży!</p> </div> 2011-02-01T08:20:52+01:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Roland-Gaia.html http://www.realizator.pl/Testy/Sonodyne-SM100AK---indyjskie-brzmienie.html http://www.realizator.pl/files/news/897-DSC_0149_m.jpg Sonodyne SM100AK - indyjskie brzmienie Sonodyne SM100AK - indyjskie brzmienie <p>Sonodyne to marka pochodząca i co ważne do dzisiaj produkująca w Indiach. Zajmuje się projektowaniem i produkcją wysokiej klasy rozwiązań zarówno na rynek pro-audio jak i rynek instalacyjny.</p> <p>Do testów otrzymałem "środkowy" model monitorów bliskiego pola z serii SM, na którą składają się trzy modele: SM 50AK, SM 100AK (testowany), oraz SM 200 AK. Zapraszamy zapoznania się z wynikami testu...</p> <p> </p> <div class="test_header"> <p class="interview_body">Kiedy dostałem propozycję przetestowania monitorów aktywnych marki Sonodyne, pierwsze pytanie jakie pojawiło się w mojej głowie było - teraz można powiedzieć - prozaiczne. Skąd pochodzi marka i co produkuje? Przewertowałem serwis internetowy marki Sonodyne [http://www.sonodyne.com] i wtedy zdałem sobie sprawę, że jest to firma znacząca na rynku i produkująca wysokiej jakości produkty przeznaczone na rynek profesjonalny.</p> <p class="interview_body"><strong>Trochę historii...</strong></p> <p class="interview_body">Warto powiedzieć kilka słów o tej marce ponieważ w ofercie tego producenta znaleźć możemy nie tylko rozwiązania skierowane na rynek studyjny (monitory bliskiego pola), ale również w jej ofercie znajdziemy produkty skierowane na rynek instalacyjny, domowy (od którego firma zaczynała), oraz co ważne: nagłośnieniowy (np. kompaktowe systemy line array, systemy konwencjonalne czy profesjonalne wzmacniacze mocy).</p> <p class="interview_body">Firmę założył Ashoke Mukherjee, wtedy jeszcze student inżynierii na Roorkee University (dzisiaj Indian Institute of Technology). Ashoke zainteresował się projektowaniem wzmacniaczy i głośników. W Indiach w latach 60-tych koncepcja dźwięku stereo była wtedy jeszcze bardzo odległa. Znano dźwięk MONO dzięki radiu. Ashoke zainteresował się wykorzystaniem dźwięku STEREO i skonstruowaniem systemów dźwiękowych pozwalających cieszyć się tą technologią przekazu w domowym zaciszu.</p> <p class="interview_body">Dynamiczny rozwój firmy możliwy był dzięki ekspansji młodej jeszcze stażem firmy Sonodyne Electronics Sp. Ltd na rynku Hi-Fi (lata 80-te). Produkty Sonodyne zyskały sobie ogromne uznanie wśród użytkowników i stały się bardzo popularne w Indiach. Firma Sonodyne reprezentowała Indie w kilku międzynarodowych konwencjach. Firma nie skupiała się jednak jedynie na manufakturze, ale również dostarczała kompletne rozwiązania dla innych producentów.</p> <p class="interview_body">Dzisiaj Sonodyne Electronics Sp. Ltd zatrudnia ponad 40 inżynierów i techników, oraz co ważne prowadzi innowacyjne badania w dziedzinie rozwoju technologii na szeroką skalę. Jej produkty możemy zobaczyć w wielu studiach nagrań i firmach nagłośnieniowych (np. w Holandii, Szwecji, Niemczech, Hiszpanii, Australii, Nowej Zelandii). W 2007 roku ekspansja na kolejne tym razem rynki europejskie możliwa stała się dzięki dość intensywnym działaniom marketingowych w Europie. Wszystkich zainteresowanych pełną ofertą firmy odsyłam na strony internetowe gdzie szczegółowo można zapoznać się z historią firmy, oraz jej ofertą: http://www.sonodyne.com</p> <p class="interview_body"><strong>Trochę technologii</strong></p> <p class="interview_body">Seria SM, która została zaproponowana do testów składa się z trzech różnych aktywnych monitorów bliskiego pola. SM 50, 100 i 200 AK. Wybrałem SM 100 AK, ponieważ chciałem przetestować model, który uśredni brzmienie całej serii.</p> <p class="interview_body">Sonodyne 100 AK to dwudrożny aktywny monitor bliskiego pola, który wyposażony jest w magnetycznie ekranowany woofer z kevlarową membraną o średnicy 6.5". Przetwornik osadzony jest na kompozytowym koszu. Pasmo przenoszenia według producenta wynosi od 60 Hz do 22 kHz (+- 3 dB).Maksymalny poziom SPL to 108 dB na 1 metr. Monitory jak sama nazwa wskazuje posiadają wbudowane końcówki mocy. Dla LF jest to 80 wat, a dla HF 40 wat. W zupełności wystarczający poziom mocy. Przetestowałem możliwości brzmieniowe przy jednoczesnym zwiększaniu siły głośności i stwierdzam fakt: pełne zadowolenie (oczywiście jak na warunki home-recordingowe).</p> <p class="interview_body">No i to co ważne jeśli mówimy o żywotności monitorów czyli zabezpieczenia. Całkiem standardowo, ale i solidnie. SM 100AK wyposażone są w zabezpieczenia przeciw przeciążeniowe, termiczne, RFI, oraz, co naprawdę ciekawe, przed trzaskami przy włączaniu i wyłączaniu monitorów. Szalenie istotna cecha!</p> <p class="interview_body"><strong>Obudowa</strong></p> <p class="interview_body">SM 100 AK posiada obudowę otwartą. W przedniej części znajduje się podwójny bass-reflex, włącznik zasilania z diodą wskazującą zasilanie lub jego brak, oraz regulator wzmocnienia (pracujący bardzo płynnie). Obudowa wykonana jest bardzo solidnie z odlewanego ciśnieniowo aluminium.</p> <p class="interview_body">Na tylnej części obudowy znajdziemy cztery przełączniki DIP pozwalające na wybór nachylenia charakterystyki zarówno niskich jak i wysokich częstotliwości. Pozwala to na optymalną pracę i skalibrowanie poszukiwanego brzmienia.</p> <p class="interview_body">Wybór nachylenia charakterystyk częstotliwościowych: 1. Bass Roll OFF: 80 Hz, 6 dB/oct, 2. Bass TILT: - 2 dB, 3. Bass TILT: - 4 dB, 4. Treble TILT: - 2 dB, 5. 2+3 Bass TILT: = 6 dB</p> <p class="interview_body">Przełączniki DIP działają sprawnie i nie powinniśmy mieć z ich obsługą praktycznie żadnych problemów. Warto jednak wyposażyć się w płaski śrubokręt ponieważ dostęp do nich jest dość ograniczony. Zazwyczaj raz ustawiamy i tak już pozostaje. Jestem na TAK!</p> <p class="interview_body">Na obudowie zamieszczony został również schemat podłączeń dostarczający nam podstawową wiedzę na temat możliwości podłączeń. Poniżej znajdziemy też gniazda wejść: odpowiednio zasilania, oraz wprowadzenia sygnału. Tutaj niestety trzeba wspomnieć, że pewnym mankamentem jest brak przewodów zasilających dostosowanych do naszych gniazd elektrycznych. Musimy więc dokupić do naszego zestawu odpowiednie przewody (2 sztuki). Warto jednak wspomnieć, że po pierwsze monitory są produkowane w Indiach gdzie gniazda są nieco inne niż te stosowane w naszym kraju, a po drugie nie powinniśmy mieć żadnych problemów z zakupem prawidłowych przewodów zasilających (wystarczą te powszechnie stosowane w komputerach stacjonarnych).</p> <p class="interview_body"><strong>Odczucia subiektywne</strong></p> <p class="interview_body">Kiedy już odpowiednio skonfigurowałem SM 100AK i z niecierpliwościa przystąpiłem do pierwszych odsłuchów byłem zaskoczony, ponieważ nie spodziewałem się, że monitory z wooferem 6,5" potrafią tak transparentnie, ale jednocześnie pełnopasmowo brzmieć. Co ważne przy tego typu konstrukcjach, świetnie i równomiernie odzwierciedlają niskie częstotliwości, co powoduje, że w zupełności wystarczą do prac nad miksami. Myślę, że warto byłoby w przyszłości porównać brzmieniowo SM 100AK w korelacji z SM 200AK, oraz SM50AK, aby wybrać odpowiedni monitor do własnych potrzeb. A więc SM 100AK w tym przypadku sprawiają mi wiele satysfakcji z pracy mówiąc o miksie, oraz produkcji radiowej. Podsumowując: kolejny raz jestem na TAK! Należy również powiedzieć więcej o przełącznikach DIP pozwalających na dostosowanie brzmienia monitorów do naszych celów. Bardzo przydatny filtr 80 Hz, 6 dB/oct działa i naprawdę pomaga! Świetnie niweluje te częstotliwości, które w testowym pomieszczeniu zakłócały mój "porządek". BASS TILT -2 dB, BASS TILT - 4 dB, Treble TILT - 2 dB, oraz BASS TILT (2+3) 6 dB. Możliwości sporo, aby dostosować optymalnie brzmienie monitorów do pomieszczenia w jakim przyszło (lub przyjdzie) nam pracować.</p> <p class="interview_body">Myślę, że SM 100AK świetnie spełnią się zarówno w małych studiach projektowych jak i wszędzie tam gdzie poszukujemy odpowiednio optymalnego brzmienia dostosowanego do naszego portfela. Cała seria SM dopełnia całości czyli każdy wybierze coś dla siebie optymalnego co przyniesie mu nie tylko wiele radości z odsłuchu, ale również znacznie poprawi komfort pracy. A wszystko dzięki indyjskiej firmie, o której gdyby nie propozycja Adama z MBS-u, zapewne nigdy bym nie usłyszał...</p> </div> 2010-12-06T20:34:08+01:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/Sonodyne-SM100AK---indyjskie-brzmienie.html http://www.realizator.pl/Testy/RSS-by-Roland-M-380-w-akcji.html http://www.realizator.pl/files/news/855-m_380_2.jpg Roland M-380 w akcji! Roland M-380 w akcji! <p>RSS by Roland kontynuuje rozwijanie cyfrowego miksowania audio i miksowania live. V-Mixing System jest w pełni cyfrowy używając technologii REAC (Roland Ethernet Audio Communication) firmy Roland do transferu audio z wysokiej jakości przedwzmacniaczy mikrofonowych na scenie do konsolety miksującej. V-Mixing System to następna generacja w technologii miksowania live audio.</p> <p>M-380 jest kompaktową konsoletą montowana w racku, posiadającą ten sam silnik co M-400 i technologię transferu audio REAC. Umożliwia stworzenie potężnego i łatwego w konfiguracji środowiska do miksowania z wysoką jakością dźwięku, intuicyjnym operowaniem i łatwością rozstawiania dla mobilnych aplikacji lub instalacji ograniczonej przestrzennie.</p> <p>Jacek przetestował konsoletę w boju (kilka koncertów plenerowych) dzięki uprzejmości Roland Polska. Zapraszamy do lektury!</p> <p> </p> <div class="test_header"> <p class="interview_body"><strong>MISJA ROLAND...</strong></p> <p class="interview_body">Pomysł testu wziął się tak naprawdę z mojej urazy do ostatnich spotkań ze stołem cyfrowym znanej firmy "D"...</p> <p class="interview_body">Dzięki uprzejmości Jakuba Krzywaka (Realizator.pl) i ekipy z Roland Polska – dostałem na okres mniej więcej 3 tygodni urządzenie po którym spodziewałem się wszystkiego, tylko nie tego, że stanie się jednym z moich ulubionych stołów.</p> <p class="interview_body">Urządzenie przyjechało an dzień przed koncertem w gustownym „Karton Case” co stanowiło dla mnie jedyny mankament transportowy. Dodatkowo Roland dostarczył 2 moduły In/Out (16 in, 8 out) – S-1608 wraz z niezbędnym okablowaniem w postaci zasilania i kabla CAT-5. Zakładana konfiguracja miała na celu skorzystanie ze „splitera” S-4000D który pozwala na podzielenie sygnału pomiędzy moduły personalnego odsłuchu M-48 w przypadku jeśli muzycy zdecydowaliby się na probe samodzielnej realizacji swoich „uszu” oraz splitera S-0832 dzielącego sygnał pomiędzy stół FOH i system monitorowy. Tu narodził się mały problem – w konfiguracji:</p> <p class="interview_body">Można oczywiście podzielić sygnał ale... dźwięk docierający do konsolety monitorowej – jest juz po dynamice i eq. ze stołu FOH. Ze zrozumiałych względów - taka sytuacja nie mogła mieć miejsca.</p> <p class="interview_body">Na trasę pojechało: M-380 (stół), moduły I/O, S-1608 oraz odsłuch personalny M-48. Jako, że w busie nie było możliwości zapoznania się ze stołem – postanowiłem zapoznać się z jego „softowa” wersja – czyli edytorem na komputer. I tu wielkie dla mnie zaskoczenie – jako użytkownik linuxa staram się jak najwięcej aplikacji uruchamiać na tymże systemie i... - żadnego problemu – windowsowy exe'c „odpalił się po 2 sek – bez problemów w grafice, pracy czy kontakcie z kluczem USB na który miałem zgrać swoje sceny i show. Tu ważna jest jednak informacja, ze „pen” powinien być wcześniej sformatowany przez konsoletę, która wgrywa tam jakieś „cudeńka”. To właściwie jedyne zaskoczenie które nastąpiło przy probie wgrania scen. Program jest BARDZO przejrzysty, BARDZO prosty w obsłudze – nawet dla osoby która korzysta z niego po raz 1szy. Pozwala na zaprogramowanie stołu w taki sposób, jaki jest dla nas najwygodniejszy. Z oczywistych względem musiałem skorzystać z „presetow” zarówno przy EQ jak i dynamice. Tutaj nalezą się słowa podziękowania dla ekipy programistów z Rolanda – przy tych muzykach, tych instrumentach, i wystrojonym systemie – udało mi się praktycznie nie zmienić ustawień – pomijając wysyłki na efekty o których mowa będzie za chwile. Rekonfiguracja stołu i routing.</p> <p class="interview_body">Poruszanie się po stole bez jego praktycznej znajomości nie stanowiło żadnego problemu, ładnie rozplanowane sekcje eq, dynamiki, routingu, mierników, jedynie moje przyzwyczajenie do inaczej rozplanowanych desek stwarzało przez moment problem, gdy szukałem sekcji edycji efektów – tu Roland zaplanował dla nas bardzo wygodna sekcje „USER” pozwalająca na dodanie skrótu do dowolnego potrzebnego przez na FX;a, EQ, AUX'a itp. Kilka kliknięć i mam swoje „rzeczy” tam gdzie chce.</p> <p class="interview_body"><strong>Efekty:</strong></p> <p class="interview_body">Przyznam, że przez brak czasu – nie miałem okazji zajrzeć do wszystkich ale... Space Echo, SDE-3000 czy inne „vintage” znane ze starych produkcji R zrobiły na mnie wrażenie. Zarówno dźwiękowo jak i wizualnie. Przy realizacji koncertów – zawsze wozę ze sobą swój system efektowy – oparty o splotowe poglosy i inne upiekszacze oparte o technologie VST. Na tej trasie, przez brak możliwości transportu wszystkich racków – postanowiłem podjąć ryzyko i skorzystać z tego co w stole. Zapisałem więszkość parametrów które mam zaprogramowane w poglosach itp., wkleilem i... BRZMI!!!!</p> <p class="interview_body">Efekty których użyłem to: RE-201, SDD-320, SRV-2000. Znam ich oryginały – więc ciekawostką dla mnie było, iż ich brzmienie przeniesione do domeny cyfrowej - nie różni się od pierwowzoru... no może mniej szumi...</p> <p class="interview_body">Każdy z wymienionych efektów - otrzymał swój skrót w strefie user i... po sprawie – szybciutki dostęp do każdego parametru znacznie ułatwia prace na desce – która nie ma przecież zbyt wielu guziczków. Pora na EQ, zapięte na sumie, Front - Fill'ach oraz Subie – wygodna opcja insertowania na wysyłce – jak w wiekszości „dużych": desek - dobrym pomysłem R jest możliwość zamiany każdego „grafika” na parametryczny, dodatkowo, każdy EQ (PEQ / GEQ) ma swój analizator widma – rzecz przydatna, jeżeli chcemy podejrzec co się dzieje w miejscach dla nas niedostępnych. Eq- reaguje na zmiany prawidłowo – przez co rozumiem - „od razu słysze co tnę” - w paru innych stołach zdażyło mi się wycinać jakąś częstotliwość a po spojrzeniu na wartość w dB - następowało zaskoczenie – AŻ TYLE ?????? - tu tak nie ma. Podczas próby stworzyłem osobne sceny dla każdego utworu – przywoływanie ich nie stwarza problemów, przełączają sie płynnie, bez zacięć w dźwięku.</p> <p class="interview_body">W związku z tym iż M-380 ma tylko 12 (pomijając Master) fizycznych faderów – można stworzyć sobie własną warstwe z dowolnymi wejsciami, DCA, czy wysyłkami – dostęp – jak do wszystkich innych parametrów stołu – szybki, intuicyjny i prosty. Stół postada też możliwość pracy w systemie LCR, lecz na tej trasie – nie miałem mozliwości wykorzystania tej własnie funkcji. Jako ciekawostę warto dodać, iż urządzenie potrafi odtwarzać i zapisywać zapisane na pamięciach przenośnych – w moim przypadku był to 40GB pendrive. Dodatkowo, jeżeli mamy ze sobą kamputer – stół wystyła sygnał z każdego kanału do programu SONAR (dołączony) po standardowym kabelku sieciowym (po zainstalowaniu odpowiedniego sterownika w naszym lapie). Działa!!!!</p> <p class="interview_body"><strong>Odsłuch personalny M-48</strong></p> <p class="interview_body">Współpraca pomiędzy M-380 a M-48 przebiega bez zarzutu, po jednym kabelku CAT5, konfiguracja jest bardzo prosta (to już robi się nudne) wystarczy parę kliknięć a nasz artysta ma dostęp do 40 kanałów poprzez 16 stereofonicznych grup. M-48 pozwala na samodzielną kontrole sygnału jaki ma docierać do słuchawek, systemu IEM, czy monitorów podlogowych (własne EQ, pogłos czy limiter). Możemy także wpiąć do niego np. metronom, nagrać własmy mix, czy – UWAGA – dodać sobie „ambientu ze sceny – urządzenie ma wbudowany mikrofon.</p> <p class="interview_body"><strong>Tyle zalet – pora na narzekanie...</strong></p> <p class="interview_body">M-380 sprawia wrażenie dobrze wykonanego – niestety obawiam się iż komponenty użyte do produkcji np.przycisków, i pokręteł - nie wytrzymają długiej eksploatacjii (po 1szym koncercie zgubiłem gałke gain). Brakowało mi także możliwości opóźnienia sygnału w kanale. To właściwie jedyne wady jakie udało mi się znależć podczas paru koncertów.</p> <p class="interview_body">Reasumując – Stół ten stał się jednym z moich ulubionych „kalkulatorów” - wpływ miało na to brzmienie, łatwość obsługi, czy możliwosci konfiguracji no i oczywiście - od razu znalazł się w riderach technicznych artystów z którymi pracuje.</p> <p class="interview_body">Jacek Mazur - <a href="mailto: j.mazur@realizator.pl">j.mazur@realizator.pl</a></p> </div> 2010-11-03T18:46:52+01:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/RSS-by-Roland-M-380-w-akcji.html http://www.realizator.pl/Testy/826-Apogee-One.html http://www.realizator.pl/files/news/826-apogee_one_6.jpg Apogee One Apogee One <p>Apogee One to interfejs audio, który posiada wiele istotnych funkcji pozwalającym na używanie go w praktycznie każdym warunkach. Mobilność tego rozwiązania to m.in.: małe gabaryty i ciekawy design, różnorodna funkcjonalność, bardzo dobre brzmienie, oraz ciekawe akcesoria dodatkowe.</p> <p>Jeśli poszukujecie dobrze brzmiącego preampu, który zaspokoi wasze podstawowe wymagania dotyczące nagrań dźwiękowych, a przy tym zależy wam na odpowiedniej jakości odtwarzaczu muzycznych to Apogee One jest strzałem w dziesiątkę!</p> <p> </p> <div class="test_header"> <p class="interview_body">Przyznaję, że kiedy zastanawiałem się nad modelem interfejsu do przetestowania, moja uwaga skierowała się automatycznie w stronę Apogee One. Osobiście bardzo zależało mi na sprawdzeniu możliwości tego urządzenia tym bardziej, że poszukuję czegoś o zgrabnej formie i zarazem dobrze brzmiącego – interfejsu, który zaspokoi potrzeby związane z mobilnym nagrywaniem.</p> <p class="interview_body">W zestawie oprócz samego urządzenia znajdziemy również instrukcję obsługi, nośnik z dedykowanym oprogramowaniem Maestro, oraz przewód zakończony z jednej strony portem przejściowym, a z drugiej rozgałęźnikiem na gniazdko XLR i TRS 1/4".</p> <p class="interview_body">Na panelu przednim Apogee One wyróżnia się duża gałka, dzięki której jesteśmy w stanie zmieniać ustawienia czułości wejściowej podczas procesu nagrywania. Gałka ta służy również do zmian regulacji głośności podczas samego odtwarzania. Innymi słowy spełnia ona dwie bardzo istotne funkcje pozwalające na podstawową obsługę interfejsu.</p> <p class="interview_body">Oprócz wspomnianej gałki znajdziemy również 4 diody LED, które pokazują status aktywnego wejścia (przełączanie wejść sygnalizowane jest podświetleniem odpowiedniej diody na przednim panelu), oraz wyświetlają zaktywowanie zasilania Phantom +48V podawanego na wejście mikrofonowe. Dzięki temu zasilaniu jesteśmy w stanie bez przeszkód podłączyć mikrofon pojemnościowy do rejestracji np. wokalu. Apogee One posiada także swój wbudowany mikrofon, który możemy użyć do rejestracji w momencie, gdy przykładowo nie posiadamy zewnętrznego mikrofonu dynamicznego lub pojemnościowego. Muszę przyznać, że jakość uzyskanych za jego pomocą nagrań jest na wysokim poziomie (wziąwszy pod uwagę, że jest to mikrofon wbudowany w urządzenie.) Bez przeszkód można nagrać wokal lub dowolne źródło akustyczne (w moim przypadku była to gitara akustyczna).</p> <p class="interview_body">Przedni panel posiada wskaźnik w postaci diod służący do monitoringu poziomu głośności sygnału wejściowego lub wyjściowego. Dzięki niemu łatwo możemy kontrolować poziom nagrywanego sygnału dźwiękowego, oraz reagować w razie potrzeby na przesterowania w czasie rzeczywistym.</p> <p class="interview_body">Komunikacja między interfejsem, a komputerem odbywa się za pośrednictwem portu USB. Dodatkowo One wyposażony jest w gniazda wielostykowe, oraz wyjście słuchawkowe służące również jako wyjście liniowe. Aby zastosować np. zewnętrzny mikrofon lub nagrać bezpośrednio gitarę musimy podpiąć do interfejsu odpowiednie kable i gniazda. Na szczęście tego typu przewód znajduje się w zestawie (kabel zakończony z jednej strony portem wielostykowym, a z drugiej strony wejściem XLR, oraz gniazdem TRS 1/4"), zatem z nagrywaniem nie ma najmniejszego problemu.</p> <p class="interview_body">Mówiąc o subiektywnych odczuciach mogę stwierdzić, że byłem bardzo pozytywnie zaskoczony jakością nagrań. Szczególnie nagrywanie partii wokalnych przy użyciu wbudowanego w One mikrofonu. Moje początkowe wątpliwości co do jakości zostały szybko rozwiane, a w ich miejsce pojawiło się zadowolenie z uzyskanych rezultatów. Samo połączenie Apogee One z mikrofonem dynamicznym czy pojemnościowym (w moim przypadku była to pojemnościowa Oktava) ukazuje wspaniałe brzmienie zastosowanych przedwzmacniaczy i przetworników, co pozwala stuprocentowo stwierdzić, że interfejs ten może śmiało konkurować z rywalami zarówno w swojej klasie cenowej, jak i z wyższej półki. Oczywiście warto pamiętać, że One charakteryzuje się przede wszystkim mobilnością zastosowanych rozwiązań. Dzięki temu otrzymujemy bardzo dobrze brzmiący interfejs audio wyposażony w podstawowe możliwości nagraniowe, które sprawdzą się w różnych warunkach akustycznych. Jestem przekonany, że One znajdzie swoich nabywców wśród osób poszukujących urządzenia świetnej jakości, pozwalającego cieszyć się czystym i ciepłym brzmieniem. Dziś, w dobie ogromnej ilości odtwarzaczy i interfejsów przenośnych, jakość ma ogromne znaczenie!</p> <p class="interview_body">W "plikach do pobrania" znajdziecie kilka nagrań zrealizowanych za pomocą Apogee One: wokal nagrany z wbudowanego mikrofonu, gitarę akustyczną nagraną z wbudowanego mikrofonu, a także gitarę akustyczną nagraną za pomocą testowanego interfejsu, oraz mikrofonu pojemnościowego Oktava.</p> <p class="interview_body">Serdecznie dziękuję zespołowi Alien Autopsy za wspólną sesję nagraniową i użyczenie własnego warsztatu i instrumentów!</p> </div> 2010-10-07T19:32:15+02:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/826-Apogee-One.html http://www.realizator.pl/Testy/788-Novation-Dicer.html http://www.realizator.pl/files/news/788-dicer_6.jpg Novation Dicer Novation Dicer <p>Novation Dicer to nowa propozycja skierowana dla DJ'ów, którzy na codzień grają muzykę z nośników. Integracja z funkcjami punktów CUE, oraz pętlami w Serato Scratch Live stwarza DJ'owi integralne środowisko pracy. Kontroler może przejąć kontrolę nad Hot Cues, Auto Lop, Loop Roll.</p> <p>Całość sterowana jest za pomocą komunikatów MIDI. Klawisze posiadają trzy kolorowe podświetlenia i wysyłają do 60 komunikatów. Nowy kontroler współpracuje zarówno z gramofonami winylowymi z płytą z kodami czasu, z gramofonami CD z płytą z kodami czasu.</p> <p>Możliwe jest zamontowane urządzenia na rogu gramofonu, laptopa czy CD playera co pozwala na ciekawą i intuicyjną pracę. Producent do kontrolera dołącza przewód USB.</p> <p>Test dla naszej redakcji wykonał Paweł Pruski.</p> <p> </p> <div class="test_header"> <p class="interview_body">Ostatnim produktem firmy Novation z kategorii kontrolerów MIDI jest Diecer. W odróżnieniu od poprzednich propozycji, które kierowane były przede wszystkim do użytkowników programu Ableton Live, Dicer adresowany jest stricte do DJ korzystających z programu Serato Scratch Live.</p> <p class="interview_body"><strong>Co w pudełku...</strong></p> <p class="interview_body">Kupując kontroler w zestawie otrzymujemy:</p> <p class="interview_body">Dwa kontrolery Dicer (prawy/lewy), przewód do podłączenia z portem usb, przewód łączący ze sobą kwa kontrolery, dwie przystawki pozwalające zamontować kontrolery na gramofonach, instrukcja obsługi.</p> <p class="interview_body">Kontrolery wykonane są z tworzywa sztucznego, co jednak nie obniża w żadnym stopniu ich wytrzymałości, czy funkcjonalności. Już w pierwszym kontakcie odnosimy wrażenie, że sprzęt jest bardzo solidnie wykonany. Na podkreślenie zasługuje również solidne opakowanie w jakim otrzymujemy kontroler. Otwierając górną część pudełka za przeźroczystą pokrywą widzimy ładnie wyeksponowane kontrolery. Opakowanie jest na tyle usztywnione i praktycznie wykonane, że nic nie stoi na przeszkodzie aby wykorzystywane było podczas transportu sprzętu.</p> <p class="interview_body">Do całości dołączona jest również krótka instrukcja obsługi. Zamieszczone są w niej wszystkie podstawowe informacje dotyczące podłączenia, instalacji oraz użytkowania Dicera. Instrukcja jest w języku angielskim, nie wydaje się jednak by była to jakakolwiek bariera w opanowaniu tego sprzętu. Novationa zdaje się konsekwentnie podążać w stronę tworzenia swoich produktów, tak aby posługiwanie się nimi było w większości oparte na intuicji. Tak więc osoba, która miała kiedykolwiek do czynienia z kontrolerem MIDI oraz systemem Serato Scratch Live, na pewno od razu zrozumie logikę działania.</p> <p class="interview_body"><strong>Budowa...</strong></p> <p class="interview_body">Konstrukcja obu kontrolerów jest identyczna. Fakt ten wynika z tego, że docelowo powinny być umieszczone na dwóch gramofonach używanych podczas setu. Tak więc oba kontrolery spełniają dokładnie te same funkcje. Na każdym z nich umieszczone jest osiem przycisków. Trzy służą do zmiany trybu pracy Dicer'a pozostałe do wywoływania konkrenych działań w Serato.</p> <p class="interview_body">Standardowo podczas pracy kontrolery działają w trzech podstawowych trybach:</p> <p class="interview_body">1. Hot cues – w tym trybie po naciśnięciu przycisków zaznaczamy w Serato Scratch Live tzw. cut points. W praktyce wygląda to tak, że po naciśnięciu odpowiedniego przycisku możemy wracać do wspomnianych punków. W zastosowaniu do dwóch gramofonów opisana technika daje naprawdę zadziwiające możliwości.</p> <p class="interview_body">2. Loop rool – w tym trybie użycie któregoś z pięciu przycisków powoduje utworzenie pętli. W zależności od przycisku tworzone są loopy o długości: 1/16, 1/8, ¼, ½, 1.</p> <p class="interview_body">3. Auto loop – podobnie jak w poprzedniej funkcji posługujemy się również loopami. Różnica polega na tym, że aktywujemy funkcje Auto Loop w Serato i pętle mogą przybierać dowolną długość.</p> <p class="interview_body">Kontroler może być również wykorzystywany w dwóch trybach użytkownika. W obu położeniach sami programujemy przyciski i odpowiadające im komunikaty w Serato. W trybie user nie posiadamy praktycznie żadnych ograniczeń – możemy każdemu z przycisków przyporządkować dowolne działanie w programie.</p> <p class="interview_body">Wszystkie powyższe tryby, jak również działania jakie wykonujemy na kontrolerach, sygnalizowane są podświetleniem przycisków. Podobnie jak miało to miejsce w poprzednim kontrolerze Novation (Launchpad) dostępne są trzy kolory podświetlenia: czerwony, zielony oraz pomarańczowy. Samo podświetlenie na pewno jest w dużym stopniu pomocne w momencie gdy gramy w ciemnym klubie – widzimy dokładnie w jakim trybie znajduje się nasz kontroler.</p> <p class="interview_body"><strong>Zastosowanie...</strong></p> <p class="interview_body">Podobnie jak w przypadku wspomnianego Launchpada, który dedykowany jest stricte pod współpracę z Ableton Live, tak Dicer skierowany jest zdecydowanie do użytkowników Serato Scratch Live. Czy możliwe jest współdziałanie z innymi programami? Producent daje na to pytanie pozytywną odpowiedź – podając jako przykłady: Ableton Live, NI Traktor, czy Reason. W praktyce zastosowanie Dicera poza Serato Scratch Live wydaje się jednak dość dyskusyjne. Oczywiście wątpliwości nie wypływają z niemożliwości współpracy, a raczej z sensowności tworzenia takiego zestawu. Na przykład używając Dicera w programie Ableton Live otrzymujemy standardowy kontroler MIDi (o dość niestandardowym wyglądzie). W konwencjonalnym zastosowaniu pojawia się na tym polu spora konkurencja. Mimo iż cena produktu jest stosunkowo niska, nawet w tym przedziale bez problemu znaleźć możemy na rynku cała gamę kontrolerów dających szersze możliwości. Oczywiście podział kontrolera na dwie „osobne części” wiązać się może z ciekawymi zastosowaniami w eksperymentalnych projektach. Może być również zastosowany jako uzupełnienie klawiatury MIDI nie posiadającej programowalnych przycisków. Wyjątek stanowi tu NI Tractor – ze strony Novation możemy pobrać gotowe sterowniki ułatwiające integracje kontrolera z programem.</p> <p class="interview_body">Osobiście zdecydowanie polecałbym użycie zgodnie z sztandarowym hasłem Novation jako „rozszerzenia Serato Scratch Live”. W tym przypadku omawiany produkt prezentuje się bardzo dobrze. Możemy w pełnie docenić jego pomysłowość. Na pewno przesadą byłoby mówienie o rewolucyjności, jednakże ujmowanie Dicera jako ciekawej rozbudowy systemu Serato wydaje się być w pełni uprawnione. Kontrolera możemy używać zarówno w przypadku kiedy korzystamy z płyt z kodem cyfrowym, jak również kiedy operujemy zestawem CDJ-a. W pierwszym przypadku montujemy kontroler w otworze na adapter 7” znajdującym się na wybranych typach gramofonów. W drugim zaś ustawiamy, lub też przyklejamy (za pomocą DJ putty – czyli czegoś przypominającego modelinę) do odtwarzacza CD.</p> <p class="interview_body">Na pewno dużym plusem kontrolera jest prostota obsługi, co nawet mniej zaawansowanym (lub wytrwałym) DJ-om pozwoli na uzyskanie ciekawych rezultatów przy stosunkowo niewielkim nakładzie pracy. Oczywiście do stworzenie efektownych glitchów, przejść, kombinacji loopów potrzebne jest nieco więcej pracy niż w podstawowym, szablonowym zastosowaniu.</p> <p class="interview_body"><strong>Podsumowanie...</strong></p> <p class="interview_body">Oprócz powyższych uwag warto podkreślić, Dicer działa z Serato Scratch Live w wersji 2.1. Podczas przeprowadzonych testów wszystko przebiegało „jak producent przykazał”. Nie wystąpiły żadne blokady, przeskoki, czy inne niemiłe niespodzianki. Dużym plusem okazało się również ulokowanie kontrolerów na gramofonach. Dzięki takiemu rozwiązaniu nie trzeba niepotrzebnie tracić uwagi na obsługę zewnętrznego kontrolera,ponieważ całość znajduje się pod ręką dj'a. Intuicyjne umieszczenie kontrolera jest szczególnie przydatne przy standardowym setupie DJ'a, który ogranicza się do dwóch decków oraz miksera. Powstaje płynna harmonia pomiędzy oldschoolowym stylem, a wsparciem ze stony elektroniki.</p> <p class="interview_body"><strong>Zestawiając:</strong></p> <p class="interview_body">+ ciekawa konstrukcja, + cena (poniżej 400 zł), + funkcjonalność, + łatwość użycia, + estetyczne wykonanie</p> <p class="interview_body">- ograniczony zakres działania (Serato Scratch Live)</p> </div> 2010-09-12T12:08:09+02:00 pl http://www.realizator.pl/Testy/788-Novation-Dicer.html